Reklama

Dlaczego zostaję

Dlaczego zostaję

02.08.2021
Czyta się kilka minut
Czy wielkie zło obecne w religijnej instytucji powinno skłonić do opuszczenia tradycji, z której owa instytucja wyrasta?
Cracovia Sacra, nocny koncert „Pieśń o Trójcy Świętej” w bazylice Bożego Ciała, Kraków, sierpień 2017 r. Beata Zawrzel / REPORTER
W

W ciągu ostatnich miesięcy kilkakrotnie zetknąłem się z – nowym dla mnie – moralnym zarzutem wysuwanym przez rozmaitych ludzi: jesteś (nadal) katolikiem. Jeszcze częściej spotykam osoby, które po prostu pytają: dlaczego wciąż pozostajesz w takim Kościele?

Zgorszenie Kościołem

Fraza „w takim” mieści w sobie coraz więcej gorzkich faktów. W ustach pytających znaczy bowiem: w takim, w którym działali księża molestujący seksualnie albo nawet gwałcący dzieci oraz inne osoby od siebie zależne. W takim, gdzie duża część biskupów i przełożonych chroniła przestępców w celu obrony prestiżu instytucji lub z powodu osobistych z nimi związków – pomijając krzywdę i los ofiar. W takim, który nawet wtedy, gdy pod presją mediów zaczyna rozliczać się z ciemnej przeszłości, to nadal kluczy, nie potrafi przyznać się jasno do winy, wydaje wobec swych hierarchów wyroki niejasne, słabo...

15223

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

bo został do trwania wewnątrz tej instytucji w y t r e s o w a n y, to jest jedyny istotny powód "jego decyzji" - i jeszcze tylko dodam, że nie on jeden miał problemy ze zrzuceniem pęt tego uzależnienia, nie tylko jego dręczyły koszmary wbitych do głowy absurdalnych uzasadnień, i także on jak wielu przed nim powinien spokojnie kontynuować swoją w ł a s n ą podróż przez krainę poznania - a na końcu zawsze jest tak jak ma być i on sam nie ma na to najmniejszego wpływu

Naiwniście jak tłusty kogut przed niedzielą -------------- Pierwszy - wakacyjnym filozofem został , zda mu sie że niepodległym i niezawisłym ( jak sędzia z popędem do Platformy) i że dziewiczą ścieżką zasuwa przez nikogo nie wydeptaną , innym to samo niby polecając, a potem ni z tego ni z owego stwierdzając, że i tak w końcu grzybowa zupa i kamieni kupa. Drugi z dumą pieje, że na młode kurki tresura nie działa .... Nie działa? Zależy która (czyja) ... Mniemacie jeden z drugim, że gdy niemiła wam tresura precz pójdzie, to na jej miejsce wata wlezie ? A małoż to u nas swojskich i obcych pogromców bożego ludu , dla zmyłki wychowawcami narodu zwanych , zawstydzających go , zohydzających mu Matulę Ukochaną, jakby najgorszą i najgłupszą na świecie zdzirą była i sromotą świecila... A popkultura , reklama , niedorzeczne media społeczne, celebryty i Zachodu najmity to od czego są? Jak nie od miesienia i urabiania gliny na Chama, któren soku z buraka się nachłepcze i Polskę zadepcze ...

