Lochy Buenos Aires

Są powieści, które swe istnienie w powszechnej świadomości zawdzięczają głównie krytykom. To przypadek "Ulissesa, książek Becketta, francuskiej nowej powieści. Są takie, które istnieją wbrew krytyce - niezliczone książki klasy B i nieliczne utwory wybitne, jak "Lampart Lampedusy. Są wreszcie takie, które istnieją "ponad krytyką, narzucając się wyobraźni czytelników z tak wielką siłą, że krytyk okazuje się zbędny. To przypadek m.in. "Mistrza i Małgorzaty, "Stu lat samotności czy "Gry w klasy.

21.04.2006

Czyta się kilka minut

Książki te mają swoich zagorzałych wielbicieli, którzy czytali je po kilkanaście, a czasem kilkadziesiąt razy, którzy potrafią nie tylko o nich w nieskończoność rozmawiać, ale też rozmawiać nimi. Ich najbardziej charakterystyczną cechą są bohaterowie, zyskujący byt pośredni. Może nie stali się jeszcze całkiem realni, ale są też kimś znacznie więcej niż postaciami z papieru, o których zapomina się w chwili zamknięcia książki.

Powieść totalna

Ernesto Sábato też doskonale obyłby się bez krytyki. Raz, że "O bohaterach i grobach" niewątpliwie należy do wspomnianej grupy kilku, może kilkunastu książek. Dwa, że pisarz, którego dorobek liczy zaledwie trzy, tworzące w dodatku trylogię powieści (obok "O bohaterach i grobach" - "Tunel" i "Abaddon - Anioł Zagłady"), jest też autorem kilku ważnych tomów esejów, stanowiących w dużej mierze rodzaj komentarza do własnej twórczości. Jeden z kilku najważniejszych twórców literatury iberoamerykańskiej był również jednym z teoretyków - i praktyków - powieści totalnej. Vargas Llosa marzył o powieści "rycerskiej, fantastycznej, historycznej, wojennej, społecznej, erotycznej, psychologicznej: wszystkich razem i żadnej z osobna (...). Wielorakiej, dopuszczającej różne i przeciwstawne odczytania". Będącej "jak rzeczywistość, działanie i sen, rozsądek i cud". "O bohaterach i grobach" spełnia ten postulat, a nawet stanowi jego modelową realizację.

A jednak "O bohaterach i grobach" nie jest książką modelową, wykalkulowaną, chłodną. Sposób myślenia, który później stał się udziałem postmodernistów zachodnich, był obcy Sábato. Nie myślał on wcale o książce jako precyzyjnie skonstruowanej maszynie do generowania sensów. U podłoża "O bohaterach i grobach" legły raczej intuicja i pewien nawiedzający pisarza obraz. Obraz dotyczył pałacyku z płonącą wieżyczką (zwaną w Argentynie miradorem). Intuicja - związku kazirodczego między postaciami, zakończonego zabiciem bohatera przez bohaterkę.

"O bohaterach i grobach" jest więc, przede wszystkim, powieścią napisaną z pasją i pełną pasji. Gombrowicz podejrzewał nawet (jego wstęp do pierwszego francuskiego wydania powieści został przedrukowany w obecnym wydaniu polskim), że powieść, jako zbyt pasjonująca (czytaj: łatwa), może spotkać się z odrzuceniem krytyki. Nie wiem, jak krytyka francuska przyjęła w końcu "O bohaterach i grobach", ale akurat dla tej powieści nie miało to najmniejszego znaczenia.

O czym jest ta powieść? Spróbuję odpowiedzieć tak, by nie zepsuć przyjemności lektury czytelnikom, którzy teraz, gdy ukazuje się pierwsze po 1989 roku wydanie (już bez cięć cenzury, za to ze zmianami w kilku kluczowych rozdziałach, wprowadzonymi przez autora w 1990 roku), zechcą po nią sięgnąć.

Legion Lavalle'a

"O bohaterach i grobach" jest powieścią o historii Argentyny. W formie mniej lub bardziej aluzyjnej powracają w niej kluczowe epizody z dziejów kraju: uzyskanie niepodległości przez dawną hiszpańską kolonię, walka między unitarystami i federalistami, dyktatura Rosasa, rządy Yrigoyena i Juana Perona.

Kluczem do historiozofii powieści jest jednak postać legendarnego generała Juana Lavalle'a, zasłużonego w walce o niepodległość Argentyny przeciwnika Rosasa. Przebywający na wygnaniu Lavalle zorganizował w Montevideo armię, którą poprowadził do zakończonej tragicznie walki przeciwko dyktatorowi. W 1841 roku został podstępnie zamordowany w Juan. Niedobitki jego legionu (niewiele ponad stu żołnierzy) wywiozły jego zwłoki, chcąc ocalić je przed zbezczeszczeniem przez stronników Rosasa, i pochowały w Boliwii.

Sábato nie koncentruje się wcale na bohaterskiej walce Lavalle'a, ale na czasie między jego zamordowaniem i pochówkiem. Makabryczny obraz zdziesiątkowanego legionu, przez wiele dni wiozącego w letnim upale rozkładające się ciało generała, jest swego rodzaju mitem (czy raczej: antymitem) założycielskim Argentyny, której państwowość kształtowała się nie na drodze wielowiekowych, spontanicznych procesów, ale w krótkich spazmach bratobójczej walki i pod wpływem arbitralnych decyzji brutalnej, dyktatorskiej władzy. W tym obrazie, który trudno zapomnieć, jest też jakieś przedziwne piękno. To piękno ballady o wierności ideałom, wierności przemieniającej się w szaleństwo. Postać generała, który prowadzi swych żołnierzy na pewną śmierć, nie dając się przekonać żadnym głosom rozsądku, jest postacią malowniczą, ale również ambiwalentną.

