Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Fakty z Bitwy

Fakty z Bitwy

03.08.2010
Czyta się kilka minut
Liczebność wojsk i straty
W

W przededniu bitwy warszawskiej Polska, wraz ze sprzymierzeńcami, utrzymywała na froncie milion żołnierzy, Rosjanie 2,5 mln.

W bitwie warszawskiej uczestniczyło po stronie rosyjskiej 104-114 tys. żołnierzy, po stronie polskiej 113-123 tys. Polacy mieli do dyspozycji 500 dział i 1780 karabinów maszynowych, Armia Czerwona 600 dział i 2450 karabinów maszynowych. Grupa uderzeniowa znad Wieprza liczyła ok. 46 tys. żołnierzy.

Straty wojsk sowieckich w bitwie warszawskiej szacuje się na ok. 25 tys. poległych, 60 tys. jeńców i 45 tys. internowanych w Prusach Wschodnich. Po stronie polskiej - 4,5 tys. poległych, 22 tys. rannych

i ok. 10 tys. zaginionych.

(na podst.: Janusz Szczepański, "Kontrowersje wokół bitwy warszawskiej 1920 r.", "Mówią wieki" 8/2002).

Piechota bez butów

Wyposażenie obu armii pozostawiało wiele do życzenia. Premier Wincenty Witos tak wspominał inspekcję armii w przededniu bitwy warszawskiej: "mała tylko część żołnierzy miała na sobie kompletne, choć potargane mundury, co najmniej połowa była bez obuwia (...), na niektórych wisiały tylko resztki spodni i innego ubrania". Z kolei Stanisław Grabski jadący na rokowania do Mińska tak wspominał widok Armii Czerwonej: "część żołnierzy szła boso. Nie wszyscy też posiadali karabiny. Mieli je dostać dopiero w okopach, pozostałe po poległych i ciężko rannych. Najbardziej mnie jednak zafrapował widok setek wozów zupełnie pustych (...), wyraźnie jechały one po zdobycz wojenną".

Szykanowanie polskiej delegacji pokojowej

Jan Dąbski, uczestnik negocjacji pokojowych z bolszewikami w Mińsku, tak je wspomina: "Delegacja polska wiodła bardzo ciężkie życie. Zamknięta jak w więzieniu, ograniczona w swobodzie, na każdym kroku pilnowana i szpiegowana, szykanowana przez komendanta kwatery, pozbawiona najprymitywniejszych wygód, musiała w tych strasznych warunkach pracować co dzień, nie mając po prostu gdzie się zebrać i naradzić. Udręką dla nas było przede wszystkim to, że nie wiedzieliśmy przez szereg dni, co się dzieje w Polsce, czy bitwa pod Warszawą wygrana, gdzie obecnie znajduje się front bojowy. Bolszewicy (...) rozpuścili wiadomości, że (...) sztandar czerwony powiewa nad Warszawą".

Czy Polacy rozstrzeliwali jeńców?

W 2004 roku w Moskwie wydano zbiór 338 dokumentów z archiwów polskich i rosyjskich opracowanych przez polsko--rosyjską komisję archiwalną. Według ocen historyków polskich liczba jeńców rosyjskich przetrzymywanych w polskich obozach pod koniec 1920 r. wahała się od 80 tys. do 85 tys., liczba zmarłych w całym okresie działania obozów wynosiła 16-17 tys. Rosyjski badacz G. Matwiejew szacuje liczbę zmarłych jeńców na 18-20 tys. Publikacja obaliła rozpowszechnione w Rosji opinie o wielokrotnie większej liczbie śmiertelnych ofiar, a także o masowych rozstrzeliwaniach rosyjskich jeńców. Przyczyną śmierci w obozach były epidemie tyfusu, cholery, dyzenterii i grypy.

Matka Boża do zwycięstwa prowadziła

Wkrótce po bitwie warszawskiej Kościół zaczął promować jej mistyczne znaczenie i rolę Opatrzności w zwycięstwie nad bolszewikami. "Cokolwiek mówić czy pisać się będzie o bitwie pod Warszawą - mówił w kazaniu abp Józef Teodorowicz - wiara powszechna nazwie ją cudem nad Wisłą (...). Mówił mi kapłan pracujący w szpitalu wojskowym, że żołnierze rosyjscy zapewniali go i opisywali, jak pod Warszawą widzieli Najświętszą Pannę okrywającą swym płaszczem Polski stolicę".

