Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Jedz, módl się i nie spiesz!

Jedz, módl się i nie spiesz!

09.09.2012
Czyta się kilka minut
Z doskonałymi esejami Marka Zagańczyka o podróżach (nie tylko włoskich), sztuce i literaturze warto jeździć po Europie, bo to nie tylko uczta dla intelektu, ale i dla ducha.
K

Książek o podróżach do Włoch, a zwłaszcza o podróżach do Toskanii, napisano mniej więcej tyle, co o podróżach do Prowansji. Lub odwrotnie. I każdy chyba naród ma swojego autora, który przemierza włoskie szlaki zachwycony i podniecony. Autorzy amerykańscy zazwyczaj w owych okolicach osiadają zresztą na stałe, zamiast karier w korporacji gdzieś w mglistym Chicago, wybierają ciężką dolę hodowcy winorośli na toskańskich wzgórzach. Im bardziej podła pogoda w kraju rodzinnym autora, tym chętniej zapuszcza on korzenie w okolicy Sieny czy Montepulciano, by oddawać się prostym przyjemnościom typu: jedzenie, wino i śpiew.

Polacy nie gęsi, rzecz jasna, i swojego autora mają. W dodatku autor polski wyrasta ponad wszelkie wspominane wcześniej poziomy – z doskonałymi esejami Marka Zagańczyka o podróżach (nie tylko włoskich), sztuce i literaturze warto jeździć po Europie, bo to nie tylko uczta dla intelektu, ale i dla ducha.

„Cyprysy i topole”, kolejna po „Drodze do Sieny” książka tego autora, zaczyna się od wizyty w Asolo, mieście, które wybrała dla siebie nie tylko Eleonora Duse, ale i Freya Stark – pierwsza kobieta przemierzająca samotnie arabski świat Bliskiego Wschodu. Zagańczyk przywołuje jej postać, by wprowadzić nas w rozważania o istocie podróży: jako o momencie szczęśliwego odosobnienia. „Cierpimy na przypadłość ciągłego uczestniczenia w świecie, jakby nie można było siedzieć cicho i przyglądać się obrazom rozwijającym się przed nami jak sceny w kukiełkowym teatrze” – pisze autor „ Drogi do Sieny”, namawiając niejako do wzbudzenia w sobie potrzeby samotności, a tym samym potrzeby życia duchowego i poezji, które przecież nie znoszą zgiełku i tłumu. Niespiesznym tempem podróży i narracji Zagańczyk zachęca do uspokojenia. Nie można wszak się spieszyć, gdy człowiek chce ruszyć śladem dzieł Sasetty, rozrzuconych po salach muzealnych całego świata – od Berlina przez Asyż aż po Detroit. „Już sama droga jest ćwiczeniem cierpliwości i lekcją pokory, prawdziwie franciszkańskim wyzwaniem, wbrew zwyczajom współczesności nawykłej do wygody i pośpiechu” – pisze w tekście poświęconym Monte Amiana.

Jednak moim ulubionym rozdziałem z książki „Cyprysy i topole” jest ten poświęcony podróży tylko wyobrażonej. Zagańczyk opuszcza ciepłe słoneczne rejony południa i rusza na północ – by oczami wyobraźni zobaczyć Inflanty. Pisze o takich podróżach, do odbywania których potrzebna jest wyłącznie nieograniczona niczym fantazja i odrobina poezji. Te wyprawy są bodaj najwspanialsze – bo można je odbywać absolutnie dowolną ilość razy – bez końca odchodzić i powracać. Towarzyszką owej fantastycznej podróży na Inflanty i doskonałą przewodniczką jest Kazimiera Iłłakowiczówna, która prowadzi czytelnika po tamtym nieistniejącym od dawna świecie na kartach powieści „Trazymeński zając”. „Jej historie są jak zdjęcia wydobyte z rodzinnego albumu, robione w różnych miejscach i o różnym czasie, lecz zawsze tą samą ręką. Często w niewielkim obrazku widać więcej niż w rozległej panoramie. Nie wiadomo, co zdolne jest unieść prawdę o czasie minionym. Nie należy lekceważyć szczegółów. Warto pisać własnym rytmem, zwyczajnie”.

Julia Hartwig napisała, iż siłą szkiców Zagańczyka jest wiedza o przedmiocie, czarem – czuły opis miejsc, w których autor się porusza. Ja dodałabym ową uspokajającą moc powolności, do której zachęca niemal każdy akapit „Cyprysów i topoli”. Bez tej książki nie warto się ruszać ani na południe, ani na północ, ani w głąb siebie.

ANNA DZIEWIT-MELLER jest pisarką i dziennikarką. Opublikowała m.in. tomy rozmów: z pisarkami „Głośniej!” oraz z nietuzinkowymi mężczyznami – „Teoria trutnia i inne” (oba wraz z Agnieszką Drotkiewicz), „Gaumardżos. Opowieści z Gruzji” (wraz z mężem, Marcinem Mellerem), ostatnio zaś debiutancką powieść – „Disko”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Fot. Maciej Zienkiewicz dla TP
Pisarka i dziennikarka, wcześniej także liderka kobiecego zespołu rockowego „Andy”. Dotychczas wydała dwie powieści: „Disko” (2012) i „Górę Tajget” (2016). W 2017 r. wydała książkę „Damy,...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]