Litera czy Duch

Ciekawe, że święty Paweł głosił: "Litera zabija, Duch zaś ożywia, skoro znał zapewne słowa Jezusa: "Nie przyszedłem znieść Prawa, ale je wypełnić. Mógłbyś zatem postawić pytanie, jak pogodzić Prawo Mojżesza zapisane na kamiennych tablicach z Duchem Boga Żywego piszącego na żywych tablicach serc.
Czyta się kilka minut

Podczas pierwszych lat spędzonych w zakonie wielokrotnie słyszałem od ojca Aleksandra Hauke-Ligowskiego, że proces wprowadzania w duchowość dominikanów polega na tym, by gorset przemienić w kręgosłup. W początkowej fazie adeptowi życia dominikańskiego narzuca się reguły dotyczące stylu życia, praktykowania ślubów zakonnych, form modlitwy, rozkładu czasu. Tradycja zakonu wydaje się przerastać nowicjusza poruszającego się w niej jak giermek, który przywdział za dużą zbroję rycerza. Młody człowiek odbiera ją początkowo jako system krępujących nakazów i zakazów, które nie pozwalają swobodnie rozwijać się jego spontaniczności i żywiołowości. Zadaniem starszych braci jest tak pokierować jego rozwojem, by stopniowo odkrywał, że to, co wydaje się ograniczać ruchy, może stać się pomocą w zachowaniu pionu duchowego i moralnego podczas zmagania się z zewnętrznymi wyzwaniami. Proces ten nigdy nie będzie zakończony, ale momentem pozwalającym złożyć śluby wieczyste jest uznanie tradycji zakonu za integralny element własnego życia duchowego.

Przeciwko takiej dojrzałości można zgrzeszyć na dwa sposoby. Pierwszy polega na niweczeniu wysiłku wychowawców przez podważanie autorytetów, deptanie świętości, negowanie imponderabiliów. Zakonnik pozbawiony klarownego systemu wartości coraz bardziej przypomina światło pod korcem albo sól bez smaku. Mógłbym tu opowiedzieć historię brata, który w imię wolności i samorealizacji zbuntował się przeciwko literze prawa. Dzisiaj już nie jest dominikaninem. W drugą stronę poszedł mój współbrat, który robił wszystko akuratnie i na czas. W najdrobniejszych szczegółach przestrzegał prawa. Nic nie można mu było zarzucić, ale nie miał przyjaciół i ludzie nie chcieli z nim współpracować. W swojej skrupulatności nie robił nic ponad to, co musiał. Gdy go poprosiłeś o pomoc, odmawiał, bo realizował wyznaczony sobie plan. Gdy miał już wolny czas, twierdził, że musi teraz odpocząć, by przygotować się do przyszłych obowiązków. Musiał mieć zawsze zapewnione osiem godzin snu i kilka godzin prywatności. Ścisłe trzymanie się litery sprawiło, że i jego nie ma dziś między dominikanami.

Dojrzałość chrześcijańską osiągniesz, jeśli będziesz tak rozeznawał sytuację swoją i świata, że nie będziesz "przyszywał łaty z surowego sukna do starego ubrania" ani "też młodego wina wlewał do starych bukłaków". Twoje postępowanie będzie adekwatne do rzeczywistości. Będziesz się weselił, gdy pan młody będzie obok Ciebie, będziesz słuchał, gdy będzie przemawiał do Twojego serca, i pościł, gdy go zabiorą. Jednocześnie nie będziesz zniewolony literą, bo zakorzeniony w Chrystusie, będziesz mógł sobie pozwolić na niekonwencjonalną improwizację, którą niejednokrotnie zaskoczysz otoczenie.

---ramka 410412|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2006