KINGA DAWIDOWICZ: Czym różni się kaligrafia hebrajska od innych?
Ewa Gordon: Mistyczną perspektywą – alfabet hebrajski jest postrzegany jako święty, każda litera jest święta, nawet jej części składowe. W judaizmie funkcjonuje przekonanie, że Bóg do stwarzania świata użył liter hebrajskiego alfabetu. Nie mówimy tu o grafice, ponieważ wiadomo, że historycznie litery zmieniały trochę swoją strukturę. Istotny jest sam pomysł, że wzorem świata jest Tora, która istniała przed stworzeniem świata i jest napisana literami, które mają status świętych.
Słowo, szczególnie ręcznie pisane, zajmuje wyjątkową pozycję w judaizmie?
Żeby przeczytać Torę w synagodze, musi ona być napisana ręcznie. Tefilin, czyli dwa małe skórzane pudełka z wersami Tory używane do modlitwy, muszą zawierać napisane ręcznie wersety. Każdy dom żydowski ma również wypisaną ręcznie mezuzę.
Czy jest miejsce na obraz, stronę wizualną?
Przedstawianie postaci ludzkiej czy jakiejkolwiek innej nie było powszechnie akceptowane. Sztuka żydowska skupiła się przede wszystkim wokół liter, kaligraficznych technik i zdobień, w których litery zajmowały centralne miejsce.
Sztuka kaligrafii ewoluuje?
Ostatnie zmiany zaszły prawdopodobnie w średniowieczu. Postanowiono, że można pisać nie tylko przyciętą trzciną, ale też ptasim piórem. Narzędzia się jednak doskonalą, obecnie stosuje się np. plastikowe pióro, które wygląda jak ptasie. Same zasady, które rządzą sztuką kaligrafii – sposób pisania, co wolno zapisać, czego nie wolno, co można usunąć – pozostają niezmienne od wieków.
Jakich zasad powinien przestrzegać sofer, czyli osoba zajmująca się przepisywaniem świętych rzeczy?
Tych zasad jest około czterech tysięcy. Dotyczą koszerności – pergaminu i atramentu, który musi być koniecznie czarny. Jeżeli jest się soferem aszkenazyjskim, to pisze się ptasim piórem. Do tego jeszcze linijka do zaznaczania linii, które muszą być wyciśnięte w skórze. Bez linii nic nie może być napisane. Atrament robi się na bazie galasów, czyli narośli powstających na liściach dębu. Niezwykle istotną sprawą jest też intencja, która towarzyszy soferowi na wszystkich etapach pisania. Sofer powinien mieć opinię człowieka pobożnego i godnego zaufania, ponieważ tylko on wie, czy zapisał wszystko poprawnie, czy popełnił jakiś błąd.
Soferem może zostać tylko mężczyzna?
W ortodoksyjnym judaizmie tak, ale w nurcie konserwatywnym, postępowym czy reformowanym wygląda to inaczej. Jak zaczynałam moją przygodę z kaligrafią w latach 90., nie słyszałam o żadnej kobiecie-soferce. Później dowiedziałam się o Aviel Barclay, która by nauczyć się tej sztuki, musiała przejść bardzo trudną drogę. Po długich poszukiwaniach znalazła mistrza w Izraelu, który się zgodził ją uczyć, ale pod warunkiem, że nie zdradzi jego nazwiska. Przypłaciła to potem wyrzuceniem ze szkoły, ale nigdy nie wyjawiła nazwiska nauczyciela. Z czasem pojawiło się więcej kobiet. To już nie jest takie kuriozum, jak w czasach, kiedy zaczynałam.
Jak wygląda zapis imienia Boga?
Przed zapisaniem imienia Boga sofer musi powziąć kawanę, czyli intencję, że pisze to Imię jako święte. Są tacy, którzy na karcie zostawiają miejsce do wpisania imienia Boga, udają się do mykwy i potem od razu z intencją uzupełniają brakujące miejsca. Jak widać, nie jest to zwykła praca polegająca tylko na przepisaniu pewnego wzoru.
Czy jakiś rodzaj korekty jest dozwolony?
Imię Boga jest największym wyzwaniem. Nie można go ścierać. Gdy popełni się błąd, trzeba usuwać cały fragment. Litery muszą być napisane, nie mogą być stworzone w inny sposób. Jeżeli napiszę błędnie literę, która przypomina inną, nie mogę żyletką wydrapać kształtu tej właściwej, tylko muszę zdrapać całą literę i napisać ją od nowa, żeby każda miała status napisanej, a nie wydrapanej. Gdy przepisujemy tefilin, musi być zachowana dokładnie taka kolejności liter i wersów, jak we wzorze, czyli Torze. Jeżeli sofer się pomyli, nie może wrócić na początek i poprawić błędu. Musi wtedy zetrzeć wszystko aż do miejsca pomyłki.

Skąd pomysł, żeby zajmować się akurat tym?
Pierwsze było wykształcenie plastyczne. Później pojawił się pomysł, żeby sztukę połączyć z hebraistyką. Przechodziłam wszystkie etapy nauki kaligrafii, od nauki pisma aż po kopiowanie Księgi Estery. Tworzyłam mikrografie na papierze, czyli sztukę zdobniczą z liter – gdy z małych liter powstaje liniowo albo płaszczyznowo cały obraz. W pewnym momencie odkryłam, że można się tym zajmować przy użyciu farb akrylowych na desce.
Kaligrafia, ta tradycyjna, religijna, związana jest z ograniczeniami i obostrzeniami. Z kolei Pani twórczość daje większą wolność.
