Jesteś kapłanem

Ewangelia ostatniego wtorku relacjonowała jeden ze sporów Jezusa z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie (Mk 7, 1-13).
Czyta się kilka minut

Spór dotyczył fragmentu tradycji starszych – zgodnie z nią uczniowie Jezusa (i On sam) nie powinni siadać do posiłku bez umycia rąk.

Nie, nie chodzi o higienę. Chodzi o rytualne obmycie „rozluźnionej pięści” – adwersarze zarzucają Apostołom, iż biorą posiłek nie tyle brudnymi, co dosłownie „pospolitymi” rękami (św. Hieronim przetłumaczył: communibus manibus). Nie chodzi więc o to, że się nie myją, tylko o to, że zaniedbują obmycie rytualne, które winno im uświadomić świętość sprawowanej czynności, a jeszcze bardziej ich kapłańską godność, którą realizują w każdej chwili życia – nie tylko w świątynnym kulcie.

Także w domu; także przy stole. Dla tych, którzy przynależą do Ludu Kapłańskiego (a takim był i jest Izrael), rzeczywistość nie powinna być dłużej dzielona na „świętą” (należącą do Boga) i „pospolitą” (prophanum). Bóg ma prawo nie tylko do tego szczególnego stołu, jakim jest ołtarz w świątyni, ale także do naszych stołów w kuchni i jadalni. Należą do Niego nie tylko naczynia liturgiczne; również te pospolite, których używamy na co dzień w naszych domach. Liturgią jest więc wszystko, co człowiek czyni. Gdyż jest kapłanem. To nie nazwa funkcji czy zawodu, lecz tożsamości.

Jak widać, tradycja, o którą upominają się faryzeusze, jest sprawą poważną, i jest w niej zakodowany poważny przekaz. Jezus z tym nie dyskutuje: Jego uczniowie są również Ludem Kapłańskim (każdy na mocy chrztu, a nie święceń), a czas mesjański, który się wypełnia z Jego przyjściem, oznacza – zgodnie z zapowiedzią ostatnich akapitów proroka Zachariasza – poddanie Bogu całej rzeczywistości (por. Za 14, 20nn). Nie składamy Bogu na ofiarę martwych zwierząt; ofiarą dla Boga winno być to, w jaki sposób człowiek żyje – liturgia nie jest ograniczona do kultu sprawowanego na tej czy innej górze; dokonuje się w Duchu i w prawdzie (J 4, 19nn).

Jezus mówi natomiast, że znaki liturgiczne mogą się stać wyłącznie pustą formą. A nawet więcej: mogą się stać sposobem ucieczki przed prawdziwymi zobowiązaniami, jakie „ciążą” na człowieku. Przykładem jest w ustach Jezusa „Korban”, czyli ofiara złożona Bogu w taki sposób, iż zwalnia człowieka z finansowego wsparcia własnych rodziców.

Tę postawę Jezus opisuje słowem hypokritoi (obłudnicy), które pierwotnie znaczy tyle, co „aktorzy”. Liturgia bowiem może stać się wyłącznie aktorstwem – odegraniem roli przez ludzi, którzy na ten moment ubierają maski, by przez chwilę stać się kimś innym, niż są. Jak widać, Jezusowi nie chodzi o unieważnienie liturgii i jej znaków. Chodzi natomiast o jej najgłębszą prawdę. O to, by liturgia nie była kryjówką, czymś, co daje człowiekowi fałszywe poczucie bezpieczeństwa. By nie była chwilową rolą. By – ostatecznie – nie była formą bałwochwalstwa – realizowania własnych projekcji na temat tego, co święte.

©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2015