Irak: tragedia jezydów

Kahatanija w północnym Iraku to miejsce szczególne na etniczno-religijnej mapie Środkowego Wschodu: mieszkają tam ludzie narodowości kurdyjskiej, ale nie muzułmanie czy chrześcijanie, lecz jezydzi: wyznawcy religii, której korzenie sięgają czasów przedislamskich i przedchrześcijańskich. Na świecie jest ich mniej niż pół miliona, głównie w Iraku, Turcji i Syrii (najwięcej, 360 tys., w północnym Iraku; okolice Mosulu są centrum ich religii). Często doświadczali prześladowań, zwłaszcza od muzułmanów. Fakt, że przetrwali kilka tysięcy lat, zawdzięczają m.in. przepisowi religijnemu, który zabrania im małżeństw z nie--jezydami.
Czyta się kilka minut

W miniony wtorek bomby ukryte w czterech samochodach zmiotły kilkaset metrów kwadratowych w dwóch osiedlach jezydów; zginąć mogło pięćset lub nawet więcej osób. To największy zamach na świecie od 11 września 2001 r. Podobnie jak przy innych akcjach islamskich fundamentalistów - bo nie ma wątpliwości, że to oni są sprawcami - także i tu chodziło nie tylko o uśmiercenie jak największej liczby ludzi, ale o efekt polityczny: sprawić, by iracka wojna została przeniesiona także na północ kraju: do "Regionu Irackiego Kurdystanu", cieszącego się znaczną autonomią wobec Bagdadu. A przede wszystkim - najspokojniejszego regionu w Iraku, gdzie w 2003 r. Amerykanów witano jak wyzwolicieli.

Dziś narasta tu napięcie, związane z planowanym referendum: mieszkańcy zdecydują, czy w skład Kurdystanu wejdzie prowincja Kirkuk - bogata w ropę i stanowiąca przedmiot sporu między Kurdami i Arabami. Zamachów na Kurdów (kurdyjskie instytucje i cywilów) jest coraz więcej. Logika takich konfliktów może sprawić, że w końcu Kurdowie odpowiedzą Arabom. Możliwości mają duże: kurdyjska armia partyzancka (peszmergowie), walcząca kiedyś z Husajnem, de facto istnieje nadal jako lokalne siły porządkowe. Otwarta wojna kurdyjsko-arabska skomplikuje i tak trudną sytuację w Iraku i wokół niego. Być może o to chodziło sprawcom zamachów w Kahatanija. A uderzając w jezydów, uderzyli w najsłabszych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2007