„Ja też słyszę głosy”...

„Miało to być tylko na kilka miesięcy, tych najgorętszych: od przyznania do wręczenia Nagrody Nobla”. Z kilku miesięcy zrobiło się 15 lat. Po kolejnych czterech przyszedł czas na sprawozdanie.
Czyta się kilka minut

„Piętnaście lat sekretarzowania takiej osobie? Doprawdy, nie było w tym nic zwyczajnego” – pisze Michał Rusinek. „Nic zwyczajnego” – słowa pożyczone od Szymborskiej, z wiersza bez tytułu, z incipitem „Nicość przenicowała się także i dla mnie”. Wiersz z tomu „Wszelki wypadek” (1972) opowiada o cudzie istnienia, którego najniezwyklejszym przejawem jest miłość. Spotkanie młodego doktoranta krakowskiej polonistyki i wielkiej poetki okazało się niezwykłe na inny sposób. Wisławie Szymborskiej pozwoliło przetrwać ponoblowskie lata we względnym spokoju, uchronić swoją prywatność i osobność, wrócić do pisania. Zasługi jej sekretarza, który wziął na siebie rolę bodyguarda, umiejętnie budując barierę ochronną między noblistką a światem i ściągając na siebie niechęć wielu osób, są niepodważalne i ktokolwiek je kwestionuje, doprawdy nie wie, o czym mówi. Michałowi Rusinkowi to spotkanie zmieniło życie, choć Szymborska bardzo dbała, by nie zaniedbywał rodziny ani kariery naukowej. Relacja oparta na wzajemnym poszanowaniu autonomii, zaufaniu i równocześnie dystansie (do końca nie mówili sobie po imieniu) znajduje odbicie w tej książce.

Drodzy łowcy sensacji, afer i skandali – niczego tu nie znajdziecie. Kogo jednak naprawdę interesuje portret Wisławy Szymborskiej, pisarki znakomitej i zarazem osoby niezwykłej („osobliwości” – jak powiedział pewien taksówkarz), ten powinien przeczytać „Nic zwyczajnego”. „Niełatwo było z nią poważnie rozmawiać o pisaniu, natchnieniu, inspiracji. Wszystko obracała w żart. Kiedyś i ja zażartowałem, że Miłosz miał łatwiej. Bo jemu, jak twierdził, dajmonion szeptał wiersze do ucha. Pani Wisława – o dziwo – spoważniała i powiedziała: »Wie pan, ale ja też słyszę głosy...«”. I dalej czytamy: „Śniły jej się frazy, które zapisywała. Zapisywała w czarnym notesiku, który znalazłem kiedyś na biurku”. Są tu obrazy z podróży do Włoch, Holandii i Irlandii (podziękowania dla Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, autorki filmu „Chwilami życie bywa znośne”). I ważne uwagi na temat roli anegdoty, ironii i purnonsensu w dziele Szymborskiej, zarówno w jej wierszach, jak i w utworach lżejszych (limeryki, podsłuchańce, odwódki...).

„Wisława Szymborska uważała, że nie wypada do nikogo dzwonić przed dziesiątą rano. No chyba że stałoby się coś złego. Więc kiedy 22 listopada 2011 roku zadzwoniła o dziewiątej – zrozumiałem, że sprawa jest poważna”. To początek książki. Na ostatnich stronach wrócimy do tej chwili. Pisać o „dniach przedostatnich” wielkich ludzi łatwo nie jest. Michał Rusinek zrobił to wzorowo. ©℗

Michał Rusinek „Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej”, Znak, Kraków 2016, ss. 316.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2016