Zacznijmy od jednej z rozkładówek. Dwa duże zdjęcia: po lewej piękna młoda kobieta, po prawej z ciemnego tła wyłania się przystojna, ale i trochę jakby groźna twarz nieco starszego mężczyzny. I teraz wyobraźmy sobie salę Starego Teatru w Krakowie. Jest zimno, bo ogrzewanie słabe, a mamy 31 stycznia 1945 r. Sala jednak wypełniona po brzegi, bo to pierwszy poranek poetycki po wyjściu Niemców.
Na widowni jest niespełna 22-letnia Wisława Szymborska, wśród występujących Czesław Miłosz. Autor wydanych przed wojną arcydzielnych „Trzech zim” czyta wiersze z „Ocalenia”, które niedługo się ukaże. „Wygląd gniewnego cherubina – wspominała Szymborska – głos świetnie postawiony. Pamiętam, że pomyślałam: to wielki poeta”.
Ponad pół wieku później w tej samej sali odbędzie się pierwsze po Noblu publiczne spotkanie z poetką, a dwoje noblistów będzie się w Krakowie spotykać. To jedna z wielu historii, które można wysnuć z obrazów w tej pięknej książce.
Wisława Szymborska była osobą raczej skrytą i dbającą o prywatność, którą udało jej się ocalić – przy walnej pomocy swego sekretarza, Michała Rusinka – nawet po Noblu, i tylko czytelnicy dość długo musieli czekać na nowy tom wierszy.
Ciepła i wyjątkowo starannie skomponowana plastycznie fotoopowieść żadnych sensacji nie przynosi, choć informacji sporo. To raczej spokojny spacer przez biograficzną przestrzeń, od rodzinnych korzeni Szymborskich i Rottermundów (dużo zdjęć!), poprzez burzliwe lata 50., po tłumne pożegnanie na zaśnieżonym wtedy cmentarzu Rakowickim.
Z mocno wyakcentowanym wątkiem uczucia, jakie Szymborską połączyło w latach 60. z Kornelem Filipowiczem, niebywale zresztą fotogenicznym. „Straciłam największą miłość mojego życia” – napisała po jego śmierci do Gizeli i Erwina Szancerów, przyjaciół, którzy po Marcu ’68 wyemigrowali, a których poznała dzięki Filipowiczowi właśnie.
Ze zdjęć widać zresztą, jak wierna była w przyjaźniach i jak lojalna. Z pierwszym – i jedynym – mężem, Adamem Włodkiem, utrzymywała po rozwodzie przyjazne stosunki, zajęła się też jego spuścizną. Nie zmieniła zresztą nigdy przyjętego przy ślubie podwójnego nazwiska.
A kto chce się przekonać, jak uzdolniona także plastycznie (wyklejanki!) poetka rysowała, polecam jej ilustracje do napisanej przez Włodka bajeczki „Mruczek w butach”...
Joanna Gromek-Illg, POWRÓT POGUBIONYCH RZECZY. FOTOOPOWIEŚĆ O WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ, opracowanie graficzne Michał Pawłowski, Wydawnictwo Znak, Kraków 2025, ss. 240
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















