Kwestia przyzwoitości

Czesi znów dyskutują o pomocy dla uchodźców. Tym razem chodzi o propozycję przyjęcia pięćdziecięciorga syryjskich sierot.
Czyta się kilka minut
Premier Czech Andrej Babiš, Lany k. Pragi, październik 2017 r. / MICHAL CIZEK / AFP / EAST NEWS
Premier Czech Andrej Babiš, Lany k. Pragi, październik 2017 r. / MICHAL CIZEK / AFP / EAST NEWS

Na pomysł zaproszenia do Czech dzieci przebywających w obozach w Grecji wpadła Michaela Šojdrová, posłanka do Parlamentu Europejskiego z chadeckiej partii KDU-ČSL. Sprzeciw – niemal od razu – zgłosił premier Andrej Babiš, a uchwałę w tej sprawie ostatecznie odrzuciła niższa izba parlamentu. Propozycja jednak nie upadła: inicjatywa obywatelska Češi Pomáhají (Czesi Pomagają) ogłosiła, że znalazła już rodziny chętne do przyjęcia dzieci. Wróciły pytania o to, czy i jak pomagać – i na co kogo stać.

„Zostałem politykiem, aby dbać o obywateli czeskich. Dlaczego mielibyśmy się zajmować syryjskimi sierotami?” – mówił premier Babiš. Czesi wciąż nie chcą przyjmować uchodźców (przeciwnych temu jest niemal 60 proc. ankietowanych). Jednak ostre słowa premiera wywołały burzę. Chodzi przecież, jak podkreślała opozycja, o gest humanitarny. W dodatku dotyczący dzieci. Premier twierdzi jednak, że takie dzieci to zwykle nastolatkowie, i że lepiej pomagać im tam, gdzie są, bo w Czechach czuliby obcość kulturową.

Już po głosowaniu w parlamencie Babiš spotkał się z Šojdrovą. Posłanka oświadczyła potem, że premier pozwolił jej na ustalenie listy dzieci z obozów dla uchodźców. Mogłyby one trafić do Czech, o ile będą rodziny chętne je przyjąć. Babiš podkreśla, że zdania wcale nie zmienił i że trzeba pomagać poza terytorium Republiki Czeskiej.

Na marginesie tej politycznej wymiany zdań, zarzutów i argumentów toczy się też inna dyskusja – o przyzwoitości. Do przyjęcia dzieci z Syrii wezwała premiera grupa kilkudziesięciu senatorów, powołując się na przykład Brytyjczyka ­Nicholasa Wintona. To nazwisko wracało też podczas debaty w niższej izbie parlamentu.

W 1939 r., w przededniu wybuchu II wojny światowej Winton wywiózł z Pragi ponad 600 dzieci żydowskich. Brytyjski parlament wcześniej zgodził się na przyjęcie uchodźców mających mniej niż 17 lat, pod warunkiem, że będą mieli gdzie się zatrzymać. Winton znalazł odpowiednie rodziny i przy pomocy kilku osób zorganizował transport. Te dzieci, które wyjechały, przeżyły. Ostatnia grupa miała wyjechać 1 września 1939 r. – nie udało się. Niemal wszystkie zginęły.

Wracają wspomnienia

W dyskusji o syryjskich sierotach zabrała też głos ponad 90-letnia Jaroslava Skleničková, która ocalała z pacyfikacji wsi Lidice przeprowadzonej przez Niemców w 1942 r. Miała wtedy 16 lat, trafiła do obozu koncentracyjnego. „Obóz nauczył mnie jednego: nie ma większej wartości niż ludzkie życie” – mówiła. A także: „Kiedy pierwszy raz usłyszałam, że odrzucamy pomoc dla sierot, wróciły wspomnienia z obozu, gdzie widziałam cierpienie niewinnych dzieci. Nie mogłam potem spać (...). Nie rozumiem, jak to możliwe, że jako naród tyle wycierpieliśmy – a teraz, gdy nam się dobrze wiedzie, nie chcemy pomagać innym”. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2018