Reklama

Dlaczego nam nie wolno?

Dlaczego nam nie wolno?

13.03.2005
Czyta się kilka minut
Tygodnikową dyskusję Kościół i teczki (“TP" nr 9/05) przeczytałam dopiero w wydanym numerze własnego pisma. I z zaskoczeniem znalazłam tam głos jednego z uczestników, doktora Andrzeja Grajewskiego, osądzający TP za krytyczny stosunek do pierwszych przymiarek lustracyjnych w czerwcu 1992 r. Zdaniem szanownego autora Kompleksu Judasza, TP miał wtedy stracić wiarygodność.
Z

Zaskoczenie moje płynie po pierwsze stąd, że jako uczestnik sejmowej “nocy teczek" wszystko bardzo dokładnie pamiętam. A więc awanturniczy sposób uchwalenia - bez dyskusji - zobowiązania ministra spraw wewnętrznych do podania (w ciągu dwóch dni) “pełnej informacji na temat osób pełniących funkcje publiczne, będących współpracownikami UB i SB w latach 1945-90" (cytat ze stenogramu sejmowego). Wszyscy chyba pamiętają, że ta uchwała przyniosła w rezultacie “listę Macierewicza", zawierającą zniesławiające pomówienia kilku wyjątkowo zasłużonych patriotów, i odbija się echem do dziś dnia (pisał o tym ostatnio m.in. Tomasz Wołek w tekście “Macierewicz i historia", “GW" z 2 marca 2005 r.). Sejm w wyniku długiej debaty nad wszystkimi słabymi stronami zamierzonej formy lustracji powołał wówczas komisję do zbadania sposobu wykonania uchwały. Głosów krytycznych na ten temat padło wówczas w Sejmie nieporównanie więcej niż głosów aprobaty. Dlatego dzisiejszy osąd przez dr. Grajewskiego ówczesnych ostrzeżeń wypowiadanych w “Tygodniku" - tak jakby były one jakimś wyjątkowym i rażącym wyskokiem - jest zwyczajną niesprawiedliwością, którą niepamięcią o realiach wytłumaczyć byłoby trudno.

A trudno dlatego także, że w całej “Tygodnikowej" dyskusji dr Grajewski bardzo wnikliwie przedstawia uwarunkowania i przyczyny, dla których po trzynastu latach od tamtej pierwszej próby proces lustracyjny też nie może być ani łatwy, ani jednoznaczny, jak chcieliby jego zaprzysięgli zwolennicy. Wraca do tych trudności i ostrzeżeń także w najświeższym artykule “Czas na rachunek sumienia" w “Polityce" (nr 9/05). Niejedna z tych spraw od początku dawała się zauważyć i nie skłaniała do jej lekceważenia. Dlaczego miało nam nie być wolno zwracać na to uwagi? Dlaczego dzisiejszy schemat rozprawiania się z krytykami “oczyszczającej" wizji lustracyjnej, jako z ludźmi automatycznie podejrzanymi, przenoszony jest przez poważnego historyka także wstecz, a w dodatku najzupełniej wybiórczo?

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, publicystka, felietonistka, była posłanka. Od 1948 r. związana z „Tygodnikiem Powszechnym”, gdzie do 2008 r. pełniła funkcję zastępczyni redaktora naczelnego, a do 2012 r....

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]