ochrzczony w niemowlęctwie, i n d o k t r y n o w a n y przez kościół katolicki przez kilkadziesiąt lat, wychowany w rodzinie poddanej takim samym zabiegom, czułem się w tym katolickim świecie jak w niewygodnych butach, ciągle coś uwierało i nie pasowało - przede wszystkim do rozumu, bożego jakoby najcenniejszego daru dla człowieka, ale i do głębokiego poczucia przyzwoitości i zdrowego rozsądku - powoli dojrzewałem do samodzielności, nie jest to proces łatwy po wielu latach ewidentnego prania mózgu jakiemu jesteśmy w kościele poddawani - krok po kroku wyzwalałem się z pęt s t r a c h u przed szczerą i uczciwą wobec siebie samego oceną tej religii i tej instytucji, dzień po dniu pozbywałem się l ę k u przez wiecznym potępieniem i karą za grzech kontestacji - odważyłem się poznawać inne religie i społeczeństwa wokół nich zbudowane, konstruowałem powoli swój własny obraz świata, strukturę, którą akceptowałem i rozumiałem bez zastrzeżeń - a potem poszło jak z płatka, i l u z j a wiary i kościoła jakoby 'chrystusowego', jej wszystkie mity, dogmaty i zaklęcia, wszystko pękło jak bańka m y d l a n a - od tego czasu czuję się po pierwsze w o l n y m od ideologicznego i nakierowanego na uczynienie ze mnie bezwarunkowo posłusznego instytucji niewolnika szlamu p s e u d o w i a r y, wtłoczonego mi do serca i głowy w dzieciństwie, po drugie mam poczucie nie tylko pełnej o d p o w i e d z i a l n o ś c i za siebie i swoje czyny, ale i z perspektywy ładnych już paru lat wolności od religii, oceniam siebie jako lepszego człowieka +++ [p.s. ten tekst napisałem niecałe dwa lata temu, dziś mogę dodać, że kiedy niemal co dnia na światło dzienne wychodzą coraz to nowe afery związane z tym kościołem i jego funkcjonariuszami, kiedy jeden za drugim biskupi poniewierają i plugawią swymi wypowiedziami jezusowe nauczanie, mogę tylko bogu dziękować, że mi pozwolił się od tego d i a b o l i c z n e g o uzależnienia uwolnić]

.

.

Ująłbym to bardziej lakonicznie i bez owijania w bawełnę. Jestem w kościele bo tak mnie wytresowano. Wszystkie religie podobnie tresują swych wyznawców. Uważam to za dowód na istnienie jednego "Boga", który jest pokłosiem ewolucji człowieka. Trwam w Kościele, choć niewiele ze mnie pożytku, bo nie pasuje mi być wyrzutkiem, inna religia nie uczyni mnie szczęśliwszym, wszystkie budowane są na tych samych emocjach. Tu gdzie tkwię, bo tak to trzeba określić, wiem mniej więcej co jest grane, to część mej osobowości, język którym się posługuję. Większość tych tkwiących ze mną, zupełnie nie obchodzą afery, zadymy i nadużycia. Posłużę się przykładem mojej małżonki. Gdy dowiedziała się o rozwodzie Kurskiego, zagotowało się w niej niemożebnie, kilka razy posunąłem jej teksty o nadużyciach, obejrzała "Kler" i stwierdziła, owszem tak jest w Kościele, zawsze tak było, no i co z tego, nie rozmawiajmy już o tym. Kiedyś w niedzielne przedpołudnie, popędza mnie bym zlazł z łózka i szykował się do kościoła. pyta mnie czy mam dychę na tacę, bo ma tylko pięćdziesiątkę w portfelu. Trochę złośliwie pytam czy dobrze się czuje z tym, że finansuje instytucje co ukrywa pedofilów. Machnęła tylko ręka, a ja zwlekałem się z wyra i poczłapałem się szykować. Dziś w drodze do pracy obserwowałem młode dziołchy. Nazjeżdżało się stonki i tłok w SKM, że cho cho. Jest na czym oko zawiesić. Otóż tresura jakiej ja zostałem poddany, nie działa na młodych. Dziewczyny noszą nawet biżuterie bez znaków symboli chrześcijańskich. Też raczej maja gdzieś te wszystkie nadużycia i afery. W dobie zalewu informacji, szukają tego co utwierdza ich we własnych upodobaniach, religia ich wcale nie rajcuje. Tresura to podstawa do niej nie potrzeba totalitaryzmu, wystarczy zaangażować w nią otoczenie dziecka i skutecznie prowadzić szantaż emocjonalny.

