Handlarze gniewem

Są dowody na to, że Facebook nie tylko wiedział o swoim toksycznym wpływie, ale też świadomie go podkręcał. To może być początek jego upadku. Ale może czekać nas jeszcze więcej Facebooka – i to...

Reklama

Handlarze gniewem

01.11.2021
Czyta się kilka minut
Są dowody na to, że Facebook nie tylko wiedział o swoim toksycznym wpływie, ale też świadomie go podkręcał. To może być początek jego upadku. Ale może czekać nas jeszcze więcej Facebooka – i to groźniejszego.
Instalacja przed brytyjskim parlamentem przedstawiająca Marka Zuckerberga. Londyn, 26 października 2021 r. TOLGA AKMEN / AFP / EAST NEWS
P

Polaryzowanie społeczeństw? Propagowanie dezinformacji? Zły wpływ na psychikę nastolatków? To wszystko już słyszeliśmy. Wiele razy. Na podstawie tzw. „Facebook ­Files”, czyli wewnętrznych dokumentów Facebooka, które właśnie wypływają szerokim strumieniem, giganta mediów społecznościowych nie można oskarżyć w zasadzie o nic nowego. A jednak możemy być świadkami punktu zwrotnego.

Tysiące opracowań, badań, notatek i prezentacji ujawnionych przez byłą pracownicę Facebooka Frances Haugen potwierdzają wcześniejsze podejrzenia i oskarżenia, wypełniając je mięsistymi detalami. Stanowią dowód, iż kierownictwo firmy, zamiast starać się rozwiązywać problemy, oszukiwało opinię publiczną, stawiając ponad wszystko zysk. Haugen obnażyła fakt, iż Mark Zuckerberg mijał się z prawdą, obiecując naprawianie błędów za każdym razem, gdy serwis przyłapywano na nieetycznych działaniach. Przeprosiny...

34339

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Tak, chcę
czytać więcej »

Masz już konto? Zaloguj się

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]