Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Drogowskaz

Drogowskaz

01.02.2011
Czyta się kilka minut
Lwowska tradycja to przygoda intelektualna, gdzie poważne dysputy można toczyć zarówno w sali wykładowej, jak i przy kawiarnianym stoliku. Do powojennego Wrocławia przeniósł ją Hugo Steinhaus.
W

W przedwojennym Lwowie życie towarzyskie toczyło się w kawiarniach. Często przy kieliszku rodziły się teorie matematyczne, które okazywały się przełomowe dla nauki. W kawiarni Roma spotykali się matematycy, m.in. Stanisław M. Ulam, Stefan Banach, matematyk-samouk, który dzięki wsparciu mistrza Hugona Steinhausa zrobił karierę naukową i stał się symbolem lwowskiej szkoły matematycznej, oraz Stanisław Mazur (po wojnie przeniesie się do Warszawy). Jak wspomina Stanisław M. Ulam w książce "Przygody matematyka", jedzenie było dość podłe, ale trunków wystarczało. Przy stoliku matematyków panował gwar, Banach uwielbiał pracować w szumie rozmów, zadania matematyczne rozwiązywane były na blacie (łatwo było obsłudze zetrzeć zapiski czynione ołówkiem chemicznym).

Kultura spotkań kawiarnianych weszła w krew. Z Romy matematycy przenosili się do Kawiarni Szkockiej. Nie czuli, jak zapada zmrok i mija noc: jedna z debat Mazura, Ulama i Banacha trwała 17 godzin.

Księga Szkocka

Prof. Roman Duda, wrocławski matematyk: - Matematyka polega na umiejętności koncentracji. Po latach Ulam stwierdził, że właśnie we lwowskich kawiarniach nauczył się tej sztuki.

Ulam wspomina w swojej książce: "Banach był najwytrwalszym uczestnikiem tych spotkań, potrafił też najwięcej wypić. Dyskutowaliśmy o różnych problemach, ale często się zdarzało, że nawet po kilku godzinach myślenia nie potrafiliśmy znaleźć rozwiązania. Następnie zjawiał się Banach z kilkoma kartkami papieru, na których widniał zarys ukończonych przez niego dowodów. Jeśli były nie dopracowane lub nawet nie całkiem poprawne, Mazur nadawał im bardziej satysfakcjonującą formę".

Z blatu zadania i problemy badawcze przepadają. Z czasem powstała "Księga szkocka", tak pisze o niej Hugo Steinhaus w książce "Wspomnienia i zapiski": "Żona Banacha wpadła na oryginalny i dowcipny pomysł. Ponieważ matematycy schodzili się zwykle w kawiarni »Szkockiej«, kupiła gruby oprawny zeszyt, który otrzymał nazwę »Księgi szkockiej«. Ta książka pozostawała na przechowaniu w kawiarni, a każdy mógł jej zażądać, wpisać zagadnienia z datą i podpisem, a także rozwiązanie. Książka ta obejmowała kilkaset zagadnień, obok wielu z nich były nagrody wyznaczone przez stawiającego. Były zagadnienia, które obiecywały tylko małe piwo lub czarną kawę, i inne - za które można było otrzymać cały obiad lub żywą gęś".

Po wojnie "Księgę szkocką" wywiozła ze Lwowa żona Banacha. Księga trafiła do Wrocławia, w ręce prof. Steinhausa. Przepisał ją odręcznie i posłał Ulamowi do USA, ten przetłumaczył ją na angielski.

Prof. Duda: - Księga przez lata wskazywała naukowcom kierunki badawcze.

Do dziś nie wszystkie problemy zawarte w "Księdze" zostały rozwiązane.

