Gdyby był tu Jezus...

Zdarzyło się to w małym miasteczku gdzieś na południu Włoch. Dziwnie ubranego, strudzonego wędrowca potrącił samochód. Kierowca uciekł z miejsca wypadku, pozostawiając na drodze zranionego i broczącego krwią człowieka. Był to czas sjesty i w pobliżu nie było żywej duszy. Jakimś niezwykłym wysiłkiem woli wędrowiec przeczołgał się w cień pobliskiego drzewa. Obolały, zakrwawiony, podejrzanie cuchnący, leżał półprzytomnie mamrocząc coś w nieznanym nikomu języku. Po południu zaczęli pojawiać się ludzie - ale nikt się nie zatrzymał, nie uczynił najmniejszego wysiłku, aby podejść na tyle blisko, by usłyszeć wzywanie o pomoc w nieznanym języku. Ktoś tylko szepnął: "Ach, gdyby był tu Jezus! On potrafiłby mu pomóc".
Czyta się kilka minut

Wiem. Historia mało prawdopodobna. Podobnie jak mało prawdopodobna wydaje się opowieść o nakarmieniu do sytości wielotysięcznego tłumu przy pomocy pięciu chlebów i dwóch ryb. Wylano już sporo atramentu, usiłując udowodnić lub obalić historyczność tego zdarzenia. Zdaniem niektórych egzegetów cud polegał na tym, że Jezus dał przykład, jak dzielić się z najbardziej potrzebującymi. Ludzie, a szczególnie bogatsi z tłumu, podjęli to i solidarnie podzielili się z innymi tym, co mieli. Co bardziej podejrzliwi usiłowali dowieść, że Jezus schował wcześniej chleb i ryby w jednej z pobliskich jaskiń, by w stosownej chwili zaspokoić głód tłumu zebranymi zapasami. Nie brak wreszcie twierdzeń o wymyśleniu całej historii przez pierwszych chrześcijan, jako swoistej katechezy o Eucharystii. Nie brak też i broniących historycznej autentyczności wydarzenia.

Wymowa opowiadania o pięciu chlebach i dwóch rybach jest jednak o wiele ważniejsza niż spory historyków. Opowiadanie mówi, że chociaż pożywienie, które mamy, pochodzi z pracy naszych rąk, to zawsze jest ono darem Boga. Bóg potrafi zaspokoić nasz głód tak, jak to zapowiedział prorok Izajasz: bez pieniędzy, karmiąc nas zawsze dobrym pokarmem. Zaspokaja On także nasz głód duchowy, którego zwykły pokarm nie jest w stanie nasycić. To głód odnalezienia sensu życia, głód człowieczeństwa i życia wiecznego.

Nie wolno zatrzymać się w tym punkcie. Bo Bóg zaspokaja głód duchowy, ale głodem materialnym musi się już zająć człowiek. Nie wypada mu zasłaniać się ograniczonymi możliwościami, ale powinien uruchomić wyobraźnię i podjąć konkretne czyny. Apostołowie radzący Jezusowi odprawienie tłumu stanowią klasyczny przykład zamiatania problemów pod dywan, uciekania przed odpowiedzialnością. Mistrz z Nazaretu budzi zatem świadomość swoich uczniów, mówiąc: "Wy dajcie im jeść". A znaczy to tyle, co: "Wy dajcie im żyć".

Bóg nie rozwiąże problemu głodu Afryki. Bóg nie jest też hydrologiem rozwiązującym problem dystrybucji wody w świecie. Nie zajmie się ubogim szukającym pomocy, narkomanem na głodzie, chorym na AIDS, samotną matką. Nie wypada zasłaniać się brakiem środków, odsuwając problemy od siebie. Z naszej pracy zostaną jeszcze okruchy nadziei dla innych głodnych. Nie mówmy więc: "Ach, gdyby tu był Jezus!".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 31/2008