Generał odchodzi

Waldemar Skrzypczak zrezygnował: nie jest już wiceministrem obrony, nie odpowiada za zakupy sprzętu dla polskiej armii.
Czyta się kilka minut

Ta dymisja wisiała w powietrzu od tygodni. Z powodu wątpliwości Służby Kontrwywiadu Wojskowego Skrzypczak nie miał dostępu do ściśle tajnych informacji. Pracował na pół gwizdka i tego stanu nie dało się przedłużać. Do tego prokuratura bada właśnie – także z zawiadomienia SKW – sprawę domniemanej korupcji przy zakupach sprzętu dla armii. Pytanie brzmiało więc: nie „czy”, tylko „kiedy i jak” odejdzie: z honorami czy w infamii. Premier i minister obrony wystawili generałowi laurkę za dotychczasową pracę, dzień później Skrzypczak złożył dymisję. Wygląda na to, że uzgodnili to wspólnie.

Czarę przechylił nieszczęśliwy list do ministerstwa obrony Izraela. Skrzypczak pisał w nim, że polskiej armii najbardziej odpowiadają samoloty bezzałogowe firmy Elbit. Zrobiła się burza, choć premier sugerował, że jest to burza w szklance wody. Dlaczego? Być może po zbadaniu parametrów technicznych dronów rząd uznał, że potrzebujemy akurat takiego towaru, który ma Elbit. Nie chodziło więc o przekręt, tylko o jedno słowo za dużo.

Skrzypczak nie wyleciał dlatego, że był skorumpowany. Nikt niczego mu nie udowodnił i – jak mówią ci, co znają materiał złożony w prokuraturze – pewnie nikt mu niczego udowodnić nie zdoła. Tyle że generał stał się dla rządu obciążeniem. Jego nazwisko kojarzyło się ze słowem „kłopoty”, a premier ma już ich zbyt wiele. Oczywiście sam wiceminister nie jest bez winy: mimo dobrych rad i ostrzeżeń, nie zerwał towarzyskich kontaktów z lobbystą Mieczysławem Bullem. To też nie przestępstwo, ale jak na wiceministra co najmniej nieostrożność.

Skrzypczak jest człowiekiem niepokornym, ale oddanym wojsku. Uchodzi za jednego z najlepszych polskich dowódców. Jeśli prokuratura i służby rozwieją wątpliwości wobec jego osoby, warto pomyśleć, jak go wykorzystać. Na emeryturę jeszcze za wcześnie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 49/2013