Reklama

Gość-inność

Gość-inność

11.12.2016
Czyta się kilka minut
Pierwszym i najważniejszym celem Gutorowa jest poszerzenie granic języka, czyli granic naszego świata.
T

Tuż po wyborach prezydenckich w USA Mostafa M. El-Bermawy, specjalista od digitalnego marketingu, opublikował na stronie internetowej magazynu „Wired” krótki tekst, w którym wskazał przyczynę porażki Hillary Clinton. Kandydatce Demokratów nie udało się przebić ze swoimi wyborczymi komunikatami do obywateli, którzy mieli inne poglądy niż ona. Dlaczego? Otóż dlatego, że najważniejszym polem walki o prezydenturę stały się media społecznościowe, w których komunikacja uzależniona jest w dużej mierze od naszych wyjściowych preferencji. Trump (a mówiąc ściślej: zatrudnieni przez niego informatycy) pokonał granice swojej sieci społecznej i zjednał sobie wyborców, którzy na początku wyścigu pozostawali wobec niego sceptyczni.
Ale to nie analiza przebiegu wyborów jest tutaj istotna, lecz obserwacja, którą El-Bermawy formułuje na marginesie swych rozważań. Większość z nas traktuje Facebooka czy Twittera jako źródło wiedzy na temat świata. Problem w tym, że nasze konta na portalach społecznościowych przypominają nieco lustra: śledzą naszą aktywność internetową, gromadzą informacje na temat naszych upodobań, a następnie podsuwają nam treści, które mogą się dla nas okazać interesujące. Od pewnego momentu otrzymujemy zatem obraz świata, który w dużej mierze jest projekcją naszej świadomości. Czym to grozi? Całkowitym odcięciem inności, zabetonowaniem naszego umysłu, intelektualnym i egzystencjalnym solipsyzmem. Korzystamy z portali społecznościowych nie po to, by się czegoś nowego dowiedzieć, by skonfrontować swą myśl z tym, co wobec niej zewnętrzne, lecz najczęściej po to, by podtrzymać więź z ludźmi myślącymi podobnie. Niegościnność naszego intelektu nieuchronnie przeradza się w niechęć do wszelkich przejawów inności, które jawią nam się jako zagrożenie dla spójności zamieszkiwanego przez nas świata.
Jeśli rację ma El-Bermawy, to zbiór esejów Jacka Gutorowa nie mógł się ukazać w lepszym momencie. Każdy z 16 tekstów pomieszczonych w tej książce jest próbą rozszczelnienia granic naszej świadomości i ustanowienia komunikacyjnego pomostu z innością. Gutorow – poeta, tłumacz, krytyk i wykładowca, który na co dzień zajmuje się literaturą amerykańską – proponuje nam gość-inność (kategoria wymyślona przez Cezarego Wodzińskiego) jako formę myślenia i formę życia. Chodzi mu o to, by za sprawą lektury oraz pisania doprowadzić do sytuacji, w której dochodzi do zderzenia naszych utrwalonych (wypróbowanych i przewidywalnych) pojęć z czymś wobec nich innym (w radykalnej wersji: przeciwstawnym). Refleksja na temat inności, którą najpierw musimy do siebie dopuścić, którą musimy u siebie (w sobie) ugościć, daje w efekcie możliwość innego myślenia o świecie, a dalej – innego sposobu zamieszkiwania rzeczywistości i to na wszystkich jej poziomach: kulturowym, społecznym, politycznym, technologicznym, ekonomicznym etc.
Gutorow zaczyna bardzo skromnie, a mianowicie od takiej lektury biografii i dzieła danego pisarza lub filozofa, która pozwala znaleźć spoiwo łączące obydwie dziedziny. W jakim stopniu życie determinuje myślenie? I na odwrót: czy praca intelektu jest w stanie wpłynąć na rytm egzystencji? Jak tę ostatnią moduluje i kształtuje? Mówiąc językiem Kartezjusza: Gutorowa interesuje res cogitans, rzecz myśląca, ale nie w spójnej, kompletnej, uporządkowanej formie, lecz w wersji nieciągłej, rozproszonej i niedokończonej. Te odnalezione w tekstach kawałki autor zszywa, tworząc biografie intelektualne swoich bohaterek i bohaterów: Hansa-Georga Gadamera, Ludwiga Wittgensteina, Marcela Prousta, Antonina Artauda, Franza Kafki, Hannah Arendt, Martina Heideggera, Edwarda Saida i Jacques’a Derridy. Wszyscy oni są gośćmi w przestronnych pokojach jego esejów. Wszyscy oni przybywają na interpretacyjne wezwanie z własnymi projektami (życiowymi i pisarskimi), z własnym językiem (pewną tonacją i rytmem) i pojęciami, a może należałoby napisać dosadniej: figurami myśli i losu. Gutorow jest szczególnie wrażliwy na język i owe figury – wszystko, co go interesuje, rozgrywa się w obrębie mowy lub na jej granicach. Właśnie tak: autorowi „Życia w rozproszonym świetle” chodzi o poszerzenie granic języka, czyli granic naszego świata. Na tym bowiem polega gość-inność nakłuwająca błonę, za pomocą której zapędzona w ślepy zaułek świadomość odgradza się od swojego zewnętrza.
Jeśli czegoś mi w tej książce brakuje, to – znów nawiązując do Kartezjańskiego słownika – rzeczy rozciągłej, czyli ciała i zmysłów, które również uczestniczą w procesie lektury. Ale to nie ich głosu się tutaj nasłuchuje. Gdy dociera do niego wiadomość o śmierci Jacques’a Derridy, autor odczuwa „blokadę świadomości”. Nie tylko doświadczenie śmierci może do niej doprowadzić. Znakomite eseje Jacka Gutorowa próbują tę blokadę zniwelować. ©℗

Jacek Gutorow, ŻYCIE W ROZPROSZONYM ŚWIETLE. ESEJE, Ossolineum, Wrocław 2016

Autor artykułu

Urodzony w 1978 roku. Filozof literatury, eseista, redaktor, krytyk i tłumacz. Dyrektor programowy Festiwalu Conrada. Redaktor działu kultury „Tygodnika Powszechnego”. Dyrektor programów...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]