Reklama

Kulturalna aktywność

Kulturalna aktywność

22.02.2007
Czyta się kilka minut
Zanim zdążyłem doliczyć do tysiąca, rok minął. Do rytualnych obowiązków analityka rynku książki należy dokonanie podstawowej oceny zmian, jakie się na nim dokonują. Wielką zaletą takich omówień jest możliwość ustosunkowania się do rozmaitych proroctw. Miało być coraz gorzej, ale nie jest chyba źle.
P

Pięćdziesięcioprocentowa grupa deklarująca jeszcze czytanie nie zmienia się, chociaż, jak sądzę, pewna jej część wyjechała do Anglii, Szkocji lub Irlandii i trzeba tam będzie niebawem organizować polskie księgarnie, podobnie jak się tworzy kolejne polskie przedszkola. Przywiązanie do książki nie przydaje dziś towarzyskiego prestiżu, ale można mieć nadzieję, że po szybkim marszu do dziwnej polskiej odmiany kapitalizmu znowu wróci czas domowych intelektualnych dysput, których ważną częścią będzie omówienie ostatnich lektur. Świadomie używam liczby mnogiej, by zwiększyć motywację tych osób, które pękają z dumy już po przeczytaniu jednej książki.

Najważniejsze, że rynek książki trwa i trwać będzie. Mimo krakania pesymistów nie doszło ani do spektakularnych bankructw wydawnictw, ani, co bardziej pocieszające, znacznie mniej spektakularnych upadków księgarń. Zmagając się z załamaniem woli życia, z politycznych oczywiście powodów, gdyż rządząca ekipa nie spełnia moich mało wygórowanych intelektualno-estetycznych kryteriów, znacznie częściej zaglądam teraz do łódzkich księgarń. Zauważyłem, że coraz więcej w nich ludzi. Kilka razy nawet miałem wrażenie, że poruszam się w tłumie. Małym co prawda, ale cieszącym oko. Jego członkowie nie sprawiali wrażenia istot tak jak kiedyś zdezorientowanych wielką liczbą tytułów. Biła od nich czytelnicza pewność siebie i potrzeba budowania własnej biblioteki. Wieszczę zatem, że idą pozytywne zmiany.

Do rzeczy jednak. Miniony rok znowu przyniósł spore zaskoczenia. Jak wiadomo, w roku 2005 sprzedano ponad 3 miliony książek Jana Pawła II lub jemu poświęconych. Trudno było oczekiwać podobnego zainteresowania w roku zeszłym, ale zmniejszenie sprzedaży w tym segmencie było zaskakujące. Nie chcę powiedzieć, że kochamy, jako naród, swoich wielkich braci namiętnie, lecz krótko, coś jednak jest na rzeczy. Trudno myśleć o książce jako specyficznie pojmowanej relikwii, ale sądzę, że ten psychologiczny mechanizm decydował w tamtych smutnych dniach o pragnieniu spotkania się z myślą Jana Pawła II.

W 2006 r. wielkim zainteresowaniem cieszył się tylko ciekawy tom Pawła Zuchniewicza "Cuda Jana Pawła II" (Prószyński i Sk-a). Przez cały rok był obecny na listach bestsellerów i osiągnął imponującą sprzedaż - ponad 133 000 egzemplarzy.

Kilka wydawnictw wiązało duże, jak sądzę, nadzieje z wizytą papieża Benedykta XVI w Polsce. Był on przecież tutaj nie tylko gorąco przyjmowany, ale ma także opinię wielkiego intelektualisty, którego teologiczne przemyślenia spotykają się z żywymi reakcjami. Nadzieje okazały się płonne, chociaż tom "Benedykt XVI w Polsce..." (Wydawnictwo M) trafił do rąk 31 600 nabywców. Inne, liczne i pięknie wydane, sprzedawały się znacznie słabiej.

To też może być przyczynkiem do dyskusji o swoistości polskiego katolicyzmu, w którym rytualizm, emocje, odczucie wspólnoty i narodowe obsesje są ważniejsze od intymnego i czasami pełnego zwątpienia poszukiwania własnej drogi do Boga. Ważnym głosem w tej dyskusji może być powieść Pawła Huelle "Ostatnia wieczerza" - ale pojawiła się ona dopiero w początkach roku 2007...

Miniony rok potwierdził po raz kolejny dominującą rolę mechanizmów kultury popularnej w kreowaniu sukcesów książek. Największe powodzenie miały te tytuły, które od lat pełnią rolę ikon literatury popularnej. Nikogo nie zaskoczyła ogromna sprzedaż "Harry'ego Pottera i Księcia Półkrwi" Joanne K. Rowling (544 000 egz.) czy też "Kodu Leonarda da Vinci" i "Aniołów i demonów" Dana Browna (Wydawnictwo Albatros Andrzej Kuryłowicz / Wydawnictwo Sonia Draga). Pierwszy tytuł Browna osiągnął sprzedaż ponad 150 000 egzemplarzy, drugi ponad 72 000 - a są obecne na polskim rynku już kilka lat!

Ale najsilniejszym dowodem na tę tezę są niezwykle silne związki literatury i filmu. Kilka nieco już zapomnianych tytułów: "S@motność w sieci" Janusza L. Wiśniewskiego", "Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weisberger, "Wyznania gejszy" Arthura Goldena, "Pachnidło" Patricka Süskinda i "Eragon" Christophera Paoliniego błyskawicznie wróciły na listy bestsellerów po pojawieniu się w kinach ich ekranizacji. Ponad 50 000 egzemplarzy "Pachnidła" oraz sprzedaż około 80 000 egzemplarzy "S@amotności w sieci" to zasługa magii filmu.

Pocieszające jest jednak to, że w społeczeństwie polskim wyraźnie widać bardzo aktywną i coraz liczniejszą grupę osób, które zarabiając na siebie i nie czekając na łaskę państwa, są jednocześnie aktywnymi uczestnikami kultury. I naprawdę nieważne, że chodzi tylko, jak powiadają niektórzy, o kulturę popularną. Ona też wymaga nie tylko emocji, lecz także intelektualnej aktywności. Czytanie z pewnością do niej należy.

Nie odmówię sobie na koniec drobnej złośliwości i dopowiem, że moim zdaniem ludzie aktywnie uczestniczący w kulturze są w większym stopniu mieszkańcami "Polski liberalnej" niż "Polski solidarnej". Tym ostatnim czas upływa na oczekiwaniu na dobroczyńców. Czasami mają oni twarz Andrzeja Leppera, znacznie częściej, niestety, Jarosława Kaczyńskiego.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]