Reklama

Dom, który pamięta

Dom, który pamięta

29.11.2011
Czyta się kilka minut
Historia może zrobić z człowiekiem wszystko - ocalić, odrzucić, wyprzeć się go, pocieszyć. Dom opisywany przez Erpenbeck w "Kluczu do ogrodu" zamienia się w świadectwo zmagań między ową prywatnością a historycznością.
O

Ogród jako miejsce symboliczne pojawił się już wcześniej w innej książce Erpenbeck - wydanym trzy lata temu "Słowniku". Był tam synonimem bezpieczeństwa i sytości, czymś niedostępnym, choć dokładnie wyobrażonym. Kojarzył się z ukochaną nianią bohaterki, postacią niezwykle znaczącą, bo uważaną - jak się później okazało - za jedyny prawdziwy punkt odniesienia. Wszystko inne było pełne fałszu, a to, czego nie dało się zobaczyć, stało się nadzieją na odrzucenie kłamstwa. Czytaliśmy: "Nigdy nie widziałam ogrodu mojej niani". Życiorysy, co odkryje dziewczynka, dało się wymazać i ów brak tożsamości stał się największym problemem. Totalitaryzm nie liczy się z jednostką. Nic więc dziwnego, że bohaterka otrzymała lekcję, jakiej zapewne nigdy nie chciałaby doświadczyć. Bolało nie tylko to, czego dowiedziała się o sobie, raniło również to, kim okazali się ludzie dotychczas uważani za najbliższych. Budowanie na gruzach nie zawsze jest możliwe, a bywa, że czytanie z ruin odsłania kolejne dramatyczne fakty z przeszłości.

Nie inaczej jest w "Kluczu do ogrodu". To druga książka niemieckiej autorki ukazująca się w Polsce. W powieści wraca problem miejsca, czasu i tożsamości. Zwykły człowiek często nie ma wpływu na to, co się z nim stanie. Erpenbeck, przyglądając się jednemu domowi i losom konkretnych ludzi, opowiada tak naprawdę o tym, co stanowi potencjalne doświadczenie każdego. Szczęście może zniknąć za sprawą cierpienia, strach może być wyciszony dzięki bliskości drugiego człowieka, wspomnienie może okazać się ciągle żywe, a to, co przeminęło, tak naprawdę bywa często wyraźniejsze od tego, co jest lub co nastanie. Autorka skupia się na fragmentach życiorysów tych, którym zdarzyło się mieszkać lub przebywać w domu, wokół którego skupia się wszystko to, co najistotniejsze dla opowieści. Zwykły człowiek zostaje zderzony z Wielką Historią.

To ona swoim bezlitosnym kaprysem zmusza go do ukrywania się, ucieczki, wyjazdu. Wydarzenia, na które bohaterowie nie mają wpływu, kształtują ich egzystencję. Miarą życia okazuje się więc przypadek. Nie da się w pełni zaplanować własnych losów, gdyż każdy, czy tego chce, czy nie, jest nie tylko człowiekiem prywatnym, ale i historycznym. Hierarchicznie rzecz ujmując, to właśnie Historia może zrobić z człowiekiem wszystko - ocalić, odrzucić, wyprzeć się go, pocieszyć. Dom opisywany przez Erpenbeck zamienia się więc w świadectwo zmagań między ową prywatnością a historycznością.

Choć ci, którzy w nim mieszkają, tak naprawdę stają się także gośćmi. Dom bowiem pamięta głosy innych osób, kolekcjonuje doświadczenia, przeżycia, uczucia, namiętności. Jest niemym kronikarzem tego, co właśnie w tym miejscu się wydarzyło. Pamięta kolejnych mieszkańców. Przechodzi z rąk do rąk, ale jednocześnie stanowi coś nienaruszalnego we wszechogarniającym chaosie. Dom jest sprawiedliwy, bo odnotowuje wszystkich: i tych, którzy myśleli, że są tutaj na stałe, i tych, którzy byli tu krótko. Miejsce zostaje naznaczone Historią - to wojna zwykle zmusza ludzi do podejmowania trudnych decyzji o odejściu, ale i intymnością - ściany dobrze pamiętają emocje, miłość, nienawiść, rozpaczliwe szukanie ocalenia w ciele drugiego człowieka. Bohaterowie opowieści Erpenbeck nie umieją domu zapomnieć, dom zaś - w rewanżu, można by rzec - także nie zamierza ich wymazać ze swojej milczącej pamięci.

Przeszłość ocalona dzięki domowi to przede wszystkim bardzo uczciwe wspominanie. Dla domu nie ma znaczenia narodowość mieszkańców, płeć czy wykonywany zawód. Wiecznie otwarty, zostaje odarty z możliwości wyboru. Nie wybrzydza, nie krytykuje, ale pamięta. Wszystkich. Miesza się więc tutaj pamięć rosyjska, niemiecka, żydowska, gdzieś w tle słychać echo dawnych śmiechów, ale i tłumione łkanie, krzyk przerażenia sąsiaduje z namacalną wręcz ciszą, lekceważenie z szacunkiem. Dom przypomina żywe stworzenie. Nie tylko gromadzi, nie tylko jest kronikarzem nieuchwytnego, także czuje i także się angażuje. Dlatego wymaga opieki: "Zamknąć dom. Zamknąć, a klucz pozostawić w zamku. Żeby nie złamali mu żadnego ząbka. Żeby nie połamali drzwi, żeby tylko nie pogięli albo nie rozpiłowali krat, którymi zabezpieczone jest szkło w drzwiach wejściowych, te kraty są pomalowane na czarno i czerwono, tak samo jak kraty w wyposażonej przez niego Akademii Szybowcowej Rzeszy, którą wysadzili już po zakończeniu wojny, nikt nie wiedział dlaczego".

Jest za nim przeszłość, jest w nim dogorywająca teraźniejszość, czy ma szansę na przyszłość? Czy opiekujący się domem ogrodnik zdoła przekazać komuś swoje obowiązki? Dziedziczenie pamięci to przecież nie tylko zadanie odpowiedzialne, ale i obwarowane wieloma traumami. Może więc następcy nie będzie, ostatni świadek kiedyś opuści dom, ten zaś osamotniony zniknie z powierzchni ziemi... Erpenbeck nie proponuje optymistycznego końca, bardziej prawdopodobne wydaje się przypieczętowanie przemijania. Zniknie dom, znikną też ślady po ludziach. Pamięć natomiast może nie unieść ciężaru wspomnień.

Jenny Erpenbeck, "Klucz do ogrodu", tłum. Eliza Borg, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]