Życie to nie film – nie układa się w logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy. Jest nieuporządkowane, jego faktura jest niezborna, wątki niedokończone i, co gorsza, trudno w nim o satysfakcjonującą pointę. Taka jest właśnie „Samotność w centrum wszechświata”, memuar brytyjskiej rysowniczki Zoe Thorogood. Według autorki to „książka, która miała nigdy nie powstać”, będąca zapisem wycieńczających zmagań z depresją lękową.
Thorogood już w pierwszej scenie przywołuje moment, w którym znalazła się na emocjonalnym dnie: kiedy spogląda w lustro, trzyma kuchenny nóż i informuje czytelników, że od dłuższego czasu myśli, czy nie wbić go sobie w szyję. W tej sekwencji kadrów jak w soczewce skupiają się elementy twórczej strategii rysowniczki opowiadającej o zaburzeniach psychicznych w sposób nader obrazowy; traktującej komiks jako ratunek przed osunięciem się w pustkę.
„Samotność…” jest utworem introspektywnym, w którym historia podporządkowana jest odwzorowaniu stanu psychicznego autobiografki. W uplecionej ze zniekształconych przez depresję wspomnień opowieści autorka stosuje rozliczne techniki: rysunek, kolaż, fotografię, markuje stylem tak mangę, jak webkomiks, przekłada na papier interfejs komunikatorów internetowych oraz wywraca na nice strukturę narracyjną (dość powiedzieć, że w połowie zaczyna komiks od początku). „Samotność…” jest więc tyleż przejmującym wyznaniem melancholiczki, co przykładem artystycznej brawury.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















