Lot MH-370: coraz więcej pytań

Od zaginięcia samolotu Malaysia Airlines z 239 osobami na pokładzie, który w podróży z Kuala Lumpur do Pekinu z niewiadomych przyczyn zmienił kurs i wleciał nad Ocean Indyjski, minęło już trzy i pół roku.
Czyta się kilka minut

Po tym, gdy 16 sierpnia ogłoszono, że część z unoszących się na wodzie obiektów, jakie w odległej części oceanu (nienależącej do obszaru poszukiwań wraku) sfotografował niedługo po zdarzeniu satelita, była prawdpodobnie „wytworem ręki człowieka”, nie można wykluczyć scenariusza uznawanego wcześniej za skrajnie mało prawdopodobny. Simon Hradecky, twórca specjalistycznego portalu „Aviation Herald”, zasugerował, że tajemniczy zwrot boeinga mógł być efektem próby uniknięcia przez załogę kolizji z innym samolotem. Do zderzenia jednak doszło – było na tyle poważne, że zginęli piloci (następnie, w rezultacie dekompresji, także pasażerowie i reszta załogi), lecz równocześnie umożliwiło boeingowi kontynuowanie lotu na autopilocie aż do wyczerpania się zapasów paliwa w kierunku obszaru, który fotografował satelita.

Kiedyś zdarzył się już podobny wypadek: w 2006 r. nad Amazonią odrzutowiec biznesowy zahaczył w locie o końcówkę skrzydła pasażerskiego boeinga 737. Boeing uległ zniszczeniu (zginęły 154 osoby), lecz mniejszy samolot przetrwał zderzenie i wylądował na lotnisku odległym o 160 km od miejsca wypadku.

Wraku maszyny Malaysia Airlines do tej pory nie odnaleziono. Największe w historii lotnictwa poszukiwania (brało w nich udział 26 państw, pracowano na obszarze ok. 120 tys. km kw., szukano również pod wodą) zakończono bez sukcesu w styczniu. Śledczy mają do dyspozycji jedynie fragmenty skrzydeł, które do 2016 r. ocean wyrzucał na zachodnie wybrzeża Afryki – i coraz mniej hipotez. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2017