Karol Szymanowski

Zacząć należy od pochwał, bo przedsięwzięcie jest istotnie niebywałe, z jednej strony zachodnioeuropejskie, z drugiej - dokonane siłami rodzimych wokalistów, którzy robią światowe kariery, a zarazem są w stanie oddać całe piękno i przezwyciężyć wszystkie trudności naszego języka, pełniącego w tych pieśniach rolę niebagatelną.
Czyta się kilka minut
 /
/

Tu jednak pojawia się pierwsza wątpliwość: czy polscy śpiewacy rzeczywiście są przygotowani do śpiewania w języku polskim? Otóż nie. Dla kogoś nieuzbrojonego w książeczkę rozumienie tekstów stanowi poważny problem (stosunkowo najlepiej wypada pod tym względem pani Kryger, lecz - o ironio! - śpiewa ona głównie po niemiecku) i nie jest to tylko kwestia opisanych swego czasu przez Annę Barańczak śpiewaczych przyzwyczajeń (regularne zastępowanie “y" przez “i", “e" przez “a" etc.), ale też traktowania wszystkiego jako “miniatury wokalnej", w wyniku czego zróżnicowany stylistycznie dorobek Szymanowskiego ulega przykremu ujednoliceniu, tak że słuchanie wszystkich czterech płyt po kolei jest przedsięwzięciem męczącym i nudnym. Świetna jako “Księżniczka z baśni" pani Sobotka już w “Słopiewniach" wypada blado, a “Rymy dziecięce" odbębnia bez jakiegokolwiek aktorskiego zacięcia (którego przecież wymagają!), toteż przebranego prosiaka nietrudno pomylić z zasypiającą lalką, a szerszeń może spokojnie usiąść mi na ramieniu, bo przecież nie użądli, tak słodko jest zaśpiewany. Podobnie z panią Gondek, której rozwibrowany głos znakomicie nadaje się do “Bunte Lieder", ale w “Pieśniach kurpiowskich" brzmi absurdalnie salonowo i budzi tęsknotę za niezrównaną kreacją Olgi Pasiecznik. Wrażenie jednostajności potęgowane jest przez panią Mees, pozostającą w dyskretnym tle, podczas kiedy utwory wymagałyby od niej jakichś mniej kulturalnych zachowań.

Oczywiście, zawinił tu też sam Szymanowski, jeśli bowiem porównać jego twórczość wokalną z powstającymi równolegle pieśniami Strawińskiego, czy - po drugiej stronie barykady - Straussa (a album niniejszy daje po temu świetną okazję), nietrudno przekonać się, że nasz kompozytor cały czas tylko się rozglądał i nigdzie tak naprawdę nie zagrzał miejsca. Jest rzeczą nader słuszną, że jego cykle “arabskie" zostały rozplantowane po różnych płytach, bo wzięte razem byłyby raczej nie do zniesienia (tyle w nich zresztą arabskości, co i w barokowych arabeskach), jakkolwiek, z drugiej strony, zarówno “Pieśni muezzina szalonego", jak i te “Miłosne Hafiza" są w związku z tym śpiewane przez panie, co nie brzmi całkiem przyzwoicie, zwłaszcza w tak pomnikowej edycji. Moim najulubieńszym utworem pozostają “Trzy fragmenty z poematów Kasprowicza", choć wolę je wciąż w starym, pełnym godności i siły wykonaniu Krystyny Szostek-Radkowej niż w smętnym (“jak kurhan na stepie") pana Beczały. Tu jednak Szymanowski był bodaj najbardziej sobą, a jego muzyczna wizja pochodu wszystkich roślin do Boga jest przy całej swojej prostocie wzniosła i ekstatyczna w sposób nieodparty.

Osobnej przyjemności (by nie rzec: radochy) dostarczają tłumaczenia tekstów. Zabawnie jest się dowiedzieć, że Tuwimowski wers “W białodrzewiu jaśnie dźni słoneczno" znaczy “In the sun white-barked trees brightly shine", ale to jeszcze nic przy “Złym Lejbie" Iłłakowiczówny, który przetłumaczony został jako cheating shop-

keeper. “Dobry Żyd" to po prostu honest man, zaś rabin, do którego udają się dziewczynki ze skargą, to jego boss. Nieraz poprawność wiedzie nas na niezbyt cudne manowce...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2004