Gratuluję Piotrze, z przyjemnością przeczytałem Twój artykuł, z wieloma tezami się utożsamiam. Pozdrawiam

Gratuluję Piotrze, z przyjemnością przeczytałem Twój artykuł, z wieloma tezami się utożsamiam. Pozdrawiam

Ksiądz Adam Boniecki był szefem L’Osservatore Romano w latach 1979–1991. Jako redaktor najważniejszego katolickiego pisma miał możliwość a nawet obowiązek opisywać ważne problemy Kościoła. Co zrobił ksiądz Boniecki w kwestii pedofilii księży ? Czy kiedykolwiek za czasów księdza Bonieckiego ten temat został podjęty, a jeśli tak co udało się zrobić w kwestii zwalczania pedofilii ? Obawiam się, że właśnie udowadniam jak wielkim hipokrytą jest pan Sikora i inni redaktorzy Tygodnika Powszechnego, którzy wylewają teraz krokodyle łzy z powodu grzechów ludzi Kościoła. Na marginesie dodam, że osobiście nie wymagam ani od papieża ani od biskupów ani innych wybitnych ludzi Kościoła talentów do ścigania przestępców w tym pedofilów. Boli brak troski o ofiary. Skoro pan Sikora i inni koncentrują się na tym problemie, chyba już po raz setny, to wypada być konsekwentnym. Czas zacząć bić się we własne piersi.

A jest ktoś, komu wolno krytykować pato-katolstwo, o talencie do ściemniania? Tak, aby nie stał się w twych cnotliwych oczętach hipokrytą?

Szkoda, że w taki powierzchowny sposób potraktował Pan sytuację Koscioła instytucjonalnego i niesprawiedliwie ocenił redakcję. Warto zapoznać się z publikacjami z lat wczesniejszych TP. Namawiam.

TVN: polscy biskupi są be Barany: bee bee. TVN: PIS jest be Barany: beee beee. A kto jest dobry ? Niewątpliwie, oprócz ksiedza Bonieckiego, dobrzy są niemieccy biskupi i niemieccy księża, którzy chętnie błogosławią pary homoseksualne. W Tygodniku zabrakło informacji, że w ubr w Niemczech wystąpiło z Kościoła katolickiego rekordowe 170 tys osób. I oczywiście dobrzy są też niemieccy politycy, którzy chętnie upominają polskich prawicowych polityków, a przy okazji wspierają i de facto utrzymują przy władzy Władimira Putina.

Tak jak pisałem, dobra tresura to podstawa. Zaczynać ją należy jak najwcześniej, razem ze zmianą pieluch, może nawet wcześniej. To daję doskonałe rezultaty na starość. Taki stary dobrze uformowany dewot, nie jest w stanie niczego dostrzec, co by kolidowało z jego upodobaniem. W końcu zostaje sam na sam ze swym zgredostwem. Jeszcze niedawno młodzi wchodzili w narzucane im chomąto, nie mieli wyjścia. Tutaj kłaniały się zależności finansowe, mieszkaniowe i kulturowe. Z czasem sami zgredzieli, łańcuszek przerwało obalenie komuny. Teraz młodych stać na odcięcie pępowiny i samemu podejmują decyzje jak żyć. Statystyki nie o wszystkim opowiadają, idzie nowe, niekoniecznie lepsze jednak inne. Zgredom bardzo często w ostatnim etapie ich podróży towarzyszy przytułek, w sumie i tak nie jest źle.

Mam nadzieję, że słyszał pan o czymś takim. Przypomnę co powiedział niedawno stary, mądry amerykański Żyd George Friedman: "Gdy patrzę jak Niemcy pouczają Polaków i usiłują uczyć ich praworządności to aż mi dech zapiera". Innymi słowy: Polacy, przestańcie dawać Niemcom d.... bo żal na was patrzeć. Jeśli posiada pan zdolność honorową i nie sprzedał pan swojego honoru za paczkę niemieckich prezerwatyw jak to się często dzieje w przypadku młodych, zagubionych ludzi to musi pan rozumieć starego, madrego Żyda, który, wstyd to mówić, uczy nas na nowo postawy honorowej.

