Dr Kulczyk i Mr Bond

W sprawie wiedeńskich kontaktów Jana Kulczyka jest wciąż (i pewnie będzie długo) równie wiele znaków zapytania, jak elementów zdumiewających.
Czyta się kilka minut

Przykładowo: choć trudno się dziwić, że dr Kulczyk mógł wobec swoich biznesowych rozmówców powoływać się na względy u Prezydenta Rzeczypospolitej, to nie sposób uwierzyć, by znany z żyłki do robienia pieniędzy najbogatszy Polak nie posługiwał się wywiadownią gospodarczą (instrumentem elementarnym przecież i na dużo niższych poziomach uprawiania biznesu). Co za tym idzie, nieprzekonująco wyglądają jego zapewnienia, że nie wiedział, iż w kluczowej dla rozkwitu swoich interesów sprawie przyjdzie mu się spotkać właśnie z Władimirem Ałganowem. Ba, miał nawet nie kojarzyć, kim jest Ałganow - choć to przecież najsłynniejszy rosyjski szpieg w dziejach III RP.

Podobnie dziwne jest, że rosyjskie służby specjalne wciąż posługują się w operacjach przeciwko Polsce oficerem spalonym przecież, wydawałoby się, poprzez sukces w aferze z oskarżeniem Józefa Oleksego. Czy to dowód ich słabości kadrowych, czy też gry va bank na polskim odcinku? A może w świecie służb specjalnych faktycznie - jak w filmach o Jamesie Bondzie i książkach Johna La Carre - wszyscy się świetnie znają i dogadują?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2004