Ile zarabia hiszpański kelner

Do tej andaluzyjskiej restauracji codziennie spływa kilkanaście podań od ludzi starających się o pracę. I to w chwili, gdy kucharze i kelnerzy mogą przebierać w ofertach – w całym kraju brakuje ich 50 tysięcy.
z Malagi (Hiszpania)
Czyta się kilka minut
Pracownicy restauracji Grillaera w Maladze, 2022 r. / GRILLAERA
Pracownicy restauracji Grillaera w Maladze, 2022 r. / GRILLAERA

Karta dań w restauracji Grillaera w Maladze z pozoru wygląda normalnie. Na pierwszej stronie mnóstwo atrakcyjnych zdjęć hamburgerów z grubą warstwą prawdziwego mięsa z sałatą i sosem, a także dodatki: frytki czy krążki cebulowe. Więcej uwagi budzi druga strona menu.

– Klienci przyglądają się jej przez dłuższą chwilę, uśmiechają pod nosem i zwykle dopytują, czy to prawda – mówi Carlos Castaño, który od roku jest kelnerem w tej restauracji.

PO CO TAKI ZABIEG? „Czerpiąc radość z jedzenia, wnosisz swój wkład w tworzenie bardziej sprawiedliwego zawodu” – czytamy na drugiej stronie menu. Dalej Grillaera informuje, że jej kelnerzy zatrudnieni są w wymiarze 40 godzin tygodniowo, za co otrzymują 1648 euro brutto (1430 euro netto), a 537 euro trafia na ich ubezpieczenie społeczne. Restauracja dodaje, że zatrudnia siedmiu kucharzy, dziewięciu kelnerów i jedną osobę do zmywania naczyń. 80 proc. umów to te o pracę na czas nieokreślony, a wszyscy zatrudnieni mają prawo do dwóch dni wolnego z rzędu.

– Nie ujawniamy żadnych danych wrażliwych pracowników – mówi Sergio Díaz, współwłaściciel restauracji. – Tak naprawdę to, o czym wspominamy w karcie, nie jest niczym spektakularnym. To zasady wynagrodzenia pracowników, do których zobowiązują nas regulacje prawne, można znaleźć je w internecie. Ale rzeczywiście mało kto ich przestrzega. Pomyśleliśmy więc, że skoro my ich przestrzegamy, powiemy to naszym klientom – dodaje Díaz.

Regulacje, o których wspomina współwłaściciel, faktycznie można znaleźć w umowie zbiorowej sektora hotelarstwa, obowiązującej w latach 2018-22 w Maladze, stolicy prowincji Andaluzja. Każda hiszpańska prowincja uchwala swoje stawki dotyczące wynagrodzeń minimalnych, a także procent ich wzrostu rok do roku.

– Właściciele restauracji pytali nas, co sądzimy o publikacji naszych pensji – mówi Carlos Castaño, kelner z Grillaera. – Odpowiedziałem, że dopóki nie opublikują mojego numeru konta bankowego, nie mam nic przeciwko.

POMYSŁ NA NIETYPOWĄ kartę dań narodził się przy zakładaniu nowej restauracji. Ich pierwszy lokal – w mieście Algeciras, również pod nazwą Grillaera – istnieje od 2018 r. Po trzech latach jego właściciele zdecydowali o założeniu nowego, właśnie w Maladze. Podczas rekrutacji personelu wielu kelnerów skarżyło się na warunki, w których wcześniej pracowali. – Od ośmiu lat jestem kelnerem, zdarzało mi się pracować bez żadnych dni wolnych. Albo miałem oficjalnie płacone za 15 godzin na umowie, a pozostałe pieniądze dostawałem na czarno – wspomina Carlos Castaño.

Krajowy Instytut Statystyki (INE) podaje, że w Hiszpanii kelnerzy zarabiają średnio 1300 euro brutto i jest to jedna z najniższych pensji odnotowanych przez instytut. Ponadto z danych wynika, że dwie trzecie kelnerów pracuje na umowy tymczasowe (głównie w czasie sezonu turystycznego, tj. od kwietnia do września). Wielu nie zna swoich dokładnych grafików, często pracują „do ostatniego klienta”. Bywa, że nie dostają dodatków za nadgodziny. Normą w zawodzie kelnera jest praca na czarno.

Według INE w pierwszym kwartale 2022 r. bezrobocie wyniosło w Hiszpanii 13,65 proc. Tak wysoki wskaźnik może dziwić, zwłaszcza że zgodnie z danymi hiszpańskiego ministerstwa pracy sektor hotelarski cały czas szuka nadaremno pracowników. Łącznie w tej branży zatrudnionych jest blisko 1,8 mln osób, a wciąż brakuje ponad 50 tys. kelnerów i kucharzy.

Skąd takie braki? W czasie apogeum pandemii covidu wielu pracowników branży musiało odejść i szukać nowego zajęcia ze względu na przedłużający się lockdown i niewielką liczbę turystów. Po zniesieniu restrykcji do zawodu już nie wrócili. Sekretarz generalny Hiszpańskiej Konfederacji Hotelarstwa (CEHE) Emilio Gallego przyznaje, że wynagrodzenia pracowników sektora hotelarskiego powinny rosnąć, ale firmy po dwóch latach pandemii nie mają pieniędzy na dodatkowe wydatki, a sytuację pogarsza inflacja.

O PENSJACH PRACOWNIKÓW firmy Grillaera w kartach obu restauracji, w Maladze i Algeciras, można przeczytać od roku. Głośno stało się o nich jednak dopiero niedawno – za sprawą Twittera, gdy jeden z klientów postanowił podzielić się wrażeniami z wizyty w restauracji w Maladze na swoim koncie w mediach społecznościowych i dołączył zdjęcie menu.

W sieci zawrzało. Pojawiły się komentarze na Twitterze, w których różne osoby pisały o swoich zarobkach. Jak Mariola, prawniczka po dwóch magisterkach, albo Jorge, kelner z Sewilli. Wielu komentowało, że chciałoby pracować w takich miejscach jak Grillaera. Tylko w ciągu dwóch czerwcowych dni właściciele restauracji dostali ponad sto curriculum vitae.

W planach restauratorów z Andaluzji jest także publikacja cen towarów, które kupują. – Chcemy, aby zwłaszcza teraz, w czasie inflacji, nasi klienci wiedzieli, jakie są koszty prowadzenia restauracji. Myślimy o tym, czy w przyszłości dołączyć do naszej karty informacje, ile płacimy np. za chleb w ciągu roku. Chodzi o transparentność – mówi Díaz.

Grillaera jest prawdopodobnie pierwszą w Hiszpanii restauracją, która zdecydowała się opublikować szczegóły dotyczące wynagradzania swoich pracowników. – Nie wiem, czy to dzięki naszemu pomysłowi, ale coraz częściej widzę oferty pracy w naszym sektorze, w których podaje się dokładną pensję. Chciałbym, żeby kiedyś publikacja pensji pracowników w menu stała się normą. Myślę, że to poprawiłoby warunki pracy i przyciągnęło nowych pracowników. A klienci wiedzieliby, ile naprawdę zarabia kelner, który ich obsługuje – mówi Sergio Díaz. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 31/2022