Dlaczego CBA puka do historyka

Dla architektów polityki historycznej PiS Paweł Machcewicz jest naprawdę niebezpieczny.
Czyta się kilka minut
 / RAFAŁ SIDERSKI DLA „TP”
/ RAFAŁ SIDERSKI DLA „TP”

Pamiętam czasy, w których ten świetny historyk, uczeń Marcina Kuli i stypendysta Fulbrighta, jako współtwórca IPN był dla obozu liberalno-lewicowego rodzajem czarnego luda. Pamiętam, że w debacie wokół „Sąsiadów” i kolejnych książek Grossa zajmował stanowisko na tyle osobne, by nie pasowało żadnej z rysujących się już wówczas stron sporu o politykę historyczną; pamiętam, że zdarzało mu się krytykować teksty, które ukazywały się w „TP”, i powiedzmy od razu: miał rację.

Dziś jest jednak czarnym ludem dla prawicy: nie dość, że po odejściu z IPN zdążył być doradcą znienawidzonego Donalda Tuska, to jeszcze ma kompetencje i poglądy dotyczące spraw wyjątkowo dla niej ważnych. Stworzone wedle jego koncepcji Muzeum II Wojny Światowej, nie umniejszając przecież polskiego cierpienia i heroizmu w latach 1939-45, wpisywało je w kontekst europejski. To właśnie dzięki temu aż takie wrażenie robił wysiłek Państwa Podziemnego czy Polacy ratujący Żydów. Muzeum opowiadało historię nie czarno-białą i czytankową (było tu miejsce dla losu niemieckich cywilów po wejściu Armii Czerwonej, było miejsce i dla Jedwabnego), ale właśnie dlatego wiarygodną.

Były dyrektor Muzeum wie, że – by zacytować jego niedawny głos z łamów „TP” – do wzmacniania państwa nie wystarczy reformować struktury i gospodarkę, że „wspólnotę buduje się też na fundamencie wartości, a tu istotną rolę odgrywa świadomość historyczna”. Przestrzega jednak przed instrumentalizowaniem historii i stale komplikuje obraz, mówiąc np., że „wspólnota narodowa i patriotyzm oparte wyłącznie na micie walki z bronią w ręku długo nie przetrwają”.

W sumie to świetnie rozumiem, że do domu Pawła Machcewicza zapukali kilka dni temu agenci CBA. Ktoś, kto uważa, że budowaniu zbiorowej „dumy” najlepiej służy otwarte i nieuznające tabu (wszystko jedno, prawicowych czy lewicowych) podejście do przeszłości, jest naprawdę niebezpieczny.©(P)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2017