Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Gabinet oczywistości

Gabinet oczywistości

13.03.2018
Czyta się kilka minut
Muzeum II Wojny Światowej nie jest martyrologiczną politgramotą i dlatego nie podoba się obecnej władzy. Ale to nie znaczy, że nie można go krytykować.
Fragment bocznej fasady gdańskiego muzeum JOANNA RUDNIAŃSKA
O

Ogdańskim Muzeum napisano już niemało, tak o samej wystawie, jak i o politycznych sporach jej towarzyszących. Tak to się bowiem w Polsce na ogół dzieje, że rzeczy o treści wyższej i uniwersalnej wchodzą w obiektywy kamer dopiero wtedy, gdy rozgorzeje wokół nich jatka polityczna.

Najpierw odbyła się więc wielomiesięczna batalia, gdy minister kultury podjął – skuteczną – próbę odwołania twórcy i pierwszego dyrektora placówki Pawła Machcewicza. Na początku lutego o Muzeum było znów głośno w politycznym kontekście, kiedy tenże minister wyznaczył nową radę. W jej składzie znaleźli się m.in. wszyscy autorzy krytycznych ekspertyz, które ponad rok temu posłużyły jako argumenty przeciwko pozostawieniu Machcewicza na stanowisku. Można się na to zżymać, ale można i widzieć pozytywy: sporo osób odwiedziło Muzeum z przekory i lansu, pod hasłem „chcę zobaczyć, zanim PiS zamknie”.

...
13877

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Tak się składa, ze fakty historyczne sa, jakie są i wymyślanie na siłę nowych związków przyczynowo-skutkowych może jedynie zakonczyc się porazką. Polityka Rzeszy hitlerowskiej była podyktowana żądzą rewanżu za upokorzenie w Wersalu i utratę ziem, które Niemcy przywykły uznawać za swoje i nic tego nie zmieni. Niemniej spróbuję wyjść na przeciw postulatowi Autora spragnionego oryginalności i nowości w konstruowaniu scenariusza wystawy poświęconej II Wojnie i przedstawię fakty, na które natrafiłam niedawno w źródłach. Otóż w roku 1917 lub 1918 (raczej to drugie, data nieważna tylko autor wypowiedzi) pewien wysoki oficer niemiecki dobrze widziany z przyczyn towarzyskich w pałacyku na Frascati w Warszawie należącego do księcia Zdzisława Lubomirskiego, wcześniej prezydenta m. Warszawy, od 1917 jednego z trzech regentów utworzonego przez Niemcy kadłubkowego Królestwa Polskiego, powiedział w rozmowie z księżną Marią: Polacy nie powinni nastawać na rewindykacje Księstwa Poznańskiego (o innych aspiracjach polskich dotyczących Górnego Śląska oraz Pomorza z Gdańskiem formułowanych przez Komitet Narodowy Polski w Paryzu zapewne ten Niemiec nawet nie wiedział:))). Niemcy nie znikną z powierzchni Ziemi. Nawet pokonane chwilowo odrodzą się, aby upomnieć się o swoja "własność". Tak mówił oficer niemiecki, żaden polityk i generalnie nikt wazny. Niemniej chyba tego nie wymyślił sam, tylko gdzies słyszał wysoko w Berlinie. Co dziwniejsze - identyczne argumenty wysuwała później dyplomacja brytyjska w 1919 roku w Wersalu protestując przeciwko przyznaniu Polsce całej Wielkopolski i oczywiście Pomorza z Gdańskiem. Fakt ten skłonił Romana Dmowskiego do podejrzeń, ze Brytyjczycy konsultowali się w tej sprawie z pokonanymi Niemcami. Podobnych argumentów używali Brytyjczycy w odniesieniu do Rosji i polskich aspiracji wobec dawnych ziem Rzeczypospolitej zabranych przez Rosję w czasie rozbiorów. Odrodzona Rosja miała w przyszłości upomnieć się o swoja "własność". Tendencje wiec rewanżystowskie dwu mocarstw, które przeciez nie znikły z powierzchni Ziemi w wyniku klęsk poniesionych w Wielkiej Wojnie, mogły w przyszłości stać się zarzewiem kolejnej wojny. Premier UK David Lloyd George uchodzi w polskiej historiografii za polityka polakożerczego i generalnie paskudę. Polaków rzeczywiście nie cenił i nie lubił. Paderewskiego uznawal za pajaca (słusznie, niestety), Dmowskiego podziwiał skrycie, niemniej bał się z nim spotkać face to face, a pochwalił go w swych pamiętnikach dopiero wiele lat później. Niemniej przecież przewidział dokładnie rozwój wypadków, których w jego pojęciu przyczyna był polski rewizjonizm, imperializm i zachłanność, jak zwykł nazywać polskie aspiracje do rewindykacji ziem zabranych w czasie zaborów. Czy widziałby Autor takie "wzmocnienie" części wystawy poświęconej przyczynom II Wojny?:)))

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]