Adam Zagajewski nie żyje

Przypominamy jego wiersz „Kiedy odchodzi wielki poeta” opublikowany w „Tygodniku” w 2006 roku.
Czyta się kilka minut
Adam Zagajewski / / fot. JERZY DOROSZKIEWICZ / Polska Press / East News
Adam Zagajewski / / fot. JERZY DOROSZKIEWICZ / Polska Press / East News

Adam Zagajewski

 

 

Kiedy odchodzi wielki poeta

 

Naprawdę nic się nie zmienia

w zwyczajnym świetle dziennym

kiedy odchodzi wielki poeta.

W koronach starych wiązów

wciąż się namiętnie spierają

szare wróble i wytworne szpaki.

Kiedy odchodzi wielki poeta

miasto nie zatrzymuje się wcale, metro

i tramwaje wciąż szukają nowoczesnego Graala.

W bibliotece piękna dziewczyna

na próżno rozgląda się za wierszem, który

powiedziałby jej prawdę o wszystkim.

W południe rozlega się ten sam co zawsze zgiełk,

w nocy panuje ciche skupienie,

wśród gwiazd - wieczny niepokój.

Wkrótce otworzą się dyskoteki,

otworzy się obojętność -

mimo że właśnie umarł wielki poeta.

Gdy jednak będziemy się żegnali na długo

lub na zawsze z kimś kogo kochamy,

poczujemy nagle, że brak nam słów,

i że teraz my sami musimy mówić,

że już nas nikt nie wyręczy

- ponieważ odszedł wielki poeta.


Czytaj także:

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2006