Opóźnienie wywołane było "zimną wojną religijną": ratyfikację poprzedzały złowieszcze przepowiednie wtargnięcia kleru w życie publiczne, oskarżenia o niesprawiedliwe uprzywilejowanie Kościoła itd. Z perspektywy lat można stwierdzić płonność tamtych obaw, a nawet powiedzieć więcej: w kwestiach spornych między państwem a Kościołem konkordat okazał się dobrym punktem odniesienia. Oczywiście, różnice w ocenie poszczególnych problemów są i będą nieuniknione. Dyskusji i napięć nie da się uniknąć. Cechą państwa wolnego jest jednak zapewnienie narzędzi do ich rozwiązywania - a umowa konkordatowa okazała się po prostu jednym z nich. Dziesięć lat, które upłynęło od ratyfikacji tego dokumentu, pozwala skonstatować, że zdał on egzamin.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















