Janusz Muniak Quartet: "Annie"

Gdyby ktoś poprosił mnie o wskazanie najsubtelniejszego i zarazem najbardziej wyrafinowanego soundu w polskim jazzie, mój wybór bez wahania padłby na Janusza Muniaka. Niestety, dźwięk jego saksofonu nie dociera do nas zbyt często; krytycy i fani wciąż ubolewają nad faktem, iż muzyk ten, zamiast błyszczeć na wszystkich możliwych scenach, od lat skutecznie zaszywa się “w jakiejś tam piwnicy" na Floriańskiej.
Czyta się kilka minut

A jednak w Muniakowej “splendid isolation" nietrudno odnaleźć metodę - odcinając się od zawirowań stylistycznych i nienajlepszej atmosfery panującej w środowisku, wciąż pozostaje wierny sobie i swojej sztuce.

Ostatni krążek krakowskiego artysty jest (dopiero) dziewiątą pozycją w jego trwającej ponad 40 lat karierze. “Annie" to spokojna, niemal balladowa płyta, z której emanuje nie tyle smutek i nostalgia, co raczej muzyczna dojrzałość, wiara w sprawdzone, odporne na działanie czasu reguły. Muzyczna akcja albumu wydaje się podążać utartymi ścieżkami. Nie ma tu zatem zaskakujących momentów, nagłych zwrotów, kontrastów; przeważa symetryczna forma, nieskomplikowane, wyprowadzone z tematu improwizacje, jasno zdefiniowana harmonia, jednolite tempa utworów, stonowana ekspresja. Jednak już od pierwszych taktów muzyka ta przykuwa uwagę słuchacza. Upraszczając środki muzyczne, Muniak koncentruje się przede wszystkim na jakości i urodzie brzmienia, które opiera się na idealnie czystym, ciepłym, głęboko osadzonym tonie z charakterystycznym “przydechem" i delikatnym, prawie niewyczuwalnym wibrato; dużą rolę odgrywa też wyrafinowane traktowanie dynamiki, która bezpośrednio wpływa na kolorystykę.

Na płycie znalazło się siedem kompozycji, w większości autorstwa lidera. Każda z nich odznacza się melodyjnym, wpadającym w ucho tematem (“Annie", “Late-night-uot-ism"), umiarem i elegancją; album zamyka impresyjny “Piece For Wietek", grany przez sopran i fortepian. We wszystkich utworach Muniak pozostaje zdecydowanie liderem. Sekcja, z wyróżniającym się pianistą Piotrem Wyleżołem, spełnia w zasadzie rolę tła, zaś solówki jej członków są zwarte, oszczędne i stanowią delikatną przeciwwagę dla saksofonu.

Płyta z pewnością znajdzie uznanie nie tylko wśród miłośników jazzowej ballady, ale i tych, którzy słuchają jazzu okazjonalnie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2003