Ale ta książka nie jest tylko powieścią o historii Argentyny, jest też książką o Buenos Aires, o jego kawiarniach, a przede wszystkim o przesiadujących w nich pisarzach. Borges pojawia się na moment jako jedna z postaci literackich, a przypadkowe z nim spotkanie staje się pretekstem do dyskusji o argentyńskiej literaturze, jej specyfice, jej geniuszu i jej ograniczeniach. W dyskusji tej zostaje, w pewnym sensie, sformułowany również program samego Sábato. Oddając cześć Borgesowi, największemu żyjącemu pisarzowi argentyńskiemu, zarzuca mu jednocześnie (ustami Bruna, stanowiącego powieściowe alter ego autora) bizantyńskie przywiązanie do szczegółów natury formalnej. Ten zarzut, wraz ze sformułowanym postulatem głębi i metafizycznym temperamentem pisarza, pozwala dostrzec odrębność Sábato, mocno przywiązanego do tradycji modernistycznej.

Urzeczenia, inicjacje, perwersje...

W książce Sábato losy legionu Lavalle'a są splecione z losami rodziny Olmosów, układającymi się w fenomenalną sagę, obfitującą w pełnokrwistych bohaterów, dziwaków, a nawet wariatów. Dzieje Olmosów, jak to w sagach bywa, są dziejami degeneracji. Bohaterska przeszłość rodziny zyskuje przejmującą kodę w historii paranoika, dźwigającego brzemię odpowiedzialności za cały świat, i jego córki-epileptyczki, obcej i nieprzystępnej "księżniczki-smoka". W najbardziej fascynującej warstwie powieści Fernando Vidal Olmos snuje gnostycką teorię rzeczywistości, zgodnie z którą Bóg wycofał się ze świata, pozostawiając go w rękach Księcia Ciemności, a następnie wpada na trop sekty, za pośrednictwem której Szatan sprawuje władzę nad światem.

Sábato potrzebował takiego bohatera, by dać wyraz swemu pesymistycznemu światopoglądowi, zainspirowanemu zarówno psychoanalizą, jak egzystencjalizmem. W swej wizji Fernando zstępuje do świata podziemnego, gdzie doznaje uczucia roztopienia w pierwotnej, niezróżnicowanej jedni.

Wbrew racjonalizmowi i indywidualizmowi epoki pokartezjańskiej człowiek jest u Sábato częścią całości, o której nic nie wie i nie chce wiedzieć. Ta sfera jest siedliskiem zarówno tego, co w nim złe, jak i największe, kryje zarówno zarodki zniszczenia, jak i trwania. Jest w niej zawarte wszystko - "nie sama tylko rozpacz, ale również wiara i nadzieja, nie tylko śmierć, lecz również pragnienie życia, i nie samotność jedynie, ale także chwile wspólnoty i miłości".

Ciekawe, że wbrew uwielbieniu dla Tołstoja, któremu Sábato daje w pewnym momencie wyraz, autor "O bohaterach i grobach" nie jest pisarzem psychologicznym. Psychologiczna analiza postaw ma dla niego całkiem drugorzędne znaczenie. Postacie pary kochanków, Mateusza i Aleksandry, nie wyzwalają w czytelniku empatii, tak jak udawało się to Tołstojowi w jego najlepszych książkach, raczej powodują efekt obcości, fascynują swym psychicznym rozedrganiem, dziwnością, ukrytą w ich duszach tajemnicą. Nie znaczy to, że Sábato cierpiał na niedostatki warsztatu, ale jedynie to, że wcale nie chodziło mu o stworzenie prawdziwych "bohaterów". Nie chodziło mu też o akcję, skoro za całą starczają niekończące się wędrówki po ulicach Buenos Aires, a wejście do podziemnego świata znajduje się u niego w całkiem prozaicznym dwupiętrowym domu.

A jednak "O bohaterach i grobach" czyta się jednym tchem. Na pytanie, jak to możliwe, najlepiej odpowiedział Gombrowicz. "Cała tej książki struktura, kompozycja, wszystkie zawarte w niej idee mają znaczenie jedynie drugorzędne. Mamy w niej do czynienia nie z ideami, lecz z namiętnościami, urzeczeniami, perwersjami, inicjacjami, rytuałami - ze światem poety. Właśnie poprzez swoje najbardziej osobiste obsesje autor toruje sobie drogę do rzeczywistości argentyńskiej, południowoamerykańskiej, w całej jej pełni. I nie zatrzymuje się przy niej, lecz dąży dalej, osiągając w końcu wymiar uniwersalny".

Ernesto Sábato, "O bohaterach i grobach", przekład Heleny Czajki przejrzała i poprawiła Ewa Nawrocka. Kraków 2006, wydawnictwo Znak

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]

Artykuł pochodzi z numeru TP 17/2006

Artykuł pochodzi z dodatku „Książki w Tygodniku (17/2006)