Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Gdyby nie Duch Święty

Gdyby nie Duch Święty

14.05.2018
Czyta się kilka minut
Chociaż szanuję, a nawet podziwiam ruch odnowy w Duchu Świętym, nigdy do niego nie przystąpiłem.
GRAŻYNA MAKARA
S

Szanuję, bo widzę, jak pod jego wpływem znajomi się zmieniają (na lepsze). Podziwiam ich, bo sam chyba nigdy nie wejdę na taki poziom modlitewnych doświadczeń, jak oni. Mój podziw budzą osoby, które w ruchu odnowy odegrały i odgrywają ważną rolę, jak biskup Bronisław Dembowski czy ojciec Joachim Badeni. Mam jednak nadzieję, więcej: jestem pewien, że Bóg przez Ducha Świętego ma – poza ruchem odnowy w tymże Duchu – wiele sposobów dotarcia do człowieka.

Przede wszystkim zaś dziełem Ducha Świętego jest Kościół. Kościół jako przedmiot wiary. W Kościele widzimy także to, co materialne i ludzkie, ale wierzymy, że Bóg działa w nim zgodnie z zamysłem swej łaski. Kuszące przeciwstawianie charyzmatu i instytucji nie jest najszczęśliwsze. Są to dwa sposoby działania, każdy posługuje się właściwymi sobie metodami, oba zmierzają do jednego celu – budowania dzieła Chrystusa. Chociaż między...

3965

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

mocna to musi być wiara wobec wszystkich tych bezeceństw i skandali, jakich Kościół się przez wieki dopuszczał i dopuszcza, także wobec świadectwa wielu innych żywych od tysięcy lat religii i wspólnot

Szanowny Pan, dlaczego tak wielu dobrych i mądrych ludzi wybrało jednak służbę w Kościele? Kościół tworzą ludzie, więc można się po Nim spodziewać najgorszych, ale i najlepszych rzeczy, które człowiek może zgotować człowiekowi. Dotyczy to każdej religii i wspólnoty. Nauka Jezusa wyraźnie wskazuje na potrzebę istnienia Kościoła, który ma nam pomóc uczciwie i godnie przebyć ziemską drogę. Świadectwo Jezusa a później życie wielu czcigodnych ludzi Kościoła przekonują, że ten projekt Boży ma głęboki sens. Stąd wiara Autora w Kościół wydaje mi się tutaj całkiem naturalna, czyli ani mocna, ani słaba :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

ale żadnego Ducha, w szczególności Świętego, w wynikach nie było

Ma Ksiądz rację. Żadna z formacji nie daje sama z siebie ratunku, bo: "Biegnijcie, a Ja was podtrzymam". To moim zdaniem kwintesencja wiary ludzi Kościoła. Innymi słowy, jeśli ludzie nie pobiegną, to klops. Może pozostać Kościół wypełniony Duchem Świętym, ale pusty od ludzi. Niech Ksiądz przypadkiem nie żałuje, że nie wstąpił do Odnowy. Wystarczy powołanie mariańskie i i radość z rozszerzania kultu Niepokalanego Poczęcia. Tego księdzu serdecznie życzę.

każdy z takich ruchów, a troche bywałam wiec wiem, ma coś z sekty niestety.. ale szanuje tych ludzi i ich wiarę..

Ksiądz A.B jak zwykle w bardzo delikatny sposób poruszył temat szerzenia się bardzo dziwnych zachowań w obrębie polskiego (pewnie nie tylko)KK. Ja jako sceptyk pozwolę sobie na mniej delikatności. W tym numerze TP jest rozmowa z "ewangelizatorem", swoją drogą co to za tytuł, przez kogo nadany i co oznacza? Do mnie najbardziej przemawia głoszenie Ewangelii poprzez życie wg nauki Jezusa. Bywają ludzie, którzy potrafią zbliżać się do takiej doskonałości i nie muszą zbyt dużo głosić słowem. A co my tu mamy? Modlitwa językami, widzenia proroków itp. Nie chcę nikogo urazić, ale podobne rewelacje głoszą ludzie, którzy mają problemy ze zdrowiem psychicznym i w efekcie zostają objęci opieką lekarską. Jako sceptyk zadaję pytanie dlaczego jedni są uznawani za chorych, a im podobni głoszą się dotkniętymi przez Ducha Świętego- kto to rozstrzygnie. Kilka razy spotkałem się z relacjami ze spotkań tego typu grup będących w wielkiej bliskości z Duchem Świętym, o cudach, uzdrowieniach i innych nienaturalnych zjawiskach, które tą bliskość potwierdzają. Jednak tego typu rzeczy są stare jak świat, są szeroko opisane i znane we wszystkich szerokościach geograficznych. Szamani afrykańscy, syberyjscy, mongolscy itd wieki temu czynili takie cuda, wprowadzali ludzi w trans, potrafili i potrafią zawładnąć ciałem i umysłem tych co poddają się ich działaniom. Znowu jako sceptyk stawiam pytanie, jakie to duchy z nimi działały i działają, bo o Duchu Świętym z Ewangelii to oni raczej mogli nawet nie słyszeć? Rodzi się następne pytanie, czy te cudowności dziejące się na obrzeżach polskiego KK to aby na pewno działanie Ducha Świętego, a nie np jakiegoś innego. Kto to rozstrzygnie? Skąd ten zapał do doświadczenia cudowności, skoro Jezus w dosadny sposób wyrażał się o tych co domagali się cudów.

