Temat unijnych pieniędzy chyba nigdy nie budził podobnych emocji na tak wczesnym etapie, kiedy dopiero ruszają konsultacje pomiędzy Komisją Europejską i krajami członkowskimi. W latach 2028-2034 budżet Unii miałby wzrosnąć w porównaniu z obecnym aż o 70 proc., do 1,98 bln euro (w innej wersji mowa o kwocie 1,8 bln euro oraz dodatkowych 200 mld na spłatę długu zaciągniętego na walkę ze skutkami pandemii).
Dlaczego budżet Unii będzie daleki od przedstawionej propozycji
Dla krajów, które są płatnikami netto, budżet w takim kształcie jest zdecydowanie przeszacowany. Niemcy, Szwecja i Holandia już zapowiedziały, że go zawetują. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz niedwuznacznie zarzucił przy tym szefującej Komisji rodaczce, Ursuli von der Leyen, sabotowanie wysiłków Berlina dążącego do reformy finansów publicznych.
Z kolei w krajach Europy Wschodniej i Południowej obawy budzi zmiana priorytetów wydatkowych Wspólnoty, a także postawa samej Brukseli, która dostęp do wszystkich unijnych funduszy chciałaby uzależnić od przestrzegania reguł praworządności. Paryż i Warszawę jednoczą natomiast obawy o połączenie dwóch dotąd osobnych mechanizmów finansowych, jakimi jest wspólna polityka rolna i polityka spójności.
Co do jednego owi wróżbici, wspomniani przez „The Economist”, mogliby być zatem pewni: budżet Unii w latach 2028-2034 na pewno będzie daleki od zaprezentowanego prowizorium.
Polska może zyskać ponad 100 mld euro
Rząd Donalda Tuska propozycję Brukseli przyjął z entuzjazmem. W liczbach bezwzględnych Polska miałaby być głównym wygranym nowego rozdania, a setki miliardów euro łatwo byłoby zaprezentować opinii publicznej jako sukces negocjacyjny rządzącej Koalicji Obywatelskiej.
Z opublikowanych danych wynika, że tylko nasz kraj mógłby liczyć na transfery z unijnej kasy przekraczające 100 mld euro. Na drugim miejscu byłaby Francja, która otrzymałaby nieco ponad 90 mld, oraz Hiszpania, do której popłynęłoby ponad 88 mld euro.
Na polską pulę złożyłyby się pieniądze z połączonego funduszu wspólnej polityki rolnej i spójności – łącznie ponad 110 mld euro. Około 2 mld otrzymalibyśmy z puli przeznaczonej na migrację i bezpieczeństwo, a prawie 9 mld euro ze Społecznego Funduszu Klimatycznego na sprawiedliwą transformację energetyczną.
Komisja Europejska chce jednocześnie przetasować inwestycyjne priorytety Wspólnoty. W nowym budżecie mniej pieniędzy miałoby pójść zwłaszcza na politykę spójności oraz na wspólną politykę rolną – czyli głównie na dopłaty dla producentów rolnych. Budżet na te ostatnie zostałby okrojony z 387 mld euro w obecnej perspektywie do ok. 300 mld euro w kolejnej.
Nowe priorytety unijnej Wspólnoty
Zaoszczędzone tak pieniądze Unia chciałaby przeznaczyć na poprawę konkurencyjności europejskiej gospodarki, zwłaszcza w sferze cyfrowej, w której Stary Kontynent jest dziś daleko za USA i Chinami. Drugim priorytetem ma być natomiast obronność, na którą Wspólnota chce wydawać w nowej perspektywie budżetowej pięć razy więcej niż obecnie. O ile Polska czy Estonia przyjmują tę propozycję z zadowoleniem, o tyle dla Portugalii jest ona nie do przyjęcia.
Szefowa Komisji Europejskiej usłyszała krytyczne głosy nawet od eurokratów. Z ich punktu widzenia nie do zaakceptowania jest wpisana w tę propozycję próba przeniesienia decyzji o alokacji wydatków na poziom państw członkowskich.
„Nie chcemy, aby kwota była udostępniana każdemu państwu członkowskiemu, a następnie państwa członkowskie decydowały o sposobie realokacji tych pieniędzy wyłącznie na podstawie priorytetów krajowych” – mówił rumuński eurodeputowany Siegfried Mureșan.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















