Kopać to nie zawsze znaczy to samo

Krakowska prokuratura odmówiła w ubiegłym tygodniu wszczęcia dochodzenia w sprawie hasła Młodzieży Wszechpolskiej Wykopmy homoseksualizm z Krakowa. Zdaniem prokuratury hasło nie jest ani nawoływaniem do przemocy, ani jej pochwałą. To że 7 maja zjednoczeni pod tym hasłem - w nielegalnej demonstracji - chuligani rzucali w uczestników Marszu Tolerancji kamieniami, a potem na Rynku Głównym wszczęli burdy, najwyraźniej dla prokuratury nie miało znaczenia. Wszak prawo mówi o ochronie mniejszości narodowych, etnicznych i religijnych. O seksualnych nie wspomina.
Czyta się kilka minut

Również w ubiegłym tygodniu i również w Krakowie sąd okręgowy umorzył postępowanie w sprawie oficera policji, który kopał punków zatrzymanych podczas koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 2002 r. Sąd uznał, że kopanie pijanych uczestników zadymy niesie znikomą szkodliwość społeczną, a nadto funkcjonariusz działał w stresie. Gdyby to było normalne środowisko, a policjant kopał trzeźwego, to - zdaniem sądu - co innego.

Inny sąd, tym razem w Warszawie, uznał za niedopuszczalne określenia m.in. “ćwok" i “współczesny politruk", jakich pod adresem Roberta Kwiatkowskiego użył Kazimierz Kutz w wywiadzie dla “Przekroju". Reżyser - zdaniem sądu - przekroczył granice krytyki i teraz ma przeprosić byłego prezesa telewizji publicznej.

Na pierwszy rzut oka opisane sprawy są od siebie odległe. Jednak łączy je pytanie o jakość polskiego wymiaru sprawiedliwości, który najwyraźniej chce bronić tylko “normalnych". Były prezes TVP do normalnych się zalicza i tknięcie go nawet słowem jest niedopuszczalne. Pedały i brudasy zaś na taką ochronę nie zasługują. Swoją obecnością jedynie prowokują i narażają na stres. Nic dziwnego, że można ich kopać.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2004