Kiedy już mam czas

Powiedz, co robisz z wolnym czasem, a powiem ci, kim jesteś.
Czyta się kilka minut
 /
/

Do widzenia, wybaczy pan, ale ja nie mam czasu.
Powrócę, nie mogę czekać, nie mam czasu.
Kończę ten list, bo nie mam czasu.
Rad bym wam pomógł, ale nie mam czasu.
Nie mogę się zastanawiać, czytać, jestem zawalony, nie mam czasu.
Chciałbym się pomodlić, ale nie mam czasu.
Ty rozumiesz Panie, oni nie mają czasu”...

Tak pisał o naszym czasie Michel Quoist i, zwracając się do Boga, konkludował:

„Nie mylisz się, gdy rozdajesz ludziom czas,
Dajesz każdemu czas, by uczynił to, co chcesz, aby uczynił,
Ale nie trzeba tracić czasu,
Marnować czasu.
Zabijać czasu”.

Powiedz, co robisz z wolnym czasem, a powiem ci, kim jesteś. Można to odnosić do poszczególnych indywiduów i dospołeczności. Odpowiedzi na pytanie, kim więc są – obserwowani z tego punktu widzenia – wypoczywający Polacy, poszukują socjologowie. Badanie CBOS z 2010 r., analizując sposoby spędzania przez Polaków niedziel, ujawniło, że na pierwszym miejscu jest oglądanie telewizji (52 proc. badanych), następnie życie rodzinne (36 proc.) oraz odpowiedź „siedzę, leżę, wypoczywam”, którą zaznaczyło aż 27 proc. respondentów. Te badania przyniosły jeszcze jeden intrygujący wynik: większość tych, którzy jako najczęściej wybierany przez siebie sposób spędzania wolnego czasu wskazują te właśnie, bierne sposoby, jednocześnie deklarują, że „chcieliby w tym czasie wyjeżdżać za miasto oraz korzystać z dóbr kultury i innych rozrywek”. Przyczyną tego rozdwojenia, jak wynika z badań, zwykle nie jest brak środków materialnych, lecz po prostu preferowanie w praktyce odpoczynku biernego. Tej problematyce poświęcamy szczególną uwagę w tym wydaniu „Tygodnika”. Może to komuś posłuży jako rodzaj testu pod hasłem: „dowiedz się, kim jesteś”.

Według badań GUS przeciętny Polak swoim wolnym czasem dysponuje tak: 2 godz. 50 min. na oglądanie TV i czytanie prasy; 1 godz. 10 min. na życie towarzyskie; 23 min. na sport, za który uważamy także spacer; 16 min. na realizację hobby i pasji; 13 min. na praktyki religijne, wolontariat.

Zainteresowanych problematyką wolnego czasu odsyłam do materiałów w głębi numeru. Tu chciałbym zwrócić na jeden tylko element uwagę, na tzw. „zabijanie czasu”, o którym pisze cytowany na wstępie Quoist. Wiele sposobów spędzania czasu, z królującą wśród nich telewizją, może służyć jako alibi zabezpieczające przed ryzykiem spotkania się z sobą samym. Intensywna praca zawodowa, podobnie jak intensywna „aktywność wypoczynkowa”, wypełniają nam czas i głowę. A gdzie czas na lekturę poważniejszej literatury (nawet jeśli „czytanie prasy” obejmuje lekturę „Tygodnika Powszechnego”!)? Gdzie czas na refleksję nad taką właśnie lekturą, nad życiem, śmiercią i światem? Codzienny pośpiech wytwarza w nas odruchy, których nie umiemy się pozbyć nawet w czasie bez pośpiechu.

W świecie, coraz częściej także w Polsce, ludziom spragnionym ciszy, modlitwy, refleksji wychodzą naprzeciw klasztory, proponując spędzenie tam kilku dni, niekiedy pod warunkiem – jak w przypadku krakowskich kamedułów – zachowania milczenia, klasztornego rytmu dnia z możliwością pracy fizycznej i nocnymi modlitwami. To tylko jedna z propozycji. Piszę o tym, byśmy w coraz mądrzejszym i coraz atrakcyjniejszym organizowaniu sobie odpoczynku (urlopu), w poszukiwaniu sposobów, by w wolnym czasie się nie nudzić, lub przez roztargnienie – nie zapomnieli o własnej, zmęczonej, skołowanej duszy. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2015