Kropla, absurd, przeczucie

Obserwuję reakcje różnych moich przyjaciół i znajomych na zamieszczony w Tygodniku tekst księdza Wacława Hryniewicza Trzecia droga nadziei (TP nr 4, styczeń 2004). Tekst mówi przede wszystkim o Bożej miłości, miłosierdziu i przebaczeniu, a nie - jak nas uczono od stuleci - o Bożej sprawiedliwości i nieuchronności kary. Reakcje są żywe i mocne; coś się w ludziach odradza, łagodnieje, uspokaja.
Czyta się kilka minut

Na świecie są teraz wielkie wyspy nienawiści, takie jak Izrael, Czeczenia, Bliski Wschód. Ale są i małe wysepki przenikające nasze życie codzienne - nienawiści partyjne, środowiskowe, rodzinne.

Tekst księdza Hryniewicza jest jak pojedyncza kropla, spadająca na suchą, spękaną ziemię. Jeśli będzie ich przybywać i zamienią się w deszcz, to jest szansa, że o paru najważniejszych rzeczach sobie przypomnimy.

Absurd

W pełnym absurdów świecie współczesnym coraz bardziej absurdalni stają się również wielcy dyktatorzy. Stalin mógł budzić grozę, odrazę, przerażenie - ale nie rozbawienie. Świetlanego Wodza Korei Północnej, który niedawno obchodził swoje święto, oficjalna propaganda sławi również za to, że grając w golfa umieścił w dołkach dziesięć piłeczek pod rząd. To już kabaret. Świadomość, że spośród poddanych wodza kilka milionów może za chwilę umrzeć z głodu i że ten kraj - również za chwilę - może mieć broń atomową, też nie tyle przeraża, co osłupia.

Czy to lepiej, czy gorzej - nie wiem. Ale dziwniej.

Przeczucie

Miewam ostatnio nocne koszmarki i dzienne, najgorsze przeczucia. Przeczuwam mianowicie bezmiar naszego nieprzygotowania do zbliżającego się wejścia do Unii. Przeczuwam mnogość ustaw nieuchwalonych przez Sejm, zawalonych terminów, niedokończonych przedsięwzięć i niezaczętych działań naprawczych.

W nastrojach, rozmowach i doniesieniach prasowych jakoś nie widzę większego zainteresowania tym, co nas czeka. Interesujemy się upadaniem SLD, drgawkami sondażów, kolejnymi aferami, wyborami prezydenckimi w USA i słabą formą Małysza - czyli wszystkim, tylko nie tamtym. Przeczuwam ostrość przebudzenia i głębokość nocnego naczynia, w którym utkwiła ręka.

Może się mylę. Może nasz dalekowzroczny rząd, odpowiedzialny parlament, sprawna administracja, kompetentni urzędnicy oraz mądre i pracowite społeczeństwo - zrobili wszystko, co należy, i właśnie dopinają ostatni guzik. Jeżeli tak, to pochylę głowę, posypię ją popiołem i z prawdziwą radością odszczekam powyższy tekścik.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2004