I to od razu antyniemiecki, wszak innego honoru prawaki nie znają. Honor w niegwałceniu prawa i konstytucji, w nienapychaniu sobie bezwstydnie kabz publicznymi pieniędzmi, w nieprzerabianiu publicznych mediów na kłamliwe i agresywne tuby propagandowe - takie rzeczy to nie dla nich. Selektywna ślepota w pełnej krasie. Widzą pouczanie przez Niemców, a totalnej krytyki swojej bandyterki ze strony milionów Polaków już nie są w stanie. Tak, jakbyśmy wszyscy pryncypialnie, dla wypaczonego poczucia honoru musieli sprzeciwiać się Niemcom nawet wtedy, gdy ci mają rację, i gdy w sumie myślimy to samo. Historia powtarza się jako karykatura. Byli już "demokraci", co to wstali z kolan i wzięli udział w rozbiorze potencjalnego sojusznika, a potem została im już tylko gęba pełna honoru do maskowania katastrofalnych nierządów i honorowy fugas chrustas. Wówczas kilka milionów obywateli polskich zapłaciło za to honorowo życiem. Za dzisiejszych honorowych przestępców-nieudaczników zapłacimy co najwyżej inflacją i kryzysem gospodarczym.

Honor łączy się blisko z ludzką godnością. Czym sobie Niemcy zasłużyli aby napędzać ich pychę i poczucie wyższości ?

Bardzo dobrze, plainduncan, że pada z waszych ust rzadko, bo byłoby to kolejne pojęcie, które zdewaluujecie. Gdybyście naprawdę mieli honor, to byście już dawno zrezygnowali z nielegalnej władzy i oddali się wymiarowi sprawiedliwości. A tak zostaje wam co najwyżej epatowanie "honorem" w postaci antyniemieckiej rui dla odwrócenia uwagi od własnej nikczemności i nieudacznictwa.

Chodź raz nas czymś zaskocz. Powiedz choćby coś takiego: Nordstream II to nie jest bardzo fajny projekt. Niemiecki interes ekonomiczny okazał się ważniejszy od bezpieczeństwa Europy.

Że skoro Nordstream II zagraża bezpośrednio bezpieczeństwu Ukrainy, a pośrednio też Polski, to teraz już się wszyscy czule i "honorowo" wtulimy w otwarte rączki pisostwa? Zejdź na ziemię. Ciężko zapracowaliście na to, aby Polska nie miała żadnej siły przebicia ani u Demokratów w USA, ani u Niemców, ani w Unii Europejskiej. W interesie całej Unii jest pozyskiwać surowce energetyczne jak najniższym kosztem i bez ryzyka przerw w dostawach, więc nie powinno cię naiwniaku dziwić, że Niemcy i Unia wykorzystają do tego celu wasze nieistniejące wpływy zagraniczne i fakt, że przynajmniej połowa polskiego społeczeństwa uważa was zasadnie za zaprzysięgłych wrogów. Wasza "honorowo" pomylona banda zagraża bezpieczeństwu Polski jak nikt inny w tym kraju, bo partyjniacki interes okazał się ważniejszy od interesu Polski. I wami musimy się najpierw zająć, a dopiero potem odbudowywać polskie wpływy na świecie.

Po katastrofie japońskiej elektrowni jądrowej Niemcy jako jedyny kraj na świecie zrezygnował z bezemisyjnej energetyki jądrowej na rzecz emisyjnego spalania gazu. Brawo Niemcy, brawo Gregg, niech nam żyje międzynarodowy debilizm. Narzekałeś, że odszedłem od wątku religijnego. Pozwolę sobie zacytować byłego Prefekta Kongregacji Nauki Wiary. W wywiadzie udzielonym agencji Kath.net były prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Müller skomentował spór w UE dot. tzw. mechanizmu praworządności i nacisku, z jakim spotyka się Polska ze strony innych państw, zwłaszcza Niemiec. Hierarcha zauważa, że „Polska od dawna znajduje się na celowniku finansowych i politycznych potęg prowadzących dechrystianizacyjną kampanię w Europie i Ameryce”. Jeden z najważniejszych niemieckich hierarchów zwraca uwagę na podwójne standardy, jakie panują w Unii Europejskiej. Jako przykład podaje pokojowe demonstracje w Berlinie, których uczestnicy są surowo potępiani. Jednocześnie „bohaterami wolności” nazywa się organizatorów agresywnych manifestacji „Strajku Kobiet” w Polsce, które odbywają się mimo pandemii koronawirusa, lekceważąc wszelkie środki bezpieczeństwa.