źródło cytatów: Tomasz Gąsowski, "Wojna polsko-bolszewicka 1919-1920", Kraków 1990.

Bohaterski ksiądz

Jednym z popularnych bohaterów wojny był ks. Ignacy Skorupka, kapelan warszawskiej piechoty ochotniczej złożonej z młodzieży akademickiej. 13 sierpnia 1920 r. wyruszył razem z wojskiem pod Radzymin. Dzień później, w chwili, gdy udzielał ostatniej posługi ciężko rannemu żołnierzowi, trafił go w głowę odłamek pocisku artyleryjskiego. Zwłoki księdza żołdacy bolszewiccy sprofanowali bagnetami, m.in. wyłupili oko. Wokół śmierci ks. Skorupki szybko ukształtowała się legenda upamiętniona m.in. na płaskorzeźbie na cmentarzu Powązkowskim: ks. Skorupka z krzyżem w ręku i w stule prowadzi do ataku. W czasie uroczystego pogrzebu gen. Józef Haller udekorował trumnę ks. Skorupki nadanym pośmiertnie Krzyżem Virtuti Militari.

Artyleria na torach

Początek lat 20. to jeszcze nie epoka broni pancernej. Piłsudski preferował tradycyjne formacje: piechotę i kawalerię ze wsparciem artyleryjskim. Czołgi spełniły w działaniach 1920 r. (armia polska dysponowała 150 pojazdami) rolę minimalną. Jedynym szeroko wykorzystywanym rodzajem broni pancernej były pociągi, pełniące rolę wędrujących baterii artylerii i stanowisk karabinów maszynowych, służyły też do przewożenia żołnierzy i sprzętu na duże odległości, co było niezbędne w wojnie manewrowej. Pod koniec wojny Polacy mieli ich 26. Na zdjęciu pociąg pancerny "Śmiały-Szeroki" zdobyty na bolszewikach przez żołnierzy mjr. Stefana Dęba-Biernackiego.

Jak pamiętano bitwę warszawską w PRL

Do końca lat 50. można było co najwyżej posłuchać gdzieś ukradkiem opowieści jej uczestników lub świadków. W oficjalnej interpretacji to sanacyjna, faszystowska Polska zaatakowała Rosję w interesie imperialistycznej Ententy, która chciała zdusić w zarodku młode państwo robotników. Ze względu jednak na ewidentną klęskę Rosji w tej wojnie jej dziejów nadmiernie nie eksponowano, w podręcznikach zajmowała bardzo niewiele miejsca.

Dopiero później pojawiły się pierwsze prace naukowe poświęcone polityce wschodniej II RP, z konieczności podporządkowane ideologicznym tezom, ponadto istniały ograniczenia w dostępie do źródeł i oczywiście czujna nad wyraz cenzura.

W latach 70. zaczęto wydawać dokumenty z epoki. Coś drgnęło, bo nawet historycy pracujący w reżimowych instytucjach, m.in. Wojskowym Instytucie Historycznym, niekiedy - choć w zamkniętym gronie - przyznawali, że dotychczasowa interpretacja nie jest słuszna. Wskazywano, że Piłsudski był w stanie zgnieść bolszewików wspólnie z "białymi", a tego nie uczynił.

Rok 1981, który zaowocował kultem Piłsudskiego, przyniósł w wymiarze społecznym takie działania, jak porządkowanie mogił poległych w 1920 r. czy restaurowanie pomników upamiętniających walki. Po przełomie politycznym pamięć wojny zaczęła wracać do właściwego kształtu. Działo się to za sprawą licznych publikacji naukowych i popularnonaukowych, zmienionych treści w podręcznikach oraz innych działań w sferze kultury.

Dzisiaj funkcjonują nowoczesne formy podtrzymywania pamięci - organizuje się inscenizacje i gry terenowe, tworzy się gry planszowe, "odkrywa" utwory literackie o roku 1920, wreszcie powstaje - oby udany - film. To formy właściwe dla naszych czasów, pozbawione niepotrzebnego patosu. Pozostaje wyrazić żal, że dzień 15 sierpnia obchodzimy jako Święto Wojska Polskiego, a nie jak przed wojną - Święto Żołnierza... To był zupełnie inny wymiar i sens upamiętnienia męstwa walczących w 1920 roku. Tomasz Gąsowski

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]