Popularyzowanie matematyki

Do Lwowa Banach trafił trochę przypadkiem. Spacerował po krakowskich Plantach i konwersował na tematy matematyczne z kolegą, rozmowę usłyszał przechodzący obok Steinhaus, wykładający później na lwowskim Uniwersytecie im. Jana Kazimierza: wywody Banacha go zaciekawiły. Dzięki pomocy Steinhausa trafił Banach do Lwowa, obronił pracę doktorską, nie posiadając jeszcze magisterium. Ulam był rodowitym lwowiakiem, jego wspomnienia oddają klimat przedwojennego miasta.

- Osiągnięciem lwowskiej szkoły matematycznej jest m.in. popularyzowanie matematyki stosowanej, m.in. prace prof. Steinhausa zmniejszyły dystans do matematyki - mówi prof. Tadeusz Luty, były rektor Politechniki Wrocławskiej.

Pewien zachodni naukowiec powiedział, że lwowska szkoła matematyczna była dla matematyków drogowskazem. Pokazała kierunki badawcze, zarysowała problemy.

Prof. Duda: - Szkoła ta zajmowała się m.in. analizą funkcjonalną, teorią miary, teorią prawdopodobieństwa. Najważniejszym jej osiągnięciem była analiza funkcjonalna. Wcześniej znane były kolekcje obiektów matematycznych: szeregi, funkcje, ciągi, zbiory. Banach zdefiniował ogólne pojęcie, które nazwano "przestrzenią Banacha", obejmowało ono wszystkie te problemy. Badanie przestrzeni Banacha zapoczątkowało dynamiczny rozwój analizy funkcjonalnej.

Matematyka, którą zajmowali się lwowscy naukowcy, przełożyła się na konkretne dziedziny życia. Wspomniany Ulam pracował nad stworzeniem bomby atomowej. Mazur i Banach (równolegle z Alanem Turingiem) zajmowali się funkcjami obliczalnymi, które pomogły stworzyć pierwszy komputer.

Trzeba działać szybko

W czasie wojny wielu profesorów lwowskich zostało zamordowanych przez hitlerowców, inni trafili do radzieckich łagrów. Banach umarł w 1945 r. , nie zdążywszy objąć katedry na Uniwersytecie Jagiellońskim, Mazur trafił do Warszawy, a Steinhaus do Wrocławia.

W pamiętniku pod datą 22 XI 1945 r. Stein­haus notuje: "Wir zdarzeń mnie porywa - ciągłe ankiety, posiedzenia, budżety, translokacje. (...) Trzeba pisać podanie w dziewięciu egzemplarzach, a maszyny do pisania nie ma. Komunikacja tramwajowa z uniwersytetu wymaga trzech kwadransów; tyle co piesza. Wrocław się zaludnia. Nikt nie zna ulic - Polacy dają polskie nazwy, ale nie wiedzą, gdzie te ulice. Potem Niemiec, zapytany, nie wie, o co chodzi. Tym sposobem Polacy tracą moc czasu".

Prof. Luty: - Po wojnie wrocławskie uczelnie odradzały się szybko, prof. Stanisław Kulczyński, pierwszy powojenny rektor Uniwersytetu Wrocławskiego, mówił: "tu trzeba działać szybko". Natomiast prof. Steinhaus biegał po korytarzu i krzyczał: "mamy pierwszego studenta!". Naukowcy rozpoczynający działalność poszukiwali na gruzowiskach aparatury. Zajęcia rozpoczęły się w nieogrzewanych salach.

W środowisku uczonych do dziś żywa jest tradycja lwowska. W Polsce ukazuje się prestiżowe, założone we Lwowie, pismo "Studia Mathematica", książka autorstwa Steinhausa "Kalejdoskop matematyczny" była wielokrotnie wznawiana. Każdy młody adept nauk ścisłych powinien od niej rozpocząć przygodę z matematyką.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, reporterka, ekspertka w tematyce wschodniej, zastępczyni redaktora naczelnego „Nowej Europy Wschodniej”. Przez wiele lat korespondentka „Tygodnika Powszechnego”, dla którego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]