Dzban ze skarbami i dżinem

Dzban ze skarbami i dżinem

16.11.2020
Czyta się kilka minut
Zapomniane formy chrześcijaństwa wracają dzięki szczęśliwym przypadkom. Jakie tajemnice ujawniają starożytne apokryfy?
Karty z apokryfów odkrytych w pobliżu miejscowości Nag Hammadi w Egipcie. WWW.BIBLELANDPICTURES.COM / ALAMY / BEW
G

Górny Egipt, rok 367 n.e., późna wiosna. Zbliża się noc. Kilku mnichów wymyka się z wielkiego klasztoru w Chenoboskion, założonego przez Pachomiusza, i zmierza w kierunku skalistego klifu nad Nilem, leżącego parę kilometrów od klasztornych zabudowań. Rozglądają się z niepokojem, jakby sprawdzając, czy ktoś ich nie śledzi. Niosą spory gliniany dzban. I łopaty. Przy skałach chwilę rozmawiają. Ziemia wokół sporego okrągłego kamienia wydaje się odpowiednia, a miejsce łatwe do odnalezienia dla tych, którzy tu raz byli. Mnisi wykopują dół, bardzo ostrożnie wkładają tam dzban i zasypują ziemią. Już w ciemnościach, które na pustyni górnego Egiptu zapadają nagle, po omacku wracają do klasztoru.

Morderstwo, przypadek i chciwość

Czy było tak? Bardzo możliwe. W dzbanie ukryto 13 oprawionych w skórę kodeksów. W tamtych czasach, w tamtej okolicy tak bogaty księgozbiór mógł się...

15862

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

i takie bardzo 'niekościelne'...

Zdziwiłem się, że red. Sikora pominął prof. Albertynę Dembską, nauczycielkę ks. Myszora (obroniła doktorat z egiptologii w tym samym roku, w którym on zaledwie ukończył seminarium duchowne i przyjął święcenia) i współautorkę pionierskiego na naszym gruncie przekładu "Tekstów z Nag-Hammadi", wydanego w 1979 roku jako XX tom ATK-owskiej serii "Pisma starochrześcijańskich pisarzy". Okazuje się, że jej nazwisko zniknęło - sądząc z opisu w jakiejś sieciowej księgarni - z rozszerzonego wydania z 2017 roku. Czemu? Podrzucam ewentualny temat red. Radzik. Tamto pierwsze wydanie kupiłem w nieistniejącej już księgarni św. Wojciecha na Freta. Dzisiaj dostęp do źródeł to rzecz oczywista i łatwa nawet dla amatora, któremu przyjdzie ochota postudiować gnozę na przykład dla zabicia czasu podczas kwarantanny, ale wtedy takie lektury smakowały intensywniej. Do dzisiaj moim pierwszym skojarzeniem z gnozą jest ten skromny wybór pism jednej tylko sekty, walentynian mianowicie, z mnogości nurtów gnozy chrześcijańskiej i niechrześcijańskiej. Oczywiście jest to chrześcijaństwo bardzo dalekie od głównego nurtu, a postać Jezusa niewiele ma tu wspólnego z mocno osadzonym w historii Jezusem synoptyków i Jana (najbardziej "gnostyckiego" z czterech ewangelistów). Są też "momenty". ;) "Jezus kochał Marię Magdalenę bardziej niż uczniów i całował ją w usta wiele razy". Kiedy kilka lat temu prasa obwieściła znalezisko mające wstrząsnąć do fundamentów chrześcijańską doktryną, a w końcu okazało się, że chodzi o niewielki kawałek papirusu, niewiadomej zresztą proweniencji, w którym natchniona dżenderem uczona odczytała "Ewangelię żony Jezusa", uśmiechnąłem się tylko. I zadziwiłem lenistwem mediów, którym nie chciało się sprawdzić, czy ktoś znów nie odkrył Ameryki. Ale poza tą i może jeszcze dwiema czy trzema lekturami jakoś nie chciało mi się tego wszystkiego zgłębiać. "Omne ignotum pro mirifico" prawdopodobnie nie przystaje do mojej osobowości, bo to chyba jest kwestia wrodzonych lub wcześnie ukształtowanych preferencji. Gnoza pociąga człowieka, który, dumając nad ezoterycznymi tekstami, "nie wie dokładnie, o czym w nich mowa, ale tym bardziej otacza je atmosfera wzniosłości; oto naraz ulega miłym uczuciom respektu i egzaltacji, gdy kontempluje myśl o tak niezmierzonej głębi - ich głębi wszak przekonywająco dowodzi fakt, że dna ich dostrzec nie może" (Lovejoy - nie bezpośrednio o gnozie, ale o pokrewnych jej współczesnych filozofiach). Rzecz gustu - i tyle.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]