Konkurs

Na początku czerwca odbył się konkurs. Stanęły do niego dwie kandydatki. Jedna znana szeroko nie tylko w kraju, ale i poza jego granicami, druga związana tylko z pewną grupą ludzi. Jedna opisywana wielokrotnie w różnych wywiadach, esejach, artykułach i wierszach, druga nieciesząca się specjalnym rozgłosem. Jedna radosna, wylewna i roześmiana, druga raczej skryta i o usposobieniu ponurym.
Czyta się kilka minut

Zwracano uwagę, że z powodu tych diametralnych różnic obie kandydatki nie powinny startować w tym samym konkursie. Ta druga miała jednak tak potężnych sponsorów, że to przesądziło sprawę.

Konkurs odbył się w Narodowym Domu Kultury i Historii, a kandydatkami były dwie daty: 4 czerwca 1989 r. i 4 czerwca 1992 r.

Co to było

Ciekawa jestem, co jeszcze wymyśli minister edukacji narodowej? Były już matury z niezdanym przedmiotem, "trójki" spadające jak jastrząb na upatrzoną szkołę, ewolucje wokół teorii ewolucji, fajerwerk lektur szkolnych. A czas płynie i wciąż upomina się o nowe.

Pamiętam - z okresu dzieciństwa - przedstawienia cyrkowe. Bardzo je lubiłam, z wyjątkiem występów klaunów. Zwłaszcza tych, którzy "pomagali" pracownikom cyrkowym w zmianie dekoracji lub uprzątnięciu areny. Klauni przewracali się wtedy co chwila, gubili nosy na gumce, pozwalali się kopać i policzkować. Byle chociaż na chwilę skupić na sobie uwagę, byle zatrzymać ją chociaż na kilkanaście sekund. Widownia rechotała, a we mnie tężało w środku okropne, nieprzyjemne uczucie. Co to było? Jakiś żal, jakiś wstyd...

Pora

W młodości czasu jest zawsze za mało. Wszystkie sprawy wydają nam się wtedy najważniejsze, wszystkie działania konieczne, a odpowiedź na wiele pytań wymagałaby zbyt długiego namysłu. Chowamy to więc do skrytki i odkładamy na później. Na właściwą porę.

Potem zaczynamy się starzeć i czasu jest jakby za dużo. Otwieramy skrytkę - i rozczarowanie! Sprawy niedokończone już dawno straciły aktualność, problemów nie da się przemyśleć do końca, bo myśli są już inne, a odpowiedzi na pytania jak nie było, tak nie ma. Pocieszamy się więc, że otworzyliśmy skrytkę za wcześnie. Że to jeszcze nie jest właściwa pora. Ale jak ją znaleźć, skoro nic o niej nie wiemy? Czasem tylko coś nam zamajaczy w twarzy starego człowieka siedzącego samotnie na ławce. Ale wtedy przeważnie przyśpieszamy kroku i mijamy go, nie oglądając się.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2007