Ekranizację „Mlecznej drogi” mógłby wyreżyserować Michel Franco. Przemawia za tym łącząca go z Miguelem Vilą niewiara w przyzwoitość człowieka i przekonanie o jego popędliwości. Na przeszkodzie stoją jednak skrajnie różne stanowiska artystów dotyczące wyborów estetycznych. O ile meksykański filmowiec zafiksowany jest na punkcie ciosania obrazów z niedoskonałości, o tyle włoski komiksiarz starannie akcentuje brzydotę świata przedstawionego. Jest ona tyleż szokująca, co szczera i przejawia się w dwójnasób.
„Mleczna droga”: przewaga ekonomiczna i rola ofiary
Z jednej strony ma charakter emancypacyjny – Vila na przekór kanonom piękna rysuje ludzkie sylwetki pełne skaz, przebarwień i nieforemności. Z drugiej strony równie dokładnie odzwierciedla okrutne zachowania bohaterów; wszak „Mleczna droga” jest opowieścią o różnych rodzajach przemocy. Związek dwudziestokilkuletnich Marca i Stelli to modelowy mezalians, w którym obie strony próbują wykorzystać swoje położenie do realizacji osobistych celów.
Dziewczyna robi pożytek z przewagi ekonomicznej, chłopak instrumentalizuje swój trudny życiorys, grając rolę ofiary. To ułatwia mu zwodzenie partnerki, gdy wdaje się w romans z gruboskórną Lulu. W końcu zaś „Mleczna droga” to także komiks o obsesyjnym pożądaniu i fetyszach, kompensujących tęsknotę za prawdziwą bliskością.
Miguel Vila, MLECZNA DROGA, przeł. Mateusz Kłodecki, Kultura Gniewu
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