Podoba mi się Pański sceptycyzm. Raz brałem udział w takiej modlitwie charyzmatycznej o uzdrowienie, podczas której co czwarty lub piąty uczestnik padał pokotem na ziemię po błogosławieństwie kapłana na czole. Czułem się nieswojo, ale podszedłem po błogosławieństwo i zaliczyłem zdumienie. Otóż kapłan znacząc moje czoło zaczął ewidentnie pchać mnie do tyłu swymi palcami - musiałem zrobić taki mały unik, żeby przyjąć spokojnie błogosławieństwo i wrócić do ławki. Czytałem że w Brazylii egzorcyści w ten sposób sprawdzają w kim siedzą rzeczy nieczyste. Ale ten kapłan chyba miał inne intencje, mocno dla mnie podejrzane. Niech Pan nie zatrzymuje się w sceptycyzmie, ale idzie z nim aż do oporu. Oporu Ducha Świętego. Wtedy będzie Pan już mógł spokojniej i pewniej rozeznawać, gdzie działa Duch święty, a gdzie nieczysty. Z Bogiem

Dziś (19.05) wigilia zesłania Ducha Świętego. Gdy 8 lat temu wstąpiłem do kościółka ojców kapucynów, właśnie odbywała się celebracja tej uroczystości-Spiewała schola, kapłan wkładał ręce na wiernych, a wielu legło na kościelnej podłodze doznając spoczynku w Duchu Świętym. Odjazd na całego. ..I wtedy pokazał mi się Kościół Chrystusa-powszechny i apostolski...

byłam na mszy z modlitwą o uzdrowienie (dominikanie Słuzew), babka koło mnie (młoda, moze studentka), nagle upadła.. rzuciłam sie pomagać, inni mnie odciągnęli.. a ona leżała. no jakos dziwne to..jakos niewiarygodne, podobnie jak szeptanie nicby mówienie jezykami.. przy całej mojej wierze, naprawdę szczerej i głębokiej, to jakos tu jestem sceptykiem

to nic innego jak odrodzenie tradycji pogańsko-szamańskich w ramach kościoła katolickiego - nb jak zwykle katolicy są tu sporo za kościołami protestanckimi

poszli najdalej ze wszystkich chrześcijańskich konfesji-tam to dopiero wierni w czasie nabożeństw kładą się masowo-niczym zboże pod kosą...

dokładnie o tym samym napisałem

Ale już zdążyłem się wyzbyć sceptycyzmu wobec rzeczy i zjawisk, których nie rozumiem-to nie ja ze swoim (niedo)rozumieniem jestem miarą świata. Ów tzw. spoczynek w Duchu Świętym, to rodzaj błogostanu-"odlotu", który na pewno nie jest szkodliwy dla zdrowia delikwenta-nie jest to omdlenie (choć w symptomach podobne)

Dla duchowej przeciwwagi wobec upojonych spiritusem wizjonerów proponuję własną interpretację tematu - otóż podobny przypadek opisał już dosyć dawno temu klasyk J. Ch. Andersen w baśni pt. "Nowe szaty króla". Młodych tu raczej nie ma, starsi doskonale wiedzą, o co chodzi.

