Reklama

Dlaczego CBA puka do historyka

Dlaczego CBA puka do historyka

04.12.2017
Czyta się kilka minut
Dla architektów polityki historycznej PiS Paweł Machcewicz jest naprawdę niebezpieczny.
RAFAŁ SIDERSKI DLA „TP”
P

Pamiętam czasy, w których ten świetny historyk, uczeń Marcina Kuli i stypendysta Fulbrighta, jako współtwórca IPN był dla obozu liberalno-lewicowego rodzajem czarnego luda. Pamiętam, że w debacie wokół „Sąsiadów” i kolejnych książek Grossa zajmował stanowisko na tyle osobne, by nie pasowało żadnej z rysujących się już wówczas stron sporu o politykę historyczną; pamiętam, że zdarzało mu się krytykować teksty, które ukazywały się w „TP”, i powiedzmy od razu: miał rację.

Dziś jest jednak czarnym ludem dla prawicy: nie dość, że po odejściu z IPN zdążył być doradcą znienawidzonego Donalda Tuska, to jeszcze ma kompetencje i poglądy dotyczące spraw wyjątkowo dla niej ważnych. Stworzone wedle jego koncepcji Muzeum II Wojny Światowej, nie umniejszając przecież polskiego cierpienia i heroizmu w latach 1939-45, wpisywało je w kontekst europejski. To właśnie dzięki temu aż takie wrażenie robił wysiłek Państwa Podziemnego czy Polacy ratujący Żydów. Muzeum opowiadało historię nie czarno-białą i czytankową (było tu miejsce dla losu niemieckich cywilów po wejściu Armii Czerwonej, było miejsce i dla Jedwabnego), ale właśnie dlatego wiarygodną.

Były dyrektor Muzeum wie, że – by zacytować jego niedawny głos z łamów „TP” – do wzmacniania państwa nie wystarczy reformować struktury i gospodarkę, że „wspólnotę buduje się też na fundamencie wartości, a tu istotną rolę odgrywa świadomość historyczna”. Przestrzega jednak przed instrumentalizowaniem historii i stale komplikuje obraz, mówiąc np., że „wspólnota narodowa i patriotyzm oparte wyłącznie na micie walki z bronią w ręku długo nie przetrwają”.

W sumie to świetnie rozumiem, że do domu Pawła Machcewicza zapukali kilka dni temu agenci CBA. Ktoś, kto uważa, że budowaniu zbiorowej „dumy” najlepiej służy otwarte i nieuznające tabu (wszystko jedno, prawicowych czy lewicowych) podejście do przeszłości, jest naprawdę niebezpieczny.©(P)

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich, a także w...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]