Ale też narzucam sobie pewne ramy. Wyznaczam sobie zadanie, żeby przedstawić coś przy pomocy samych liter, bez malowania przedmiotów. Malowanie byłoby za proste, ciekawią mnie wyzwania, jakie stawiają litery. W judaizmie sztuka wizualna nie jest bardzo obfita, a istnieje mnóstwo tematów, które w żaden sposób nie zostały podjęte.
Na przykład?
Jak się patrzy na religijną sztukę żydowską, wygląda dość naiwnie.
Słowo dominuje, a strona wizualna kuleje?
Tak. Obraz nie był żydowską domeną, tylko właśnie słowo, dźwięk. To, co jest czytane. Coś do oglądania – plafony w synagogach itp. – była to w zasadzie forma podglądania i naśladownictwa, jak tworzą inni, nie-Żydzi. Wiele tematów, choćby mistycznych, nie jest podejmowanych w sztuce żydowskiej.
Dlaczego?
Ci, którzy studiują religię, nie studiują sztuki i odwrotnie. Gdy się znajdziemy na przykład w słynnym miasteczku Safed, gdzie mieszkają kabaliści, którzy zajmują się też sztuką, to jest to dość trudne doświadczenie wizualne, przynajmniej dla europejskiego oka.
A większe ośrodki, choćby Nowy Jork?
Sztuka kaligrafii jest raczej niszowym zajęciem. Moim ideałem jest Mark Podwal, z Nowego Jorku właśnie. Stworzył wizualizację dla miasteczka żydowskiego w Pradze czeskiej. Zajmuje się grafiką, jest genialny. Łączy nowoczesność ze zrozumieniem tradycji żydowskiej. To jest właśnie kierunek, w którym powinna zmierzać sztuka żydowska. We Francji działał Raymond Moretti, bardzo ciekawa postać, świetny rysownik. Tworzył też rzeźby z hebrajskich liter, ilustrował książki obrazami z liter. Michel D’anastasio zajmuje się zdobieniami synagog przy pomocy liter i robi to bardzo nowocześnie.
Które projekty Pani autorstwa są Pani najbliższe?
Lubię obraz, który właśnie skończyłam, a jeszcze bardziej ten, który dopiero namaluję. Ostatni jest dość ciekawy – mapa Wenecji zrobiona z liter, Wenecji z przełomu XVI i XVII wieku. Za każdym razem to rok uczenia się, studiowania i zaglądania do mnóstwa materiałów.
Podczas najbliższego Festiwalu Kultury Żydowskiej odbędą się warsztaty z Pani udziałem. Proszę o nich opowiedzieć.
W latach poprzednich prowadziłam warsztaty czysto kaligraficzne, gdzie uczyłam pisać. W tym roku warsztaty będą bardziej edukacyjne, skupione na tym, jak litery hebrajskie są rozumiane, interpretowane, jakie teksty są dostępne na temat samych liter w ujęciu mistycznym. Litery są przedmiotem medytacji. Można je odczytywać poprzez gematrię, jako że litery są też cyframi, więc można liczyć wartość liczbową słowa, wartość wersetu itd., porównywać to z innym słowem czy wersetem – które słowo ma taką samą liczbę i co z czym się łączy? Hebrajski umożliwia takie działania, bo jest językiem kombinatorycznym. W żadnym innym języku nie dałoby się tego zrobić. To ciekawe, że przez tak długi czas ortografia hebrajska się w zasadzie nie zmieniała. Tekst sprzed trzech tysięcy lat wygląda jak współczesny.
Alfabet hebrajski nie ulegał wpływom?
Istniało niegdyś pismo starohebrajskie i jest hebrajskie kwadratowe, którego używamy obecnie. W czasach imperium perskiego urzędowym pismem był alfabet aramejski, a jedna z odmian alfabetu aramejskiego stała się obecnie znanym alfabetem hebrajskim. W momencie określania kanonu ksiąg biblijnych zastrzeżono, że ten alfabet kwadratowy przeznaczony jest do kopiowania świętych ksiąg. I jest on ciągle używany, z niewielkimi zmianami, które wynikają z różnych narzędzi do przepisywania. Gdy się bierze rękopis do ręki, od razu widać, czy jest on sefardyjski czy aszkenazyjski. Sefardyjskie były pisane trzcinką, co powoduje, że litery są bardziej krągłe. Aszkenazyjski, pisany ptasim piórem, ma ostrzejsze zakończenia liter. Czytelność obu jest taka sama, różnice są estetyczne. Istnieje jeszcze pismo półkursywne, które rzeczywiście wykazuje wpływ lokalnych alfabetów, czy to łacińskich, czy arabskich. Oraz pismo kursywne do szybkiego zapisu.
Kaligrafia jest dobrą drogą, żeby poznać i zrozumieć kulturę judaizmu?
Jeżeli ktokolwiek chce wejść w świat judaizmu, nie może tego zrobić bez hebrajskiego, bez słów i bez alfabetu.
EWA GORDON jest tłumaczką klasycznej religijnej literatury hebrajskiej i autorką opracowań popularnonaukowych z dziedziny judaizmu i obyczajów żydowskich. Prowadzi warsztaty kaligrafii hebrajskiej i wykłady na temat judaizmu, literatury i gramatyki hebrajskiej oraz sztuki żydowskiej. Więcej o jej twórczości na stronie www.donieba.com.
Podczas tegorocznej edycji Festiwalu Kultury Żydowskiej Ewa Gordon poprowadzi warsztaty związane z alfabetem hebrajskim. Więcej informacji na 33.jewishfestival.pl
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