Szanowny Księże, generalnie bardzo mi po drodze z tym, co Ksiądz napisał we Wstępniaku, jednak przyznaję się bez bicia, że nie rozumiem ostatniego akapitu. Dlaczego się Ksiądz nie "zamartwia trudną sytuacją Kościoła", skoro, sam Ksiądz stwierdza, że jest trudna...? Może nie zaraz się zamartwiać, ale martwić to chyba było w porządku? W następnym fragmencie pisze Ksiądz: "... choć nie sądzę, by ratunkiem okazały się ruchy charyzmatyczne, wspólnoty podstawowe, neokatechumenat, Opus Dei czy inne ruchy". Nie za bardzo pasuje mi tutaj słowo "choć", ale ciekawsza jest dla mnie dalsza część. Jak Ksiądz to rozsądza, że akurat te ruchy nie są inspirowane działaniem Tego Samego Ducha, że właśnie ich istnienie nie przyczynia się dobitnie do ożywiania Kościoła? Czy to, co Ksiądz pisze oznacza, że Duch Święty nie jest w stanie działać pośrednio, albo, że jedynym pośrednikiem między człowiekiem a Duchem Świętym jest Kościół jako taki? Pisze Ksiądz na koniec: "Jestem spokojny, bo Kościół ożywia Bóg-Duch Święty. Gdyby nie On, Kościoła z pewnością dawno by nie było". Zgódźmy się z tym, czy to neguje możliwość istnienia i pozytywnego wpływu na Kościół, ale nie tylko, na świat wspólnot, które Ksiądz był łaskaw wymienić? Ja nie należę do żadnych ze wspomnianych, jednak uważam, że wiele wartościowego wnoszą one do Kościoła, uważam, że gdyby ich nie było, byłoby gorzej niż jest, Kościół miałby dużo mniejszy koloryt, byłby o wiele mniej mieniący się Duchem Świętym.

Czlowiek Adam nawiedzony ,lub w cudzyslowiu "otumaniony" wspolnota z jablonki Ewy ,ktota blyszczy inteligencja ,gornolotnymi slowkami,czasem nawet przepieknym spiewem gospel itd..czesto potem wznosi sie wzwyz na uplecionej przez siebie samego aureoli swietosci popadajac w co raz to bardziej ekstremalne uwielbienia Boga odchodzac w koncu od Matki KK tak dalece ze czesto juz nie ma powrotu do Niego. A to nie Duch Swiety czy Kaplan na niego nakladajacy swe rece sprowadzili go na manowce lecz jego wlasna pycha obwolujaca tegoz czlowieka niemalze juz samym Duchem Swietym. Dlatego do rosnacych jak grzyby po deszczu odnow w Duchu Sw., lepiej nie wstepowac jak sugeruje to autor.Duch Swiety i tak zadziala kiedy zechce nawet bez wielkiego wichru.Dowodem na Jego nieustanne czuwanie jest chocby obecne bicie sie w piersi wszystkich biskupow i ksiezy w Kosciele CHILE.

„Nie zamartwiam się trudną sytuacją Kościoła” Faktycznie nie ma się czym zamartwiać, tym bardziej, że w zasadzie niewiele jesteśmy wstanie na to zaradzić. Wczoraj byłem zaproszony na uroczystość I Komunii świętej do córki bratanka. To co chcę napisać, to żadne odkrycie. Piękna uroczystość, trwająca bite dwie godziny w kościele, a nawet dwie i pół z tym co trwało jeszcze na zewnątrz kościoła. A co tam niech dzieciaki się pomęczą, dla wielu z nich przygoda z kościołem po białym tygodniu się kończy. No, może jeszcze zrobią krótką przerwę na bierzmowanie i związane z nim przygotowania, często silnie wymuszane na młodzieży. Tak, nie ma się czym zamartwiać, Brat z żoną wrócili właśnie z urlopu w Szwajcarii. Tak sobie opowiadamy o tym komunijnym biznesie, o cmentarzach i ich marmurowym przepychu, porównujemy to tamtejsze życie religijne z naszym. Rzeczywiście nie ma się czym zamartwiać. Tam w każdej mieścinie piękny, zadbany kościołek, swą obecność ogłasza co piętnaście minut biciem dzwonów. W tygodniu dwie msze, jedna w sobotę po południu, druga o godzinie dziesiątej w niedzielę. Ludzi niewiele jak na 5 tysięczną miejscowość, jakieś sto osób, w tym nieco letników pozwiedzać przyszło. Bicie w dzwony im tylko dobrze wychodzi- mówi bratowa. Rzeczywiście nie ma się czym zamartwiać. Papież tymczasem robi porządek z biskupami ukrywającymi niegodziwości kleru. Myślę, że sam sobie z tym nie poradzi. My tymczasem budujemy z wielkim rozmachem nowe kościoły, proboszcz sąsiedniej parafii zbiera ofiary na budowę, wszystkie chwyty dozwolone. Ten budynek który jest w tej chwili użytkowany, robi za kościół i plebanie w jednym. Tak na oko jest tam 250 miejsc siedzących. Budynek zadbany i elegancko wyposażony, jak wszędzie u nas, w oczy rzuca się dostatek i przepych. Na niedzielnej sumie, wierni nie wypełniają nawet miejsc siedzących. Proboszcz przypomina, napisane jest, kto daje na świątynię stokrotną otrzyma nagrodę. Nie kojarzę cytatu, ale kto by tam dociekał. Nie ma się czym martwić przecież.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]