Reklama

Kobiety na banknoty

Kobiety na banknoty

w cyklu WOŚ SIĘ JEŻY
11.07.2019
Czyta się kilka minut
Członek Rady Polityki Pieniężnej Eryk Łon wywołał falę śmieszkowania proponując, by Maria Konopnicka została upamiętniona na banknocie o nominale 800 złotych. A może zawiesić na chwilę szyderstwo i zauważyć, że kobiet na banknotach naprawdę bardzo w Polsce brakuje?
FOT. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
FOT. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News
G

Grafik Andrzej Heidrich to zdaje się najbardziej popularny w Polsce artysta. Żaden inny przedstawiciel sztuk wizualnych nie może się przecież pochwalić tym, że na jego prace patrzą codziennie miliony Polaków. I to aż od połowy lat 70. Warto bowiem przypomnieć, że 90-letni Heidrich był autorem zarówno projektu graficznego starych polskich pieniędzy (tych sprzed denominacji), jak i nowej serii „Władcy Polski”, którą posługujemy się dziś.

Zaczęło się od Kościuszki o nominale 500 złotych. Potem był Ludwik Waryński (czerwona setka), 50 złotych z Karolem Świerczewskim i 1000 złotych z Kopernikiem. Mało kto wie, że gdy pod koniec lat 80. przyspieszyła inflacja, NBP zamówił u Heidricha nową serię zdenominowanych banknotów. Dobór postaci to również rzut oka w zmieniające się wówczas szybko polityczno-historyczne preferencje decydentów późnej komuny. Heidrich przygotował wtedy dwa warianty: pisarski (Sienkiewicz, Reymont), który został nawet częściowo zrealizowany. Drugi był jeszcze ciekawszy, bo przedstawiał polityków. Układ był następujący: „najtańszy”, z nominałem 10 złotych, to przywódca międzywojennego ruchu ludowego Wincenty Witos. Dwudziestka z przedwojennym socjalistą Ignacym Daszyńskim. 50 złotych z sanacyjnym prezydentem Warszawy Stefanem Starzyńskim. I wreszcie setka z gen. Władysławem Sikorskim. Wszystko to symbolizowało rozpoczęty już w latach 70. bardziej wyluzowany stosunek do II RP. Całości nie wieńczył jednak jeszcze marszałek Piłsudski. On zdominuje historyczną wyobraźnię dopiero po roku 1990. W projekcie Heidricha najwyższym nominałem (1000 złotych) miał być jednak „niebieski” Władysław Gomułka.

Ostatecznie serii nie zrealizowano. Zamiast tego Heidrich dorysował wysokie nominały. 500 tys. z Sienkiewiczem, milion z Reymontem i dwa miliony z Paderewskim. A one nie zdążyły się nawet Polakom dobrze zapisać w pamięci, bo 1 stycznia 1995 roku zaczęto je zastępować krótszą o cztery zera serią z królami. Także autorstwa Heidricha. Od tamtej pory posługujemy się „władcami Polski”: Mieszkiem, Chrobrym, Jagiełłą i Zygmuntem Starym. A od niedawna także pięćsetką z Janem III Sobieskim.


POLECAMY: „Woś się jeży” – autorski cykl Rafała Wosia co czwartek na stronie „TP” >>>


Czy czegoś (lub kogoś) tu Państwu nie brakuje? Owszem! Nawet na PRL-owskich pieniądzach dominowali mężczyźni. Wyjątkiem była Maria Skłodowska-Curie na nominale 20 tys. starych złotych. A żarty w stylu „Kopernik była kobietą” niczego tu nie zmieniają. Po roku 1995 nie ma nawet tego. Co gorsza, zmienił się nawet skład klasowych bohaterów polskich banknotów. Na wczesnych PRL-owskich pieniądzach (tych jeszcze sprzed czasów Heidricha) istniała płciowa i klasowa różnorodność. Stuzłotówkę zdobiła na przykład rolniczka. A 500 złotych kobieta z wiosłem oraz kotwicą. W III RP będą już tylko wąsaci mężczyźni. I to na dodatek reprezentanci jednej klasy społecznej, czyli szlachty. Takich czasów dożyliśmy.

Czy ma to jakiekolewiek znaczenie? Praktycznego pewnie nie. Banknot to banknot, tyle. Jeśli jednak założyć, że banknoty są odzwierciedleniem narodowego panteonu, to ewolucja jest naprawdę zastanawiająca. I nie jest tak, że przyniosły ją ostatnie lata rządów PiS. Pod tym względem III RP jest na tle reszty świata naprawdę niesamowicie maczystowska. Nie mówię już o obszarze dawnego commonwealthu, gdzie wciąż dominuje królowa Elżbieta II. Na 200 hrywnach widnieje poetka Łesia Ukrainka. Na 50 frankach szwajcarskich malarka i rzeźbiarka Sophie Taeuber-Arp. Greta Garbo jest na banknocie 100 koron szwedzkich. Koreańczycy mają poetkę Shin Saimdang. Turcy pisarkę Fatmę Aliye Topuz. Nowozelandczycy sufrażystkę Kate Sheppard. Mieszkańcy Republiki Dominikany pedagożkę Salomé Ureñię. I tak dalej. A u nas propozycja banknotu z Konopnicką wywołała wyłącznie salwy śmiechu i wymowne stukanie się w czoło. Smutne, nieprawdaż?


