Książka tygodnia: „Kochanek bez stałego adresu” Fruttera i Lucentiniego

Ta powieść, niby gatunkowa, sensacyjno-obyczajowa, ale wykorzystująca jako matrycę pewien wielowiekowy, legendarno-mityczny wątek, zrobiona jest znakomicie. Proza gęsta, niesentymentalna, podszyta humorem maskującym emocje.
Czyta się kilka minut
kochanek bez stałego adresu okladka

Włoski duet pisarski, bardzo znany w swoim kraju, nie miał u nas dotąd szczęścia. Wydanie w 1996 r. „Sprawy D., czyli zbrodni rzekomego włóczęgi” – wariacji wokół „Tajemnicy Edwina Drooda”, intrygującej, bo ostatniej i niedokończonej powieści Charlesa Dickensa – było raczej falstartem. Może teraz będzie lepiej, bo „Kochanek...”, powieść współczesna, niby gatunkowa, sensacyjno-obyczajowa, ale wykorzystująca jako matrycę pewien wielowiekowy, legendarno-mityczny wątek, zrobiona jest znakomicie. Proza gęsta, niesentymentalna, podszyta humorem maskującym emocje. Mam nadzieję, że oficyna Noir sur Blanc nie poprzestanie na jednym tytule tej spółki.  

Carlo Fruttero (1926-2012) i Franco Lucentini (1920-2002) pracowali razem przez wiele lat, do samobójczej śmierci drugiego z nich, jako autorzy i redaktorzy w wydawnictwie Mondadori. Interesowała ich literatura sensacyjna i fantastyka, byli też płodnymi tłumaczami. Powieść „La donna della domenica” (1972) przyniosła im popularność, także dzięki ekranizacji Luigiego Comenciniego z Marcellem Mastroiannim w roli komisarza Santamarii.

„Kochanek…”, wydany w 1986 r., pełen jest tajemnic – do końca nie znamy nawet personaliów narratorki, rzymskiej arystokratki parającej się handlem antykwarycznym. A kim jest – czy też może być – jej wspaniała, choć niestety krótkotrwała miłość, Mr David Silvera, którego poznaje ona jako przewodnika wycieczek? To już sami odgadnijcie, czytajcie tylko uważnie, bo znaków i tropów rozsypano w tekście wiele.

No i Wenecja, miasto w tej książce równie ważne jak ludzie... Na końcu znajdziemy przypisany bohaterce „Indeks sentymentalny nazwisk, miejsc i ważnych rzeczy”, jakby zachętę do podążania jej śladami. Choćby po to, by obejrzeć sklepy na via Mercerie, „najwygodniejszej ulicy na świecie do oglądania wystaw”, gdzie „stojąc pośrodku, można mieć równocześnie na oku torby tu i buty tam, futra po prawej i bieliznę po lewej, ceny i wszystko. Czy Harrod’s lub Galeries Lafayette wymyślili coś, czego nie wdrożyliby już weneccy kupcy?”. Albo by sięgnąć po „Korynnę, czyli Włochy” baronowej Germaine de Staël, książkę, którą bohaterka bezskutecznie usiłuje przeczytać, i naprawić jej zaniedbanie (mamy polski przekład). Największą jednak ochotę po lekturze mamy po prostu do Wenecji pojechać. Choć Mr. Silvery raczej nie spotkamy.   

Fruttero & Lucentini, Kochanek bez stałego adresu. Przeł. Barbara Sosnowska. Noir sur Blanc, Warszawa 2024, ss. 254.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 5/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Dni w Wenecji