Drezno: mit ofiary

13 lutego 1945 r. przypadł na wtorek tuż przed Środą Popielcową, w Niemczech zwany Karnawałowym Wtorkiem. II wojna światowa zbliżała się do końca.
Czyta się kilka minut

Front wschodni zatrzymał się na Odrze, 80 km od Berlina. Na Zachodzie alianci mieli wkrótce zacząć ostatnią ofensywę.
Aż dotąd wojna oszczędzała 600-tysięczne Drezno: historyczną stolicę Saksonii, teraz pełną uchodźców, omijały brytyjsko-amerykańskie naloty bombowe, od 1942 r. pustoszące kolejne niemieckie miasta. Choć więc Drezno nie miało prawie obrony przeciwlotniczej, mieszkańcy czuli się dość bezpieczni; wielu było przekonanych, że alianci celowo oszczędzają zabytkową „Florencję nad Łabą”. Mylili się. Wieczorem 13 lutego nad Drezno nadleciały bombowce brytyjskie, a następnego dnia amerykańskie.


Zginęło 25 tys. ludzi, a Drezno zamieniło się w morze ruin, stając się jednym z symboli okrucieństw tej wojny. Bo niemal natychmiast w Niemczech narodził się szczególny mit: Drezna jako ofiary wojny; miasta, które ucierpiało pod bombami najbardziej. Mit niemający tu pokrycia w rzeczywistości: wiadomo, że np. w Hamburgu, Dortmundzie czy Kolonii straty były większe. Niemniej, mimo opracowań historycznych, korygujących np. wyolbrzymianą długo liczbę zabitych, mit „Drezna-ofiary” trwa do dziś.


Teraz, przed 70. rocznicą nalotu, w Dreźnie pojawiło się nowe miejsce, które – wolno sądzić – ów mit ofiary wzmocni. W dawnej miejskiej gazowni, w wielkim okrągłym budynku, zainstalowano panoramę miasta – takiego, jak wyglądało dwa dni po nalotach. Stojąc pośrodku panoramicznego obrazu – wysokiego na 27 m i biegnącego wokół ścian budynku po obwodzie 107 m – patrzymy na ruiny kamienic, kościołów i muzeów, na ludzi uciekających z płonącego ciągle miasta.
W uroczystościach rocznicowych, zaplanowanych na piątek 13 lutego, weźmie udział prezydent Joachim Gauck. Przemówi w odbudowanym barokowym kościele Frauenkirche; wśród 1400 zaproszonych gości są także prominentni Brytyjczycy i Amerykanie. Miejmy nadzieję, że Gauck znajdzie właściwe słowa.


Co wiemy dziś o okolicznościach nalotu i jak wygląda pamięć niemiecka i brytyjska o tym wydarzeniu? Zapytaliśmy o to znanego brytyjskiego historyka Fredericka Taylora, autora książki o zbombardowaniu Drezna. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2015