Eric Clapton: "Me and Mr Johnson"

W swoim krótkim życiu (trwającym niewiele ponad 27 lat) Robert Johnson nagrał ledwie 29 utworów. Większość zarejestrowano w dwóch wersjach, łącznie więc po tym gitarzyście i śpiewaku z delty Mississippi pozostało 41 nagrań. Ale każde z nich weszło do kanonu bluesa. Każde też miało setki interpretacji i było źródłem inspiracji nie tylko dla ortodoksyjnych bluesmanów, ale też muzyków rockowych i jazzmanów.
Czyta się kilka minut
 /
/

Niedawno bluesowy światek nagradzał wykonania Petera Greena - jednego z najsłynniejszych (legendarna grupa Fleetwood Mac) białych gitarzystów tego gatunku. Zachwycał się też pieśniami Johnsona granymi przez starsze i młode gwiazdy zebrane przez prestiżową wytwórnię Telarc (m.in. Jamesa Cottona, Roberta Lockwooda Jr., Taj Mahala, Boba Margolina, Pinetopa Perkinsa, Susan Tedeschi i Dereka Trucksa).

Teraz po jego kompozycje sięgnął sam Eric Clapton. Podszedł do nich z respektem. Aranżacje - choć rozpisane na trzy gitary, harmonijkę, instrumenty klawiszowe i sekcję rytmiczną - zdają się na tyle oszczędne, by nawiązywać do atmosfery lat 30. minionego stulecia. Także śpiew Claptona sprawia wrażenie świadomie niedbałego - wszystko by oddać manierę wokalną Johnsona. Naturalnie pierwowzór brzmiał dużo surowiej, Clapton ustrzegł się tu jednak popowej słodyczy, tak drażniącej na niektórych jego ostatnich produkcjach. Partie solowe zaś - tak jego samego (zwłaszcza te grane techniką slide), jak znakomitego harmonijkarza Jerry’ego Portnoya oraz Billy’ego Prestona na fortepianie i organach Hammonda - mogą uchodzić za wzór bluesowego, a czasem też wręcz rockowego, grania. Bo i w takiej konwencji Clapton i jego ludzie wykonują Johnsonowe standardy (“Milkcow’s Calf Blues", “If I Had Possession Over Judgement Day"). A że sięgają też po boogie (“They’re Red Hot", “32-20 Blues"), płyta jest więc na tyle urozmaicona, żeby zainteresować Johnsonem także tych, którzy uważają bluesa za styl monotonny, by nie rzec nudny.

I pewnie o to chodziło. Nigdy nie spotkałem głębiej poruszającej muzyki - ogłaszał Clapton, komentując zbiór wszystkich nagrań Johnsona zebranych w 1990 r. w boxie wytwórni Columbia. Teraz oddał Mistrzowi kolejny pokłon.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2004