Reklama

Epilog bośniackiej wojny

Epilog bośniackiej wojny

28.03.2016
Czyta się kilka minut
Takiego procesu nie było od czasu Norymbergi: 5 lat rozpraw, 586 świadków, 3 mln stron akt sądowych.
O

Oskarżony: Radovan Karadżić, były przywódca bośniackich Serbów i zarazem ikona skrajnego nacjonalizmu, który w latach 90. XX w. stał się przyczyną krwawych wojen na Bałkanach. W miniony czwartek Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii w Hadze uznał 70-letniego dziś Karadżicia za winnego ludobójstwa, zbrodni wojennych i zbrodni przeciw ludzkości, popełnionych podczas wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 1992-95 – i skazał go na 40 lat więzienia. To jedyny tej rangi polityk ponoszący w końcu odpowiedzialność za wojnę, w której zginęło 100 tys. ludzi, a 2 mln zostało uchodźcami.
Pamiętam radość, gdy w lipcu 2008 r. wieść o jego aresztowaniu dotarła do Sarajewa – miasta, w którym na skutek ostrzału serbskich artylerzystów i snajperów zginęło ponad tysiąc dzieci i kilkanaście tysięcy dorosłych. Mieszkańcy i turyści, starzy i młodzi – wszyscy zbiegali z osiedli na wzgórzach, by na ulicy Tity cieszyć się ze schwytania człowieka, którego charakterystyczne rozwichrzone włosy i przenikliwe spojrzenie śniły się pewnie wielu Bośniakom.
Dziś ich reakcja na wyrok jest połączeniem satysfakcji i smutku. Zapadł on 20 lat po wojnie. Nie doczekało go choćby wiele kobiet, których mężów zamordowano w Srebrenicy – enklawie teoretycznie chronionej przez siły ONZ, gdzie Serbowie zabili 8 tys. bośniackich mężczyzn i chłopców. Przez większość tego czasu Karadżić żył na wolności. Po wojnie uciekł do Serbii i zmienił tożsamość: zapuścił brodę, zaczął nosić staromodne okulary w grubych oprawkach i pracować jako uzdrawiacz. Pasował do tradycyjnych bałkańskich opowieści o chytrych bohaterach, którzy w ukryciu przeczekują złe czasy. W belgradzkim barze, do którego przychodził jako doktor Dabić, specjalista medycyny alternatywnej, siadywał... pod zdjęciem „prawdziwego” Karadżicia.
Ale po tym, gdy Serbia uznała w końcu, że należy go aresztować i wydać Hadze, wrócił do roli, w której zawsze czuł się najlepiej: opanowanego i błyskotliwego mówcy, lubiącego cytować starożytnych filozofów. W Hadze pod jego wrażeniem był nawet prokurator. Tytułował go „doktor Karadżić” – bo przed wojną oskarżony był cenionym psychiatrą. W Sarajewie wciąż stoi kamienica, w której kiedyś miał gabinet. Jej okna wychodzą na dawne boiska. Później zamieniono je na cmentarze ofiar wojny, w której rozpętaniu duży udział miał właśnie Karadżić. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]