Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dlaczego CBA puka do historyka

Dlaczego CBA puka do historyka

04.12.2017
Czyta się kilka minut
Dla architektów polityki historycznej PiS Paweł Machcewicz jest naprawdę niebezpieczny.
RAFAŁ SIDERSKI DLA „TP”
P

Pamiętam czasy, w których ten świetny historyk, uczeń Marcina Kuli i stypendysta Fulbrighta, jako współtwórca IPN był dla obozu liberalno-lewicowego rodzajem czarnego luda. Pamiętam, że w debacie wokół „Sąsiadów” i kolejnych książek Grossa zajmował stanowisko na tyle osobne, by nie pasowało żadnej z rysujących się już wówczas stron sporu o politykę historyczną; pamiętam, że zdarzało mu się krytykować teksty, które ukazywały się w „TP”, i powiedzmy od razu: miał rację.

Dziś jest jednak czarnym ludem dla prawicy: nie dość, że po odejściu z IPN zdążył być doradcą znienawidzonego Donalda Tuska, to jeszcze ma kompetencje i poglądy dotyczące spraw wyjątkowo dla niej ważnych. Stworzone wedle jego koncepcji Muzeum II Wojny Światowej, nie umniejszając przecież polskiego cierpienia i heroizmu w latach 1939-45, wpisywało je w kontekst europejski. To właśnie dzięki temu aż takie wrażenie robił wysiłek Państwa Podziemnego czy Polacy ratujący Żydów. Muzeum opowiadało historię nie czarno-białą i czytankową (było tu miejsce dla losu niemieckich cywilów po wejściu Armii Czerwonej, było miejsce i dla Jedwabnego), ale właśnie dlatego wiarygodną.

Były dyrektor Muzeum wie, że – by zacytować jego niedawny głos z łamów „TP” – do wzmacniania państwa nie wystarczy reformować struktury i gospodarkę, że „wspólnotę buduje się też na fundamencie wartości, a tu istotną rolę odgrywa świadomość historyczna”. Przestrzega jednak przed instrumentalizowaniem historii i stale komplikuje obraz, mówiąc np., że „wspólnota narodowa i patriotyzm oparte wyłącznie na micie walki z bronią w ręku długo nie przetrwają”.

W sumie to świetnie rozumiem, że do domu Pawła Machcewicza zapukali kilka dni temu agenci CBA. Ktoś, kto uważa, że budowaniu zbiorowej „dumy” najlepiej służy otwarte i nieuznające tabu (wszystko jedno, prawicowych czy lewicowych) podejście do przeszłości, jest naprawdę niebezpieczny.©(P)

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych: „Kanon - Sztuka rozmowy", „Kanon - Rozmowy na temat” oraz „Do Betlejem!”. Publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Prof. Machcewicz jest po prostu uczciwym, solidnym historykiem, a jego flirt przed laty z prawica PiS-owska tylko go uwiarygadnia. Pewnie, ze mentalne dzdżownice będą chciały go wdeptać w glebe. Zawsze tak było, jest i pewnie będzie. Dlatego nasz "gorszy sort" powinien zrobić wszystko, żeby dżdżownic pozbyć się jak najszybciej, bo zrobia w kulturze i nauce szkody nieodwracalne.

Dobre pytanie. Których to dziś nie interesuje zaczną się nad nim zastanawiać, kiedy CBA zapuka do nich.

Niektórzy czekają już dwa lata i nic. Nie mogą się doczekać. Więc np. pomniejsze ciotki rewolucji sięgają wkurzone po nie przeznaczony dla nich zaszczytny tytuł "gorszego sortu". A znikomek z urojonego podziemia na próżno wzdycha do obiektu swoich uczuć "ach, kiedyż, kiedyż zapukasz i do mnie". Co innego niebezpieczny dla tyranii Historyk, który ani myśli starać się o azyl polityczny, za to na wszelki przypadek obwieszcza po mediach że wraca do Polski 6 grudnia ale "nie wie co może się wydarzyć", A ja tam wiem - serdeczne powitanie i to wcale nie ze strony służb.

Tak samo z Muzeum. Postępowcy powinni przyjąć do wiadomości, że ci brzydcy, niżsi i w ogóle jacyś tacy - mają prawo m.in. do swojej wizji Muzeum i kształtowania historycznej tożsamości, i że mogą mieć nawet więcej racji. Na tym ponoć polega demokracja. I nie ma się co dąsać i unikać jak diabeł świeconej wody rzeczowej odpowiedzi na postawione w tytule felietonu pytanie. Odwołany dyrektor zdążył jeszcze, zapewne nie z sympatii do następcy, podpisać aneks do umowy z 2009 roku o współpracy Muzeum z Gdańskiem. Aneks rozwiązał porozumienie a "Brak formalnego porozumienia pomiędzy Muzeum a miastem ogranicza, a miejscami wręcz uniemożliwia podejmowanie przez Muzeum działań dotyczących zagospodarowania miejsca tak ważnego dla polskiej historii jakim jest pole bitwy na Westerplatte, powoduje także liczne inne utrudnienia we współpracy pomiędzy Muzeum a miastem". Nowy dyrektor uznał to za działanie na szkodę placówki i złożył stosowne zawiadomienie do prokuratury która razem z CBA wszczęła postępowanie w sprawie, A że wysyłane do byłego dyrektora dwukrotnie wezwania w charakterze świadka nie były podejmowane, więc stąd niemiła wizyta w miejscu zamieszkania Historyka, którego domownicy nie raczyli chyba powiadomić prokuratury iż przebywa on za granicą.

1. próbowałeś może odebrac przesyłkę sądową lub z prokuratury, która nie jest adresowana do Ciebie? 2. znalazłeś ogólnie dostępne informacje że dyr jest poza granicami, a instytucja, powołana do tego by wiedzieć, nie była w stanie?

Bandziory, które załapały prawem kaduka władzę, maja prawo do robienia sobie wystawek tam, gdzie ich wyborcy, czyli na rynku w Pcimiu Dolnym i tego rodzaju miejscach. O ile oczywiście będą w stanie, bo nawet najprostsza wystawka wymaga jakiego-takiego poziomu intelektualnego. Nie mają natomiast prawa panoszyć się w miejscach, do budowy których nie przyłożyły reki. A ich klakierzy na tym samym poziomie niech przeniosą się na fora panów Karnowskich, gdyż w TP raczej nie mają czego szukać, chyba ze chcą przeczytać kilka słów prawdy o sobie

1) Może przeoczyłem, nie spotkałem jednak jego wyjaśnień, iż "nie mógł odebrać przesyłki z prokuratury, gdyż nie była adresowana na niego". Masz jakiś link? 2) Poskarżył się on obrońcom demokracji na najście i ogłosił publicznie swój przyjazd zza granicy, dopiero po wizycie nieproszonych gości. Przedtem pobyt byłego dyrektora muzeum za granicą nie był chyba "ogólnie dostępną informacją"?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]