Reklama

Dlaczego Lewandowski jest taki brzydki

Dlaczego Lewandowski jest taki brzydki

20.07.2022
Czyta się kilka minut
Niezwykła jest fala krytyki, przelewająca się przez media społecznościowe po transferze Polaka. Zwłaszcza, że sam zainteresowany nie kopnął jeszcze piłki w żadnym meczu.
Robert Lewandowski na treningu Barcelony w Fort Lauerdale (USA), 19 lipca 2022 r. / FOT. CHANDAN KHANNA / AFP / EAST NEWS
S

Sądząc po jakości kampanii promujących koszulki, samych koszulek oraz towarzyszących im tak zwanych narracji budujących markę czy też konstruujących tożsamość klubu, najlepszym klubem świata jest Venezia - kłopot w tym, że Venezia dwa miesiące temu opuściła Serie A. Bliższa prawdy wydaje się więc konstatacja, że najlepszym klubem świata jest Manchester City, który dziś opublikował fantastyczne wideo promujące nową linię swoich strojów wyjazdowych, a przedwczoraj przyciągnął uwagę widowni filmikiem, w którym pewien stand-uper witał przychodzących na trening zawodników i trenerów serią wyszukanych, a z pewnością nieoczywistych w świecie piłki komplementów - ale i w tym przypadku mówimy o drużynie, która choć zdobyła mistrzostwo Anglii, to w bojach o Ligę Mistrzów odpadła na poziomie półfinału.

Jasne: sposób, w jaki dany klub promuje się w mediach społecznościowych, opowieści, jakie buduje wokół swoich gwiazd, swoich stadionów, swoich zmieniających się co rok kompletów strojów itd., przekłada się na nasze decyzje konsumenckie. Na swoje przedsezonowe tournee do Korei Południowej, skąd pochodzi jeden z piłkarzy tej drużyny Heung Min-Son, Tottenham wysłał stu siedmiu pracowników, z czego zawodnicy i sztab szkoleniowy stanowili połowę, a drugą tworzyli ci, którzy zajmowali się najszerzej rozumianą promocją i pozyskiwaniem dla drużyny dodatkowych źródeł finansowania. Dowiedzieliśmy się przy okazji, że na Tik-Toku ów nienajwiększy przecież w Anglii i niewystępujący ostatnio w Lidze Mistrzów klub ma drugą liczbę obserwujących w skali świata (po Realu Madryt), a to właśnie ze względu na popularność w Azji. Drugi na świecie na Tik-Toku nie oznacza jednak drugiego na świecie na boisku.

Piszę tych parę zdań przecierając oczy ze zdumienia z powodu fali krytyki, spadającej na Barcelonę ze względu na niespełniający wyśrubowanych standardów piłkarskiej publiki sposób przedstawienia Roberta Lewandowskiego. Fe, jaka paskudna grafika. Fuj, jaki szumiący mikrofon, itd., itp… Jasne: nowy klub kapitana reprezentacji Polski ma straszliwe kłopoty finansowe, a sam jego transfer wygląda w kontekście tych kłopotów wręcz na zagranie hazardowe, trochę o tym pisałem w poprzednim tekście. Jasne: zawsze lepiej, jak obrazek jest ładny, mikrofon nie szumi, a ekipa dbająca o wizerunek klubu wykazuje się kreatywnością.

Po pierwsze jednak: nie dajmy się zwariować i nie nabierajmy na każdy bajer. W dziejach piłki nożnej pojawiła się naprawdę niejedna wysmakowana reklama mająca wzbudzić w nas sympatię do organizacji tak ponurych jak FIFA (chyba nikt inny w świecie nie potrafi opakowywać żądzy zysku w język bliskich nam wartości) czy Gazprom. Świetne kampanie sprawiały, że nosiliśmy na nadgarstkach gumowe opaski, ale choć po upływie czasu trudno zważyć, czy chodziło w nich bardziej o walkę z rasizmem, czy promocję firmy sprzedającej nam stroje i sprzęt sportowy.

Po drugie, ważniejsze: o tym, kto w tym roku będzie najlepszą drużyną świata, zadecyduje boisko. Pieniądze z pewnością jej pomogą, ale nie rozstrzygną. Jeśli nie będzie nią Barcelona, to nie dlatego, że spece od jej wizerunku wyglądają przy tych z Venezii na amatorów.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich, a także w...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]