Lazania i jej soundtrack

Brexit brexitem, a na świecie dzieją się rzeczy naprawdę epokowe: Paris Hilton robi lazaniom jesień średniowiecza na oczach milionów, podczas gdy Elon Musk komponuje do tego soundtrack, czyli utwór „Don’t Doubt ur Vibe”.
Czyta się kilka minut

Dwie ikony wszechgalaktycznej popkultury zadziałały komplementarnie, nie może być cienia przypadku w owej koincydencji. Paris kucharzy, jak Elon muzykuje: ze znawstwem, przy czym absolutnie nie jest to znawstwo tego, ale czego innego. Chodzi o coś nieskończenie więcej niż nieszczęsna, pretekstowa lazania... O co? O autoafirmację do imentu, wyrażenie skrajnego braku wątpliwości w siebie. A zarazem...

Przecież zarówno Paris, jak i Elon w swoich ekspresyjnych dokonaniach stanowią odwrotność nie przymierzając, ­Kobe’ego Bryanta, z jego nieprawdopodobnie wymierną pewnością siebie, dającą twarde, namacalne rezultaty. Więc może nieśmiało postawię śmiałą tezę: czy nie jest tak, że budzący uzasadniony podziw śp. Kobe Bryant będzie się potomności jawił jako postać schyłkowa starej dobrej ery konkretów, podczas gdy Elon i Paris są apostołami postprawdy, płynności i ekstremalnie publicznej autodeklaracji demonstracyjnego niespełnienia? W dobie kompletnego już zaniku prywatności oboje idą krok naprzód, doprowadzając do skrajności błyskotliwe życiowe motto miliardów teraźniejszych Ziemian: „Skoro nie mam nic do ukrycia, to niech mnie inwigilują”. „Skoro nie mam zielonego pojęcia o gotowaniu, niech to zobaczą” – deklaruje Hiltonówna. „Skoro słoń mi na ucho nadepnął i ledwo obsługuję najprostszy software muzyczny, niech ludzkość to usłyszy” – obwieszcza Musk.

Wszystko jest niewątpliwie relatywne, zerojedynkowość obchodzi Elona i Paris szerokim łukiem. Kiedy Elonowi zbije się pancerna szyba, to przypadkiem czy specjalnie? Kompromitacja czy genialny PR? Autotematyzm twórcy Tesli powala. Kiedy Paris nagrywa sławetną taśmę, to do celów prywatnych czy wręcz przeciwnie? Wyrażenie „osoba publiczna” nabrało nowych znaczeń, intencje się zacierają, mnożą tropy. Witajcie w wiecznej teraźniejszości, wchodzimy od kuchni.

Ech, gdyby ktoś mógł przekonać dwie ikony o rzadkich imionach, aby stworzyły związek, założyły dynastię Hiltonów-Musków, skrzyżowały genotypy. Paris i Elon, Elon i Paris, dwoje patronów nowego, wspaniałego świata. Może jeszcze się uda, wszystko przed nimi. Tylko lazanii żal. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 6/2020