Lekarze i pielęgniarki

Zacznę od prowokacji. W jednym z afrykańskich szpitali młoda zakonnica poprosiła o pozwolenie pracy na oddziale chorób wenerycznych i innych schorzeń przenoszonych drogą płciową. Wtedy jeszcze mało było wiadomo o AIDS. Po wielu targach z przełożonymi, uznającymi ten oddział za nieodpowiedni do pracy dla tak młodej dziewczyny, dopięła swego. Wkrótce, podczas wizytacji lokalnej parafii, miejscowy biskup odwiedził ten szpital. Jednak spiesząc do innych obowiązków, pominął oddział zakaźny. Uparta zakonnica postanowiła przekonać biskupa, że powinien wejść właśnie TAM. Ostatecznie zgodził się zastrzegając, że "tylko na chwilę". Po przekroczeniu drzwi wyszeptał z wrażenia: "Siostro, to rzeczywiście czarne dusze...". "Ekscelencjo - powiada siostra - ja potrafię je wybielić".
Czyta się kilka minut

Jednym z poważniejszych tematów teo­logicznych są tzw. Tytuły Mesjańskie Jezusa. Niewtajemniczonym wyjaśniam, że kwestia dotyczy poprawnego rozumienia określeń "Syn Boży", "Syn Człowieczy", "Syn Dawida", "Prorok". Tytuły te są rodzajem syntezy wczesnochrześcijańskiej refleksji o Jezusie. Rzadko pamięta się, że późniejsza teologia obdarowała Jezusa jeszcze innym tytułem: Christus Medicus - Chrystus Lekarz. Termin ten stanowi syntezę nie tylko chrystologii, ale również całej antropologii chrześcijańskiej. Mówi nam, kim jest Jezus i kim jest człowiek. Jeśli Jezus jest Lekarzem, to logiczne byłoby uznać, że człowiek jest bytem chorym lub zranionym. Jakiż inny sens posyłania lekarza z misją do ludzi? Nie potrzebują wszak lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. No dobrze, ale - przerwie mi ktoś - co to ma wspólnego z przypowieścią o Dobrym Samarytaninie?

Wśród wielu interpretacji tej przypowieści, a każda z nich jest uzasadniona, natrafiłem na jedno zdanie św. Augustyna, w którym przyrównuje on swoją duszę (biskup!) do człowieka napadniętego przez zbójów na pielgrzymiej drodze. Dobrym Samarytaninem jest Chrystus, a Kościół ową gospodą, w której leży dusza biskupa, na wpół żywa od ran zadanych przez zbójców: grzech pierworodny, grzech osobisty, liczne rany zadane przez innych lub siebie samego. Ludzie Kościoła ukrywają się pod figurą właściciela gospody, któremu Dobry Samarytanin zlecił dalszą troskę o poranionego człowieka.

Faryzeusz pytający Jezusa, kto jest jego bliźnim, miał głowę pełną akademickich rozważań. Naczelną cechą jego religii było dyskutowanie. Znał pisma i wiedział, że Mesjasz, gdy przyjdzie, nie tylko będzie Synem Dawida, ale też "będzie leczył rany serc złamanych". Nie wiedział tylko jednego: że do owego leczenia ludzi zostanie zaproszony także on sam.

Niewiedza faryzeusza to dobra wskazówka dla nas. Kościół, świeccy i duchowni, został powołany, aby być partnerem Boga w leczeniu zranionych ludzi. Jedni z nas mają być lekarzami, inni pielęgniarkami. Terapia, jaką możemy zaoferować, nie może się ograniczać jedynie do prostej dystrybucji sakramentów, podawanych niczym tabletki przeciw bólowi głowy. Każda terapia zaczyna się od wysłuchania pacjenta, mimo że został on już osobiście wysłuchany przez Ordynatora. Zgadzam się, że to czasochłonne: można wtedy nie dokończyć remontu plebanii, nie wybudować kościoła, nie napisać doktoratu, nie zostać ministrem. Cóż jednak znaczy te kilka minut w porównaniu z wiecznością? Poza tym w tak krótkim czasie można wybielić niejedną duszę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2007