Liderzy, partie i optymizm

Kampania samorządowa pozostawiła po sobie pewną dwuznaczność. Z jednej strony, partie potrafią zdominować przekaz związany z samorządem, przynajmniej w skali ogólnokrajowej. Wygląda też na to, że kandydatom z partyjnych list łatwiej przekonywać do siebie wyborców niż tym z antypartyjnych komitetów. Z drugiej strony, w części miast na lokalnej scenie dominują dawno już ujawnieni liderzy. Takie postaci jak Rafał Dutkiewicz we Wrocławiu czy Piotr Uszok w Katowicach nie muszą się obawiać partii. To partie stają przed wyborem - czy wystawiać przeciwko nim swoich kandydatów i znosić gorycz nieuchronnej porażki, czy próbować zagarnąć ich pod swoje skrzydła. Wygląda na to, że bezpośredni wybór zapewnia takim liderom na tyle mocną pozycję, że partie, chcąc nie chcąc, udzielają im bezwarunkowego poparcia. Czasami znosząc takie upokorzenia, jak to ze strony prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, który odmówił zblokowania swojej listy z listą popierającej go lewicy. Jednak tam, gdzie takiego zastanego przywództwa nie ma, partie blokują jego wyłonienie. Parlamentarzyści, sprawujący władzę w regionach, skutecznie blokują dostęp do samorządów tym, którzy w przyszłości mogliby zagrozić ich pozycji.
Czyta się kilka minut

Jednak takie problemy nie przebijają z ulotek kandydatów - także tych z partyjnych list. Nie sposób znaleźć tam tego zacietrzewienia, które towarzyszy ogólnopolskim sporom. Nikt nie ma wątpliwości, że każdą karierę polityczną rozpoczyna się od załatwiania spraw swojej gminy. Stąd, pomimo wątpliwości, które rodzą poszczególne rozwiązania stosowane przy wybieraniu samorządu, można sobie pozwolić na optymizm. Ciągle nie brakuje ludzi, którzy chcą troszczyć się o dobro lokalnej wspólnoty i potrafią do siebie przekonać wyborców. Umieją wybić się na partyjnych listach lub współpracować wbrew ogólnopolskim podziałom. Udaje im się, choć okoliczności na pewno im nie sprzyjają.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2006