Historia, która się staje

Porywająca wizja, w której losy państwa Chrobrego stanowią element panoramy europejskiego średniowiecza.
Czyta się kilka minut

Biografia Teodora Parnickiego (1908–1988) sama jest materiałem na powieść. Urodzony w Berlinie, syn zniemczonego Polaka i Żydówki z Kijowa, podczas I wojny oddany do rosyjskiego korpusu kadetów, ucieka z niego i trafia do Mandżurii, pod opiekę kolonii polskiej. Tam dopiero uczy się języka i postanawia, że zostanie polskim pisarzem. Potem studia we Lwowie, sukces „Aecjusza ostatniego Rzymianina”, podróż na południe Europy, z której wraca do Lwowa na kilka dni przed wybuchem II wojny. Aresztowany przez NKWD, przechodzi długie śledztwo, opuszcza więzienie po amnestii dla Polaków. Zatrudnia się w ambasadzie polskiej w Kujbyszewie, potem wyjeżdża z jej personelem do Teheranu i dalej, do Jerozolimy. Właśnie w Jerozolimie ukazuje się w 1944 r. pierwsze wydanie „Srebrnych orłów”. Z edycją krajową zdążono w ostatniej chwili (1949), potem aż do Października ’56 Parnicki – żyjący w Meksyku emigrant, były poseł rządu londyńskiego, publikujący u Giedroycia – był na indeksie.

„Srebrne orły” to z jednej strony przejaw zwrotu ku tematyce początków polskiej państwowości, charakterystycznego dla literatury tamtych lat (Antoni Gołubiew, Władysław Jan Grabski), z drugiej – dzieło wyjątkowe. „Jesteśmy w nim bowiem świadkami – pisał Kazimierz Wyka – jak formuje się cykl cywilizacyjny nie jednego kraju, lecz całego średniowiecza europejskiego. Ten niezwykle ambitny zamiar historiozoficzny udaje się autorowi w zupełności przeprowadzić”. Świat przełomu tysiącleci, z rzymskim centrum i słowiańskimi czy saskimi peryferiami, a nawet z arabską Kordową, oglądamy oczami pośrednika-medium – jest nim irlandzki mnich Aron, w przyszłości opat tyniecki. To jego poszerzające się stopniowo horyzonty określają nasze pole widzenia, pozwalają wnikać w racje i motywy działania poszczególnych postaci – jak we wspaniałej scenie spowiedzi cesarza Ottona.

„Srebrne orły” należą do najbardziej przystępnych w lekturze powieści Parnickiego, który w kolejnych książkach coraz wyżej podnosił czytelnikowi poprzeczkę. Jeden z najwybitniejszych naszych prozaików jest zarazem autorem, co tu kryć, dość hermetycznym. Tym większa wdzięczność dla oficyny Noir sur Blanc, która najpierw wydała książki ze spuścizny pośmiertnej Parnickiego („Opowieść o trzech Metysach” i „Ostatnia powieść”), potem przypomniała jego debiut – powieść sensacyjną „Trzy minuty po trzeciej”, a teraz zabiera się, mam nadzieję, za kanon jego dzieł. ©℗

Teodor Parnicki „Srebrne orły”, wprowadzenie Andrzej Nowak, Noir sur Blanc, Warszawa 2016, ss. 508.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2016