Lek na leki

W końcówce roku mogliśmy obserwować, jak media manipulują - z głupoty, gnuśności i niewiedzy.
Czyta się kilka minut

27 grudnia dziennikarze zaatakowali nową listę refundacyjną leków, którą ministerstwo zdrowia ogłosiło tuż przed Świętami. Pacjenci włączający tego oraz następnego dnia radio i telewizję oraz sięgający po gazety drętwieli z przerażenia, dowiadując się, że po pierwszym stycznia leki zdrożeją o tysiąc procent. Poszła też w świat informacja, że wiele preparatów w ogóle przestanie być refundowanych. Dziennikarze nie informowali przy tym, że znikają co prawda niektóre leki, ale nie znikają substancje, z których są one zrobione - i że w zamian będą inne leki - tak samo skuteczne, tyle że tańsze. Jako dowód, że leki strasznie zdrożeją, podawano ceny preparatów, które były sprzedawane dotąd w promocjach. Ministerstwo zdrowia faktycznie likwiduje rabaty, ponieważ w patologiczny sposób nakręcały one pobyt na leki. Nie ma co ukrywać, jeżeli ktoś wcześniej płacił za lek kilka groszy, a teraz zapłaci kilka złotych, to procentowo podwyżka jest gigantyczna. Ustawa refundacyjna, która weszła w życie pierwszego stycznia, uderza mocno w lobby farmaceutyczne, jest jednak bardzo pożyteczna dla pacjenta. Z wstępnych wyliczeń wynika, że Narodowy Fundusz Zdrowia dzięki sztywnym marżom, likwidacji promocji i wprowadzeniu nowych wynegocjowanych cen, zyska nawet do miliarda złotych. Za te pieniądze będzie można wpisać na kolejną listę refundacyjną nowe leki.

Co więc opętało media? Po prostu dziennikarze dali się podpuścić firmom farmaceutycznym. Krytyczne informacje mające zdyskredytować zmiany proponowane przez ministerstwo zdrowia zostały mediom dostarczone. To przecież nie dziennikarze sami przeanalizowali nową listę refundacyjną. Nie byli w stanie jej sami przeanalizować. Mogę się założyć, że większość w ogóle nie widziała jej na oczy. Ten dokument, nad którym pracował sztab ludzi, zawiera kilka tysięcy pozycji. W jego zawartości w ciągu kilku dni ciężko połapać się nawet specjalistom rynku farmaceutycznego. Czerwona kartka dla mojego środowiska.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2012