Jeżeli pisowscy macherzy agresywnie odbierają Polkom i Polakom możliwość walki w obronie praw, których próbuje się ich bezczelnie pozbawić pod pretekstem zmagań z pandemią, to nie powinni się potem dziwić i skarżyć, że sami spotykają się w odpowiedzi z agresją. Znamy te twoje wrzutki nie od dziś, plainduncan. Dużo wyrwanego z kontekstu cytowania rzekomych autorytetów (j.w.), dużo skakania od tematu do tematu (j.w.), byle gonić forumowego króliczka, a sensownych argumentów ani nie naparstek. Znacznie ciekawiej byłoby choć raz zobaczyć, jak cytujesz mądrego Niemca i Żyda, jadących niemiłosiernie po waszej szajce. Ale tego pewnie nie przedrukowują w prawackich gadzinówkach, co?

Bóg. Honor. Ojczyzna. Kontra porządek, dyscyplina, dodałbym ład ale zbyt mocno z wschodnim obyczajem się kojarzy. Niemców tresuje się ordnugiem nas karmi się mesjaństwem. Tam władza jest dla ludzi u nas ludzie dla władzy. Z tego co wiem to oni tam po zachodniej granicy, specjalnie polityką się nie ekscytują, mam na myśli przeciętnego Hansa. Cenią sobie wygodne dobrze zorganizowane życie. Też bym tak chciał. Chciałbym idąc do urzędu, spotkać kompetentnego i uprzejmego urzędnika, by w telewizji leciała godziwa na poziomie rozrywka, a politycy tworzyli zrozumiałe i przyjazne mi prawo. Chciałbym aby spotkania towarzyskie nie kończyły się politycznymi pyskówkami. Honor nauczyłem się chować do kieszeni, bynajmniej nie za sprawą szkopa. Nie potrzebuje co dwa lata nowego ładu, atrakcji w postaci co dziś z rana wymyśli władza by mnie uszczęśliwić. Mam takiego jednego w rodzinie, każda rozmowę potrafi rozwalić swymi mądrościami, w jego towarzystwie najlepiej się nie odzywać. Młodzi milczenie w jego towarzystwie, opanowali do perfekcji. Siadam do stołu, coś tam zagaję by przerwać krępującą ciszę, a ten zaraz zaczyna swoje mądrości, choć w dupie był i wiadomo co widział. I tak w koło Macieju, mądry Żyd powiadasz, a przecież wiadomo, że wszyscy są fuj, Niemcy, Ruski, nawet Słowacy i Czesi ostatnio, że już nie wspomnę o Pedałach, Lesbijkach, Cyganach ostatnio obrzydza się nieszczepionych nawet. Bóg, honor i ojczyzna i prawdziwi patrioci, a śmieci to najlepiej do lasu wywalić, a co nie będzie Niemiec pluł nam w twarz.