CZYTAJ TAKŻE

Andrzej Heidrich, grafik i twórca projektów polskich banknotów: Na banknotach nie można posługiwać się żadnym istniejącym wzorem pisma. Litery piszę pędzlem, żeby fałszerz nie mógł wykorzystać kroju z komputera.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Rafał Woś / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz ekonomiczny, laureat m.in. Nagrody im. Dariusza Fikusa, Nagrody NBP im. Władysława Grabskiego i Grand Press Economy, wielokrotnie nominowany do innych nagród dziennikarskich, np...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Śmiano się z Konopnickiej? Wolne żarty. Propozycję zgłosił członek Rady z rekomendacji PiS, co niejednemu poruszyło przeponę równie skutecznie, jak młotek neurologiczny pobudza mięsień czterogłowy. Ale to prawda, że na aktualnych polskich banknotach nie ma kobiet, chociaż nawet do serii królewskiej dałoby się wciągnąć jedną - Jadwigę Andegaweńską. Na euro zresztą też kobiet nie ma ;) Pamiętam z okresu denominacji wypowiedź jakiegoś gościa z mennicy (chyba dyrektora), kto jego zdaniem powinien figurować na banknotach. Urzekło mnie to, co powiedział. Cytuję z pamięci: "Ja bym się wzorował na holenderskich guldenach. Ptaki, kwiaty... wszystko piękne, kolorowe. A nie jacyś wielcy Polacy, czy mali Polacy". ;)

Matka Boska Królowa Polski? [biskupom gratis ten pomysł podsuwam - no, może o parę zdrowasiek poproszę, na Jasnej Górze, podczas zlotu młodzieży wszechpolskiej i wszechkatolickiej]

Niestety, propozycja mocno spóźniona. Kolekcjonerski banknot 20 zł z okazji 300-lecia koronacji obrazu jasnogórskiego już był. Wprawdzie tylko z koronami MB i Dzieciątka (bez wizerunku), ale to może jakiś wymóg unijny. Madonny na banknotach zdarzały się (100 koron słowackich) i zdarzają się (1000 denarów macedońskich) w innych krajach. Btw, w tejże serii kolekcjonerskiej znalazła się także Maria Curie i Dobrawa (obok Mieszka). Nominalna wartość Marii S-C wzrosła więc 10 razy od poprzedniego banknotu z jej podobizną, a biorąc pod uwagę wartość handlową - nawet więcej.

ale się nie będę upierał, dorzucę do propozycji Chrystusa Króla na tle Duck Towers, niech Partia z Episkopatem wybiorą i zadecydują - i nie żadne kolekcjonerskie, ale w maksymalnym nakładzie, i obietnica Partii że po wyborach na każde dziecko taki ban-knot co miesiąc, a na nieślubne po dwa [ten pomysł z kolei w prezencie dla sztabu wyborczego PiS, w rewanżu oczekiwałbym, że mnie Prezes pocałuje tam, gdzie ja jego w /Państwo się domyślą/ mam]

Panie Woś - najpierw sprawdź Pan tekst pod kątem literówek (np. "jakiekolewiek"), a potem przemyśl jeszcze raz swoje stanowisko. Nikt, kogo znam, nie śmiał się z tego, że na banknocie ma być Konopnicka, jako kobieta, co najwyżej wskazywano, że "mamy królów na banknotach", a tu nagle jakaś pisarka. Najbardziej śmiano się natomiast z (kolejnego) idiotycznego pomysłu Pana Łona, którym tym razem był nominał, a nie osoba na proponowanym banknocie. A Konopnicka pasuje do obecnej serii tak samo jak Gombrowicz albo Sienkiewicz, czyli wcale. Najbardziej pasowałaby Jadwiga, ale jest z nią w NBP jakiś problem (chyba gotowy projekt wyższego nominału). Żeby zostać w konwencji obecnej serii, pasowałaby w takim razie Anna Jagiellonka, Bona, Dobrawa albo choćby Marysieńka, ale nie Konopnicka, która monarchinią nie była. Była za to (o, zgrozo!) szlachcianką, co też ją, wg Pana opinii z artykułu, powinno dyskwalifikować. "Taki był klimat", że przed Powstaniem Styczniowym ciężko znaleźć kogoś nieanonimowego, kto nie należałby do szlachty (no chyba, że Wierzynek, ale podejrzewam, że ideologicznie on też raczej Panu nie pasuje).
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]