Reklama

Epizod

Epizod

04.11.2008
Czyta się kilka minut
Z poezji Herberta pozostają we mnie najczęściej pojedyncze obrazy, ale nie struktury ideologiczne czy moralistyczne.
W

W utworach Zbigniewa Herberta wyraźnie zaznacza się komunikatywność - czy w czasie powszechnej nadprodukcji komunikatów, jego wypowiedzi zalecają się czymś szczególnym, poza tym że zostały napisane językiem poezji? Daje się zauważyć - przeważnie - minimalny poziom szumu i elegancja wysłowienia. Elegancja ta zwraca na siebie uwagę i chętnie podpowiada, że towarzyszą jej skromne i przystojne siostry: jasność, ironia i prostota.

Otóż w jakiś sposób przejrzyste, ironiczne i wprost komunikatywne są nawet tak szczęśliwie złożone i mocne obrazy, jak "zdjęto nam młodość jak koszule skazańcom" czy "a wokół huczy wspaniałe życie / rumiane jak rzeźnia o poranku". Takie figury, zwięźle formułujące treść kresu młodości lub nawet życia, siłą rzeczy brzmią nadzwyczajnie. Zbigniew Herbert doskonale umiał (się) streszczać, elegancja komunikowalnej idei i jej wyrazu nierzadko dużo zawdzięcza wyciągom ze źródeł, które bez kwestii uchodzą za klasycznie treściwe i czytelne.

Głośny wiersz "Dlaczego klasycy" wychodzi od streszczenia ("w księdze czwartej Wojny Peloponeskiej / Tukidydes opowiada dzieje swej nieudanej wyprawy"), które kończy egzemplaryczna puenta: "Tukidydes mówi tylko / że miał siedem okrętów / była zima / i płynął szybko" - i jest to solidna podstawa, coś jak ekonomiczna baza i kapitał sensu tego wiersza. Jednak szybko zostaje on nadwerężony i niemal roztrwoniony w dwupiętrowej nadbudowie: najpierw w porównawczym uogólnieniu dotyczącym "generałów ostatnich wojen", którzy ponoć gremialnie "skomlą na kolanach przed potomnością", a więc bardzo różnią się od Tukidydesa, a następnie w jeszcze dziwniejszym fantazmacie przedstawiającym smutny obraz i los takiej sztuki, której tematem będzie "mała rozbita dusza / z wielkim żalem nad sobą". W późniejszym autokomentarzu autor dopowiada, że miał na myśli "romantyczną koncepcję poety obnażającego swoje rany" oraz żywotność tej koncepcji w literaturze współczesnej, która przynosi "wybuch rozpaczy i niewiary" (a jej "czarna tonacja ma swoje źródło w postawie, jaką zajmują twórcy wobec rzeczywistości"). Ale jest to wizja bardzo ograniczona i zapewne dlatego streszczenie, przekrój, abstrakt, ujęcie aforystyczne, cały komunikat - tym razem nie działają. Przypuszczam, że charakterystyka romantycznego poety nie dałaby sobie rady w szkole, a sąd o literaturze współczesnej dziwnie przywodzi na myśl ową "subiektywną, nihilistyczną i zgniłą" literaturę Zachodu w rozumieniu socrealistycznym.

Ponieważ konstrukcja tego utworu wydała mi się kiedyś niewiarygodna, pozostały mi po nim tylko cztery wersy relacji z lektury Tukidydesa. Oraz świtające tapety z ostatniej linijki, ale bez sugerowanej przygnębiającej aury, gdyż ani płacz kochanków, ani ich brudny hotel nie są dla mnie jakoś jednoznacznie smętne czy żałosne.

I tak bywało najczęściej. Pojedyncze obrazy (koszule, rzeźnia, tapety, włosy żony, w których się można ukryć, spokojne i bardzo jasne oko kamyków), czasem proste parabole na kanwie streszczeń różnych tematów klasycznych i małe prozy cokolwiek ? la Ponge, ale nie donośniejsze struktury ideologiczne, polityczno-estetyczne czy moralistyczne. Może dlatego tak mocno utkwił mi w pamięci niewielki ironiczny "Epizod" (być może w wierszu tym znalazłem dla siebie jakiś Herbertowski paradygmat): "ze ściągniętymi brwiami / streszczam całą mądrość / dwu testamentów / astrologów proroków / filozofów z ogrodów / i filozofów klasztornych // a brzmi to bez mała tak: / - nie płacz / - bądź dzielna / - popatrz wszyscy ludzie (...) cóż mam powiedzieć nad brzegiem / małego martwego morza".

Pewnie tylko tyle albo zgoła nic, albo też trzeba spróbować powiedzieć coś inaczej. Zbigniew Herbert często powtarza, że prorocy odeszli. Konstatacja ta ma zapewne mieć smutny wydźwięk, smutny tradycyjnie, bo na zniknięciu bogów i odejściu proroków próbowali sobie coś wystawić różni dotknięci i zasmuceni owym "zanikiem" dawniejsi pisarze, na przykład romantyczny Hölderlin. Różnica polega chyba na tym, że tamci wcześniejsi poeci pisali niejako w głębi tej nieobecności i bardzo się męczyli, próbując znaleźć dla niej jakiś miarodajny lub bezmierny język.

Zbigniew Herbert zaś pisze najwyraźniej już po wszystkim - a taka sytuacja przynosi nieco inną odpowiedź na pytanie "dlaczego klasycy". Otóż cały sens tego "po" znajduje dla siebie adekwatny wyraz w poezji klasycznie zorientowanych enuncjacji: niczego innego (w języku) nie da się odnaleźć. Zasadniczo można przypominać i napominać, modyfikować i uwspółcześniać, nawiązywać do zacnych komunikatów i je streszczać. "Ze ściągniętymi brwiami".

Andrzej Sosnowski (ur. 1959) jest poetą i tłumaczem, redaktorem "Literatury na Świecie", laureatem Nagrody im. Kościelskich. Ostatnio opublikował zbiór "Po tęczy", nagrodzony Wrocławską Nagrodą Poetycką "Silesius 2008".

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]