My się nie wtrącamy Francuzom, Niemcom i Holendrom w ich wewnętrzne sprawy i oczekujemy tego samego od nich, nawet jeśli niektóre nasze rozwiązania są dalekie od doskonałości. Tu w Tygodniku niedawno pewna niemiecka dziennikarka z "pogranicza" stwierdziła, że relacje polsko-niemieckie cechuje mentalność kolonialna czego wyrazem jest choćby to, że rzadko który gość z zachodu potrafi powiedzieć po polsku "Dzień Dobry" po wejściu do sklepu albo do fryzjera.

i codziennie karmicie ich swoją pychą, a tobie marzy się wzajemny szacunek z Europą?... Jako Polak jak najbardziej życzę sobie, aby Francuzi, Niemcy i Holendrzy wtrącali się poprzez Unię Europejską w sprawy mojego kraju, kiedy przestępcza szajka bezwstydnie łamie prawo krajowe i europejskie dla zbudowania i umocnienia systemu autorytarnego. Co więcej, jeśli we Francji, w Niemczech czy Holandii władzę przejęłaby podobna grupa zbirów, to życzyłbym sobie, aby demokratyczna Polska poprzez UE wtrącała się w ich "wewnętrzne sprawy". A jeśli (odpukać) kiedykolwiek stwierdzę, że inne kraje unijne niesprawiedliwie godzą w mój kraj, to będę optował za wyjściem Polski z UE miast "honorowo", po pisowsku wyciągać brudną łapę po europejskie pieniądze.

W skrócie! Autor jest w kościele katolickim, bo wyjście z niego zmusiłoby go do bardzo drastycznego przewartościowania swojego życia i zakwestionowania sensowności bardzo wielu fundamentalnych decyzji jakie kiedyś podjął. I w konsekwencji zapewne kryzysu poczucia własnej wartości jako człowieka. A to jest bardzo nieprzyjemne.

Chylę głowę wobec odwagi,szczerości i przenikliwości Pana Piotra.To kolejny Jego rozsądny i niezależny głos w odpowiedzi na trudne pytania,jakie dziś się pojawiają w związku z sytuacją w Kościele. Dziękuję

Popieram, myślę że wielu katolików nie wie po co wciąż są w kościele. Cieszę się że przynajmniej niektórzy podejmują próbę uzasadnienia tego w sposób inny niż dogmatyczny.

Ja akurat pochodzę z rodziny o tradycjach ateistycznych i poglądach mocno lewicowych. Nie zostałam poddana indoktrynacji w Kościele, bo z osòb wierzących w moim otoczeniu była tylko babcia, z ktòrą miałam bardzo rzadko, ze względu na dzielącą nas odległość, kontakt. Wstąpiłam do Kościoła już jako dojrzała osoba, bo spotkałam Chrystusa.Wydawało mi się naturalne, że swoją wiarę będę rozwijać w Kościele, który mnie ochrzcił ( po interwencji pobożnej babci, ktòra zrobiła to cichcem, wbrew woli rodziców). Spotkałam na swojej drodze wielu kapłanów z powołania, ale i wiele wilkòw w owczej skórze. Choćby ostatnio -trafiłam w konfesjonale na księdza opętanego przez złego ducha, który usiłował odwieść mnie od modlitwy wstawienniczej za zmarłego grzesznika i wmawiał mi dość agresywnie niepopełnione grzechy, by wzbudzić poczucie winy. Nasz głośny dyskurs, bo się broniłam, słychać było w całej nawie. Nie konfabuluję, bo to nie jedyny atak złego ducha, ktòrego doświadczyłam. Szatan nienawidzi Kościoła i jest to poważny argument za uznaniem go za Kościół Chrystusowy, Jego ciało mistyczne. W tym właśnie Kościele mamy dostęp do sakramentów świętych, żadne inne wyznanie nie jest związane z obietnicą Pana, że kto wytrwa, ten będzie zbawiony. Dlatego zostaję w Kościele, ufam, że " bramy piekielne go nie przemogą." Często ulegałam w nim zgorszeniu, ale też właśnie w Kościele wypraszam wiele łask. Takie czasy, że ludzie Kościoła prześladują wiernych, sprzeniewierzając się nauce Chrystusa...

Z szacunkiem. Ja przestałem chodzić do kościoła bo już dłużej nie mogłem go trawić.. Ale nie chciałbym stracić przyjaciół którzy chodzą i jest to dla nich ważne, bo relacja z przyjaciółmi (wspólnotą) jest dla mnie esencją chrześcijaństwa i jest ważna. Trudne decyzję..

