Legenda

Habent sua fata libelli.
Czyta się kilka minut

Ta książka, napisana w 1945 r., czekała na druk wyjątkowo długo, bo ponad sześćdziesiąt lat. Ukryta pod podłogą w mieszkaniu Kerouaca, trzymana w sekrecie przez Burroughsa, obrastała w kurz i w legendę. Wbrew narzekaniom garstki krytyków, nie jest to jedynie kuriozum. Znawcy tematu rozpoznają opowieść o legendarnym „morderstwie, które dało początek bitnikom”, czyli historię Luciena Carra, który zasztyletował swojego kochanka. Miłośnicy tej prozy mogą smakować oszczędną, potoczystą frazę, a także porównywać dwa różne style i temperamenty (każdy z autorów pisze co drugi rozdział i prowadzi własną postać). Wszyscy natomiast mają szansę zanurzyć się w pikantnym detalu obyczajowym i przenieść się na chwilę w czasy nowojorskiej bohemy lat 40., w świat nocnych spelunek, niekończących się libacji, wielkich namiętności i szalonych „teorii wszystkiego”.


JACK KEROUAC, WILLIAM S. BURROUGHS, A HIPOPOTAMY ŻYWCEM SIĘ UGOTOWAŁY, przeł. Ewa Górczyńska, Czarne, Wołowiec 2014

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2014