A ja bardzo dziękuję Autorowi za to świadectwo.

To słowa apostoła Piotra z końca 6 rozdziału Janowej Ewangelii. Czy zostaję w KK? Tak a gdzie niby miałbym iść? W tym 6 rozdziale, odkryta jest tajemnica życia wiecznego, tu i teraz, oraz po przejściu na drugą stronę linii życia.Kto spożywa moje ciało powiada Jezus w Piśmie.......... Jak to można spożywać Jego Ciało, można i nawet należy zapytać? Nurtowało to jak czytamy w rozdziale nawet uczniów Chrystusa, którzy za nim chodzili, więcej byli zgorszeni, tym co im opowiadał Chrystus. w 66 wersecie Pismo powiada "(66) Odtąd wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło". Jezus zapytał więc w wersecie 67" (67) Rzekł więc Jezus do Dwunastu: Czyż i wy chcecie odejść?". Panie do kogoż pójdziemy, odpowiedział mu apostoł Piotr.Wszystko w temacie.

Piotr być może miał problem - ale to był j e g o problem, proszę spróbować się nad tym zastanowić

Szpitale psychiatryczne, są pełne ludzi, którzy próbują być sobą. Wniosek? Należy Eddie być sobą, wtedy nie trzeba próbować. Jak być sobą? Epikryza tego znajduje się w wspomnianym 6 rozdziale Janowej Ewangelii. Trzeba umieć czytać, tylko tyle i aż tyle. Ty Eddie umiesz tylko składać litery. Ale zawsze możesz próbować.

nie bardzo rozumiem co dla Sz. Pana oznaczają pojęcia "szpital psychiatryczny" albo "epikryza", z tego co widzę ma Sz. P. specyficzne własne definicje, ale dalej pełna zgoda - bycie sobą to cel godny wysiłku, raz jeszcze zachęcam do jego podjęcia zamiast rozczulania się nad egzystencjalnymi dylematami anonimowego autora sprzed wieków

Przeczytałam artykuł redaktora Sikory i wszystkie dotychczasowe komentarze. Nigdzie nie pojawiła się "kwestia kobiet" w KK. I nie chodzi mi o problem kapłaństwa. Moje osobiste uczestnictwo w instytucjonalnym kosciele przestawiłam na tryb "standby". Nie muszę zgadzać się na kwalifikację do "drugiej kategorii" jako człowiek. A tak jest w kosciele, i w aspekcie praktycznym, i w aspekcie ideologicznym. Co z tego, że w aspekcie ewangelicznym kobieta nie jest dyskryminowana i pomniejszana. Na co dzień każdy rzeczywisty problem / postulat dotyczący "kwestii kobiecej" po "koscielnemu" formatowany jest w sposob a-ewangelczny, i próba zmian tego podejścia, odwołania się do fundamentu jest żalośnie nieskuteczna. Uruchomiłam więc mój przyrodzony "geniusz kobiecy", tudzież odwagę i skonfrontowalam się z faktami. Może gdybym mieszkała poza Polską to dalsze autentyczne angazowanie się we wspolnotę koscielną nie miałoby kolorytu masochistycznego. Niestety, tu nad Wisłą mam zagwarantowany regularny bodziec (nieoceniony i niekończący się wkład krakowskiego biskupa), który odświeża trzeżwy osąd w tym "hamletyzowaniu" wyjść czy pozostać mimo wszystko. Odkryłam, że można odzyskać równowagę ducha i emocji i pokonać syndrom sztokholmski. Ten proces dla mnie -jak Pan Redaktor to pieknie ujął- własnie drogą "zmagań o piękny kształt życia zanurzonego w Życiu". Dla mnie osobiście ten "standby" od kościoła to niezgoda na przemocowe traktowanie mnie jako kobiety, począwszy od poglądu ontologicznego a skończywszy na socjologicznym pozycjonowaniu na każdym poziomie zycia społecznego. Hurra, że żyję w XXI wieku !

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]